Archiwa tagu: zabytek

Uratowane urokliwe Udrycze zachwycają i zachęcają do odwiedzin

Do Udrycz wybieraliśmy się już od dłuższego czasu. W tym roku zaplanowaliśmy długi kwietniowo-majowy weekend w okolicach Zamościa, a jednym z obowiązkowych punktów na naszej mapie zaplanowanych wycieczek były właśnie Udrycze, a ściślej Zespół dworsko-parkowy w miejscowości Udrycze Koniec. Aby łatwiej było Państwu odnaleźć to piękne miejsce poniżej zamieszczamy mapę Google:

Jak można przeczytać na stronie „Laur Konserwatorski 2018„: „Laury Konserwatorskie 2018 otrzymały  m.in.  Pani Krystyna Stańczyk i Pani Eliza Kopeć – za kompleksowy remont i konserwację dworu w założeniu dworsko-parkowym w Udryczach. „.

Zespół dworsko-parkowy w miejscowości Udrycze Koniec
Zespół dworsko-parkowy w miejscowości Udrycze Koniec

Ciekawa jest też historia ratowania tego obiektu – tu cytat ze strony dworu: „Zespół dworsko – parkowy w Udryczach należał przez 80 lat do Gminy. Przez blisko wiek nie był na bieżąco remontowany i konserwowany. W 1970 roku XVII-wieczna oficyna została wpisana do rejestru zabytków i w 1982 roku dołączono do rejestru zabytków pozostałe obiekty zespołu wraz z parkiem, w sumie objęto ochroną konserwatorską pow. 7,5 ha. Niestety fakt wpisania na listę zabytków nie zmienił niczego w sytuacji zespołu dworskiego w Udryczach. Nadal nie przeprowadzano żadnych poważnych prac remontowych czy konserwatorskich. Kiedy trafił w prywatne ręce w 2007 roku oficyna wchodząca w skład kompleksu była w stanie ruiny i groziła katastrofą budowlaną. Ten obiekt był w najgorszym stanie. Kaplica ariańska była w dużo lepszej kondycji ze względu na to, że do lat 80-tych XX wieku była użytkowana jako kościół parafialny. Dwór zgodnie z aktem zakupu miał funkcjonować do lipca 2010 roku jako szkoła podstawowa. Budynek przez lata ogrzewany, jest najmniej zawilgocony, wymaga jednak gruntownego remontu. Również park był zaniedbany – zarośnięte były prawie całkowicie główne aleje oraz zamulone było oczko wodne, cały teren porastały dzikie krzewy i chwasty. Dawny domek ogrodnika – zarządcy, opuszczony od kilku lat przez ostatnich mieszkańców nie nadawał się bez remontu do użytku.„. Zachęcamy do zajrzenia na cytowaną stronę i obejrzenia zdjęć przed i po remontach.

Przez około 10 lat mrówczą pracą doprowadzono cały kompleks do widocznego teraz na naszych zdjęciach kwitnącego stanu.

Zespół dworsko-parkowy w miejscowości Udrycze Koniec.

Powyżej na zdjęciu od lewej: oficyna, kaplica, dwór.
Po przybyciu na miejsce jego przyroda po prostu wciągnęła nas na długie chwile i wędrując po różnych zakątkach fotografowaliśmy i filmowaliśmy z zachwytem to co widzieliśmy podczas spaceru.  Poniżej zdjęcia kaplicy ariańskiej.

Zespół dworsko-parkowy w miejscowości Udrycze Koniec.
Zespół dworsko-parkowy w miejscowości Udrycze Koniec.
Zespół dworsko-parkowy w miejscowości Udrycze Koniec.

Przepiękny drzewostan, układ wodny pod wzgórzem to tylko niektóre elementy stwarzające niepowtarzalny wręcz klimat dla przebywania w tym miejscu.

Ze strony poświęconej Laurom konserwatorskim 2018 zacytujemy jeszcze fragment o ciekawej historii tego miejsca: „Właścicielami ziem udryckich były rodziny Udryckich, Kickich i Zawadzkich. Hrabianka Teresa Kicka była narzeczoną księcia Józefa Poniatowskiego. Po śmierci narzeczonego w bitwie pod Lipskiem w 1813 roku – zabroniła swoim poddanym płacenia podatków i korespondencji z władzami rosyjskimi.. Majątek Udrycz został zlicytowany. Następni właściciele Udrycz – Zawadzcy uczyli lokalną społeczność pisma, mowy i kultury polskiej. W latach 20. XX wieku rozparcelowali swój majątek wśród miejscowej ludności, a dwór wraz z parkiem o pow. ok. 7,5 ha sprzedali za niewielką kwotę na potrzeby szkoły powszechnej. „. Więcej o historii Udrycz można znaleźć np. na tej stronie, którą przy okazji polecamy jako przewodnik po wielu podobnych miejscach w Polsce.

Poniżej kilka ujęć parku i dworu.

Nie dziwi więc ocena konserwatorska: „Prace remontowe i konserwatorskie wykonano na bardzo dobrym poziomie technicznym i artystycznym. Wraz z właściwym stanem technicznym, do zabytku powrócił „duch” dworu ziemiańskiego, odczuwany w atmosferze miejsca. Oprócz dworu, właściciele wyremontowali i zaadaptowali XVII wieczną oficynę w sąsiedztwie dworu. Rozległy park został uporządkowany z uczytelnieniem historycznej kompozycji.

Ta atmosfera i duch dworu ziemiańskiego także na nas wywarły duże wrażenie. Zachęcamy więc Państwa do obowiązkowej wycieczki po urokliwych Udryczach, a najlepiej do spędzenia tu co najmniej kilku dni korzystając z oferowanej bazy noclegowej rozmieszczonej w kilku odrębnych budynkach  – patrz strona dworu: „Od 2016 r. proponujemy naszym gościom 5 przytulnych pokoi z łazienkami na poddaszu dworu udryckiego. Ponadto oferujemy apartament 2-osobowy usytuowany na parterze od strony południowo-wschodniej. Wszystkie apartamenty w oficynie posiadają bezpośrednie, osobne wejścia oraz własne tarasy z meblami ogrodowymi oraz grilem. Całkowicie samodzielny domek o powierzchni ok. 80 m2. Doskonale nadaje się dla rodziny z dziećmi lub grupy przyjaciół. Posiada dwie samodzielne sypialnie, salonik z kominkiem, wyposażoną kuchnię, łazienkę i wc.„.
Udrycze mogą być bardzo dobrą bazą wypadową do wycieczek po okolicach Zamościa, ale też do spokojnego wypoczynku na łonie przyrody.

Poniżej jeszcze kilka zdjęć z różnych zakątków wiosennych Udrycz.

Zapraszamy także na nasz kilkunastominutowy film ze spaceru po Udryczach.

 

Trzykrotnie większy od krakowskiego Wawelu kompleks w Lubiążu – zmiana właściciela i co dalej?

Jak można przeczytać w artykule z 28.02.2018 „Perła na nowo odkrywana„: „W Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim podpisany został dziś list intencyjny o rozpoczęciu działań zmierzających do nieodpłatnego przekazania na rzecz Skarbu Państwa całego kompleksu pocysterskiego znajdującego się obecnie pod opieką fundacji „Lubiąż”. … Wojewoda Dolnośląski powołał też zespół roboczy, który zajmie się dalszymi pracami związanymi z przejęciem zabytku. W skład zespołu weszli: przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, Wojewódzki Dolnośląski Konserwator Zabytków i Dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Pierwsze posiedzenie zespołu zaplanowano na 14 marca.”

Lubiąż'2010
Lubiąż’2010

Warto też zdawać sobie sprawę z wielkości lubiąskiego kompleksu i jego bardzo ciekawej historii. Zacytujemy więc fragmenty opisu z Wikipedii: „Opactwo cystersów w Lubiążu – cysterski zespół klasztorny w Lubiążu, jeden z największych zabytków tej klasy w Europie, będący jednocześnie największym opactwem cysterskim na świecie. Opactwo to nazywane jest arcydziełem śląskiego baroku. Zespół klasztorny jest drugim co do wielkości obiektem sakralnym na świecie (pierwszym jest kompleks pałacowo-klasztorny Eskurial w Hiszpanii). Powierzchnia dachów zajmuje ok. 2,5 ha, a długość fasady wynosi 223 metry i jest to najdłuższa fasada barokowa w Europie. Posiada ponad 600 okien.

W skład zespołu klasztornego wchodzą:

krypcie pod gotycką bazyliką znajdują się nagrobki Piastów Śląskich (m.in. Bolesława Wysokiego) oraz mumie opatów cysterskich i zakonników. Do dziś w dobrym stanie zachowało się 98 mumii.„.

Lubiąż'2010
Lubiąż’2010

223-metrową fasadę trudno się fotografuje – powyżej jej fragment na naszym zdjęciu z 2010 roku,  poniżej kolejny fragment:

Lubiąż'2010
Lubiąż’2010

Poniżej bardziej całościowe ujęcie tej fasady:

Lubiąż'2010
Lubiąż’2010

Na poniższym zdjęciu makieta opactwa dostępna w Sali Książęcej.

Liubiąż'2010
Liubiąż’2010

Polecamy widoki opactwa w Lubiążu z lotu ptaka na tej stronie.

Poniżej przytoczymy historię tego miejsca ze stron Wikipedii: „W 1150 powstał klasztor benedyktynów, którzy zbudowali kościół św. Jakuba, jednak przed 1163 opuścili Lubiąż. W 1163 roku książę śląski Bolesław  Wysoki sprowadził cystersów z Pforty nad Saalą w Turyngii. Było to pierwsze osadzenie tego zakonu na Śląsku. Fundacja ta została zatwierdzona w 1175 roku. W ciągu wieków, dzięki nadaniom książęcym i prywatnym, klasztor stał się jednym z większych posiadaczy ziemskich na Śląsku.

W klasztorze, który w średniowieczu był ważnym ośrodkiem kultury i piśmiennictwa powstało wiele ważnych XII-wiecznych dzieł: Kronika książąt polskich, Roczniki lubiąskie czy Katalog biskupów wrocławskich.

W 1223 książę Henryk Brodaty oddał Sychową opatowi Cystersów z Lubiąża, Güntherowi, mieszkańców zaś wsi zwolnił z poddaństwa, pozwolił im wieś opuścić i wcielając ich do klasy tzw. łazęków, poddał pod jurysdykcję starosty, Bogdana z Polkowi.

W czasie wojen husyckich klasztor i kościoły spalono. Po odbudowie klasztoru, doszło pod koniec XV wieku do konfliktu w obrębie konwentu pomiędzy polskimi i niemieckimi zakonnikami, wskutek czego w 1492 wygnano wszystkich zakonników, a budynki klasztorne przejęły na krótki okres władze świeckie, wykorzystując je jako siedzibę w czasie polowań. Mnisi powrócili w 1498 i do 1510 przeprowadzili gruntowną odnowę klasztoru po zniszczeniach husyckich oraz późniejszych zaniedbaniach, a także ufortyfikowali cały kompleks. Jednakże Reformacja wkrótce spowodowała kolejny upadek znaczenia i bogactwa klasztoru. Straty przyniosła także wojna trzydziestoletnia, gdy m.in. zagrabiono bibliotekę i archiwum. Koniec wojny oraz reforma ekonomiczna zapoczątkowana przez opata Arnolda Freiberga umożliwiła od 1649 rozpoczęcie wielkiej odnowy całego kompleksu w stylu barokowym. Przeprowadzono wówczas głównie prace konieczne do rozwoju klasztoru: usunięto uszkodzenia i szkody budowlane, odnowiono część mieszkalną (klauzurę), odremontowano kościół, zbudowano szkołę klasztorną i budynki gospodarcze. Opat sprowadził w 1660 do Lubiąża czołowego malarza barokowego na Śląsku Michała Willmanna. Willmann do śmierci mieszkał w Lubiążu wykonując liczne obrazy i freski, m.in. namalował fresk Apoteoza Bohatera Cnót na sklepieniu w refektarzu letnim.

Następca Freibergera, opat Johann Reich oraz trzej następni opaci prowadzili prace głównie nad budowlami reprezentacyjnymi, korzystając ze stabilizacji ekonomicznej zapewnionej przez poprzednika. Największą inwestycją był budowany w latach 1681–1699 monumentalny pałac opacki liczący ponad 300 sal z bogatym wystrojem wnętrz.

Niewiele mniejszą inwestycją była gruntowna barokizacja zakonnego kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny pod kierunkiem Mathiasa Steina przeprowadzona w okresie 1672–1681, a następnie uzupełniona w 1690–1698, gdy przebudowano ambit dodając wielki pomnik opatów cysterskich i barokowe kaplice z freskami Willmanna. W 1715 zbudowano fasadę kościoła, kruchtę i dwie wieże z barokowymi hełmami. W późniejszym okresie prowadzono już tylko prace zdobnicze, m.in. w 1733 Felix Anton Scheffler wykonał polichromie i większość fresków letniego refektarza, w 1734–1737 Christian Bentum podobnie ozdobił bibliotekę klasztorną i wykonał plafon w głównej sali reprezentacyjnej pałacu – Sali Książęcej, a w 1737–1739 Franz Mangoldt ozdobił zespołem posągów założony w 1649 przez opata Freibergera ogród opacki oraz wyrzeźbił szereg dzieł do Sali Książęcej.

Okres największej świetności klasztoru kończy się w I poł. XVIII w., gdy po latach władania Śląskiem przez cesarzy austriackich, w 1740 tereny te zdobyli Prusacy. Król pruski w 1810 skasował zakon cystersów, przywłaszczając sobie jego dobra. Zniszczono sporo zabytków, przepadły zasoby cysterskiej biblioteki, a w klasztorze urządzono szpital.

W 1936 Lubiąż odwiedził Adolf Hitler. W czasie II wojny światowej w lochach klasztoru Niemcy uruchomili produkcję części do rakiet V1 i V2, zatrudniając do niej więźniów. Według innej hipotezy mieściła się tam filia Telefunkena, prowadząca prace badawcze nad skonstruowaniem tranzystora.

Dewastacji klasztoru dokończyli w 1945 r. Rosjanie. Szukając skarbów zniszczyli trumny Piastów śląskich (przypuszcza się, że skradli insygnia władzy Piastów – jabłka, berła, miecze). Mumie porozrzucali po posadzce. Z tego powodu historycy i archeolodzy w późniejszych latach nie byli w stanie rozpoznać, które szczątki do kogo należą. Rozpoznano jedynie mumię Willmanna. Wojsko sowieckie stacjonowało w Lubiążu do 1948 r., później urządzono w klasztorze szpital psychiatryczny dla czerwonoarmistów. Od 1950 w pomieszczeniach klasztornych składowano książki i zbiory muzealne.”.

Największe wrażenie na zwiedzających opactwo robi zapewne Sala Książęca, dlatego poniżej zamieszczamy minigalerię naszych zdjęć.

Równie pięknie zrekonstruowany jest refektarz letni – poniżej kilka naszych zdjęć.

Zachęcamy w tym momencie do lektury bardzo szczegółowego opisu opactwa na tej stronie.

Poniżej ponownie ze strony w Wikipedii kilka zdań o współczesności Lubiąża: „Od 1989 roku prowadzone są prace renowacyjne lubiąskiego zespołu klasztornego, głównie dzięki staraniom wrocławskiej Fundacji Lubiąż. W roku 2000 zakończono wymianę dachów nad całym kompleksem.

Od 1996 można zwiedzać imponującą Salę Książęcą o powierzchni ponad 400 m² i wysokości 13,4 m. W sali, zajmującej dwie kondygnacje gmachu, znajdują się między innymi rzeźby wrocławskiego mistrza Józefa Mangoldta oraz plafon i malowidła ścienne malarza Christiana Bentuma. Sala ta uważana jest za jeden z najwybitniejszych zabytków śląskiego baroku. Odbywają się w niej wybrane koncerty corocznego Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans.

Ukończono również renowację i udostępniono zwiedzającym refektarz opata oraz refektarz letni (2005). Obecnie (wrzesień 2009) trwają prace konserwatorskie nad ostatnią wielką salą reprezentacyjną pałacu – biblioteką opata. Udostępniono także były kościół Najświętszej Marii Panny (niestety, z ubogim wyposażeniem). W całości obiekt można zwiedzać w drugi weekend maja każdego roku w trakcie Nocy Muzeów. 

Od roku 1998 Fundacja Lubiąż wraz z Agencją Artystyczną „Jedynka” z Wrocławia organizuje w drugi weekend maja cykliczne imprezy pod nazwą „Korso Pałacowe”, w czasie których można zwiedzać zamknięte na co dzień sale, podziemia klasztorne, strychy oraz inne obiekty znajdujące się w renowacji.

Od 2001 roku na terenie Opactwa odbywa się Slot art festiwal, a od 2005 – festiwal muzyki elektronicznej Electrocity.

Od kilku lat dzięki współpracy Fundacji Lubiąż z Muzeum Dom Śląski (Haus Schlesien) w Königswinter w opactwie odbywają się wystawy poświęcone historii, kulturze i różnym przejawom życia mieszkańców Śląska.„.

Zachęcamy też do lektury historii Lubiąża na stronie „Lubiąż – miejscowość w cieniu klasztornych wież„.

Pomimo ogromnego wysiłku Fundacji Lubiąż  – poniżej cytat z jej strony:

WAŻNIEJSZE PRACE WYKONANE PRZEZ FUNDACJĘ LUBIĄŻ w latach 1993 – 2014 :

  • wzmocniono konstrukcję budynku klasztornego poprzez odciążenie obiektu i zainstalowanie 370 kotew na wszystkich poziomach,
  • naprawiono więźby i pokryto nową dachówką dachy kompleksu głównego: pałacu, klasztoru, kościoła, budynku dawnych rzemieślników klasztornych, kościoła św. Jakuba, budynku dawnych urzędników klasztornych, budynku dawnej kancelarii, budynku bramnego i dawnego szpitala, budynku dawnego browaru i dawnej wozowni,
  • odrestaurowano reprezentacyjną salę książęcą i refektarz,
  • odrestaurowano kaplicę książęcą w kościele p.w. NMP
  • poważnie zaawansowano prace konserwatorskie w bibliotece,
  • zainstalowano dwa nowe węzły sanitarne w pałacu,
  • zaszklono okna, wykonano nowe schody w wieżach i położono posadzkę w kościele NMP,
  • kontynuowane są prace konserwatorskie w kaplicach św. Bernarda i św. Benedykta w kościele NMP,
  • trwają prace przy porządkowaniu dziedzińca i terenu dawnych ogrodów.”.

ogrom prac do wykonania i związanych z tym kosztów szacowanych na około 300 milionów złotych (patrz artykuł Klasztor w Lubiążu) przerasta możliwości tej i wielu dużo bogatszych fundacji ratujących zabytki w Polsce. Dlatego działania zmierzające do nieodpłatnego przekazania obiektu na rzecz Skarbu Państwa wydają się na ten moment bardzo sensownym działaniem. Opinia, że „gospodarzem tak wielkiego obiektu powinno być państwo polskie, bo tylko ono posiada możliwości, by uczynić to miejsce użytecznym.” wydaje się słuszna. Kolejny cytat ze strony: „Witold Krochmal, prezes zarządu fundacji „Lubiąż” i były wojewoda dolnośląski podkreśla, że zespół pocysterski oddawany jest z wielkim sentymentem. – Wiemy jednak, że mecenat państwowy nad tym obiektem jest jak najbardziej właściwy dla jego wykorzystania – mówi. Podkreśla przy tym, że fundacja wyczerpała swoje dotychczasowe możliwości. Dalsza działalność ratowania i dalszego utrzymania obiektu wymaga gwarancji państwowych i środków własnych jako wkładu na realizację wszelkich innych projektów, które mogłyby być finansowane z różnych źródeł. – Wierzymy, że taki sposób funkcjonowania w przyszłości daje gwarancję, że obiekt będzie wykorzystany lepiej jak do tej pory.” – wyjaśnia intencje przekazania opactwa na rzecz Skarbu Państwa.

Kilka lat temu we wpisie „FILIE, DECENTRALIZACJA, EKSPOZYTURY MUZEÓW SZANSĄ DLA LOKALNYCH ZABYTKÓW” pisaliśmy o tym, że „Pomysł nie jest nowy, a renomowane muzea szukając alternatywnych źródeł finansowania swojej działalności tworzą filie w terenie, nawet w odległych miejscach świata, nie tylko na terenie rodzimego kraju. … Nawet u nas istnieją już filie muzeów, nawet tych niewielkich, które skutecznie przyciągają turystów, a mając np. lepsze warunki „powierzchniowe” mogą zaoferować nawet więcej, niż ich główne siedziby. Turyści wstępując w swych krajoznawczych wędrówkach do wielu byłych zamków, pałaców czy dworów dziwią się, że oferta wystawiennicza jest tam więcej niż skromna, a z drugiej strony centralne muzea w swych przepastnych magazynach przetrzymują zbiory, których nikt nigdzie od bardzo dawna nie widział i pewnie długo nie zobaczy. Bo muzealnikom zapewne szkoda rozstawać się ze „swoimi” zbiorami, a każdy pretekst jest dobry aby unikać ich udostępniania. Nieważne, że za te powierzchnie składowe nieefektywnie zarządzane musimy wszyscy płacić z naszych podatków. Zagraniczne pomysły odbierane są pewnie jako mrzonki bogatych – nas nie stać na takie ekstrawagancje. Czy aby na pewno? … Puste, ogromne kubaturowo obiekty takie jak choćby Lubiąż czy Książ, ale także mniej znane pałace, dwory czy zamki, a nawet deficytowe stadiony mogłyby być świetnymi galeriami historycznymi. Czy MKiDN weźmie takie rozwiązania w ogóle pod uwagę w swoich najbliższych wieloletnich planach? Może MKiDN to w tym przypadku jednak za mało? Lokalne samorządy powinny wziąć sprawy we własne ręce, nie mówiąc o właścicielach czy administratorach obiektów zabytkowych. Pieniądze i turyści chcą do was przyjść – trzeba jednak trochę pracy włożyć w przygotowanie atrakcyjnej oferty, w stworzenie odpowiednich warunków dla ekspozycji zbiorów. „. Jest to wydawałoby się oczywista oczywistość, którą można by zrealizować np. w Lubiążu, choć zdajemy sobie sprawę, że aby to zrobić potrzebne są także działania przygotowawcze, na które teraz już za chwilę Skarb Państwa powinien szybko znaleźć konieczne środki.

Poniżej fotografia z wnętrza kościoła, którego wyposażenie odnaleźć można na Lubelszczyźnie.

Lubiąż'2010
Lubiąż’2010

Mamy nadzieję, że liczne sensacyjne informację z ostatnich lat na temat odkrywanych tajemnic z II wojny światowej przyczynią się zarówno do zwiększenia zainteresowania turystów i historyków tym miejscem, ale też staną się bardzo stymulującym elementem działania dla poszerzenia zakresu prac rewaloryzacyjnych i zwiększenia dostępności całego kompleksu. W tym momencie zachęcamy do lektury np. artykułu „Tajemnicze dokumenty odnalezione w klasztorze w Lubiążu„, z którego krótki cytat: „Obok wielu hipotez dotyczących rzekomego ukrycia w klasztorze w Lubiążu przez Niemców mitycznych skarbów, zwłaszcza złota i platyny, czy istnienia podziemnej fabryki zbrojeniowej, zaczęły pojawiać się informacje, że prowadzone były tutaj tajne prace nad prototypami tranzystorów. Taka informacja znalazła się w książce pt. „Lubiąż. Mroczne tajemnice opactwa”, której autorami są Tomasz Bonek i Marta Ringart. Rewelacje zawarte w książce miały być oparte na artykule opublikowanym w niemieckiej gazecie „Die Welt” oraz na wywiadzie, którego udzielił Herbert Matare profesorowi Michaelowi Riordanowi, autorowi książki „Ogniowy kryształ. Narodziny ery informacyjnej””.
Zachęcamy też do lektury innego artykułu: „Skarb ukryty przez Niemców w klasztorze. Nie, nie chodzi o złoto„. Warto też zajrzeć tu „Klasztor w Lubiążu ujawnia tajemnice z okresu II wojny światowej „.

Takich informacji o Lubiążu przybywa – patrz np. „Poznaj Lubiąża tajemnice – od strychu, po piwnice!„, a także „Lubiąż. Tropem archiwum Leubus„.

Zapraszamy do obejrzenia całej kolekcji naszych zdjęć z Lubiąża na stronie: http://tripsoverpoland.pl/index.php?s=2010-7.php.

Zapraszamy też na nasz film z Lubiąża:

Dla tych co chcieliby się do Lubiąża wybrać poniżej mapa od Google:

Uratowane wzgórze zamkowe w Sochaczewie zaprasza nie tylko do zwiedzania

Kiedy w 2005 roku odwiedziliśmy wzgórze zamkowe w Sochaczewie wyglądało ono bardzo malowniczo z pewnej odległości:

Wzgórze zamkowe w Sochaczewie'2005
Wzgórze zamkowe w Sochaczewie’2005

Z bliska widok był trochę mniej malowniczy:

choć nie pozbawiony uroku.

Projekt zabezpieczenia wzgórza zamkowego był gotowy od 2009 roku i już w tej fazie wzbudzał wiele emocji. Wtedy myślano już także o ewentualnej odbudowie – krótki cytat ze wskazanej strony:
Aby w ogóle zatem móc myśleć o odbudowie obiektu należało w pierwszej kolejności podjąć się zabezpieczenia zagrożonego zabytku. Planowaną, ratunkową interwencję można zatem traktować jako pierwszy-niezbędny krok w procesie zakładanego podniesienia zamku z ruiny, o co oczywiście zabiegać będziemy w dalszej perspektywie. W samych zapisach projektowych ewentualna odbudowa jest zresztą uwzględniona. … Zabezpieczenia skarp zostały zaprojektowanie ze znaczną nadwyżką wytrzymałości-tak, aby były w stanie unieść ciężar przyszłej kubatury (odbudowy). Poza tym jak już wspominałem pozostawiono 2 metry od powierzchni wzgórza bez żadnych zabezpieczeń i o łagodnym nachyleniu skarp specjalnie po to, aby umożliwić budowlaną oraz archeologiczną interwencję.„.

Ale trzeba tu podkreślić bardzo ważną rolę stowarzyszenia „Nasz Zamek„, o którego trudnych początkach warto przeczytać na tej stronie. Powyższe zdjęcia wykonaliśmy 15-05-2015, a niecały tydzień wcześniej  9 maja 2005 r. odbyło się pierwsze spotkanie ws. organizacji badań archeologicznych na Wzgórzu Zamkowym w Sochaczewie. Jak napisano na stronie stowarzyszenia: „Nasze Stowarzyszenie jest powstałą w 2006 r. organizacją, stworzoną przez aktywnych ludzi, pragnących działać w obszarze historii oraz dziedzictwa kulturowego Sochaczewa i ziemi sochaczewskiej. U podstaw powołania Stowarzyszenia legła chęć podjęcia działań badawczych i ratowniczych dla ruin Zamku Książąt Mazowieckich w Sochaczewie. „.

Polecamy lekturę stron Stowarzyszenia „Nasz Zamek” wszystkim zainteresowanym ratowaniem obiektów zabytkowych w Polsce. Warto tę lekturę zacząć od notek o ludziach je tworzących,  gdyż to dzięki takim aktywnym i zaangażowanym osobom możliwe jest to, co inni uważają za niemożliwe. Szkoda, że kalendarium kończy się wpisem z roku 2010, choć są też inne wpisy spoza kalendarium z lat późniejszych.

Obszerny wpis o dziejach zamku w Sochaczewie autorstwa Łukasza Popowskiego (obecnego prezesa Stowarzyszenia „Nasz Zamek”) polecamy do lektury na stronie: „Tajemnice zamku w Sochaczewie„. Zachęcamy także do lektury historii zamku na tej stronie.

11 listopada 2013 wzgórze zamkowe zostało otwarte po zakończeniu kilku etapów prac. W tym czasie, jak napisano we wskazanym artykule: „w pierwszej kolejności trzeba zająć się najbliższym otoczeniem pięknego dziś wzgórza. Jego uroda, podkreślona wielokolorowymi nasadzeniami bluszczu na stokach, zdobna w funkcjonalne podejścia i podjazdy dla osób niepełnosprawnych, zbyt kontrastuje z rozlatującymi się chodnikami parku, a przede wszystkim obskurną, zaniedbaną i nieużytkowaną od kilku lat muszlą koncertową. … Ów kontrast wzbudził żywą dyskusję naszej społeczności. Niestety, wniosek do Budżetu Obywatelskiego o rozbiórkę muszli i stworzenie w jej miejscu miejskiego placu nie został zakwalifikowany pod głosowanie jako przekraczający koszt 1 miliona złotych„.

Podczas naszej ostatniej wizyty (30.09.2017) na wzgórzu zamkowym widok na otoczenie zamku był taki:

Sochaczew'2017 - muszla koncertowa pod wzgórzem zamkowym.
Sochaczew’2017 – muszla koncertowa pod wzgórzem zamkowym.

Byłoby faktycznie dobrze, gdyby otoczeniem zamku zajęto się całościowo, aż do obszarów sąsiadujących z rzeką Bzurą – mapka z zamkiem poniżej:

Jak można przeczytać na stronie: „Przed kilku laty założono tuż pod wzgórzem zamkowym tor motocrossowy, dewastując otoczenie zabytku. Nie pytano o zdanie wojewódzkiego konserwatora zabytków, nie mówiąc już o uzyskaniu niezbędnych zezwoleń. Budując dojazd do toru podcięto w kilku miejscach zbocza wzgórza, powodując powstanie nowych obrywów. Samo wzgórze zamkowe zeszpecono, ustawiając kilkanaście żelaznych słupków, połączonych bezkształtną podmurówką. Przypuszczalnie, miało to być ogrodzenie. Wiodące na wierzchołek wzgórza schody zaopatrzono w barierę z grubych rur i kątownika. W latach 1988 – 1989 Miejski Dom Kultury rozbudował znajdującą się na Podzamczu muszlę koncertową. Ozdobiono ją ceglanymi blankami i blaszanymi wieżyczkami, mającymi ponoć nawiązywać do architektury średniowiecza. Tymczasem obiekt przybrał wygląd kiepskiej dekoracji do przedstawienia w prowincjonalnym teatrze amatorskim, stał się uosobieniem kiczu.

Zamek w Sochaczewie – to obiekt in sensu stricto nieszczęśliwy, niszczony sukcesywnie przez historię oraz przez ludzką głupotę i zaniedbanie. W latach siedemdziesiątych naszego wieku obsunęła się jedna ze ścian wschodniego skrzydła warowni. Istnieją poważne podstawy do obaw, iż z czasem ulegną również zniszczeniu nawet lepiej zachowane partie zamku, pozbawione od wielu lat konserwacji. Jedynym ratunkiem dla ruin jest likwidacja tutejszego toru motocrossowego i jak najszybsze podjęcie prac konserwatorsko-budowlanych. Nie stać na nie jednak miasta Sochaczewa, na którego obszarze stoi zabytkowy obiekt. Być może ratunek dla sochaczewskiego wzgórza jest blisko. Ruinami zamku zainteresowane jest bowiem Stowarzyszenie Odnowy Sochaczewa „Zamek”, które ma zamiar podjąć działania na rzecz ratowania obiektu dla przyszłych pokoleń Sochaczewian.„. – tak napisano około 2001 roku.

O problemach przy realizacji prac ratunkowych przy wzgórzu też było głośno – warto zajrzeć do artykułu „Co z tym zamkiem?„, następnie do opisu prac naprawczych tutaj „Po majówce rusza naprawa wzgórza zamkowego w Sochaczewie„.

Kolejne zdjęcia z naszej wizyty na zamku poniżej:

Warto dodać, że zamek jest częścią nowego Szlaku Książąt Mazowieckich. Zachęcamy do lektury ciekawego wywiadu z Łukaszem Popowskim z grudnia 2015 roku – „Zamek po mazowiecku„, w którym kilka zdań także o perspektywie odbudowy: „Od początku prac projektowych związanych z zabezpieczeniem ruin, przewidywano w przyziemiu zachodniego skrzydła odtworzenie czterech izb z przeznaczeniem na cele muzealne. Z uwagi na dużą ilość zachowanej zabytkowej substancji relatywnie niewielkim nakładem prac, uzyskalibyśmy zadowalający efekt. Odtworzone przestrzenie mogłyby służyć do zapoznawania się z dziejami zamku i miasta, pozwoliłyby organizować ważne dla lokalnej społeczności wydarzenia. Stworzyłoby to warunki do ciekawej promocji miasta. Dzięki temu wróciłoby pozytywne oddziaływanie zamku, co zawsze miało miejsce i było procesem naturalnym.„.

Ale ruiny zamku w Sochaczewie to także miejsce na zwykłe spotkania mieszkańców lub turystów, a także mniej oczywiste uroczystości prywatne np. śluby – a w tym zakresie zachęcamy do lektury artykułu „Pierwszy ślub na zamku!„, z którego krótki cytat: „Cieszymy się, że od momentu zabezpieczenia pozostałości najcenniejszego sochaczewskiego zabytku, coraz więcej ważkich wydarzeń odbywa się właśnie w murach warowni. Już nie tylko imprezy plenerowe, jak choćby Zawisza Czarny nad Bzurą, nie tylko uroczyste sesje Rady Miejskiej, ale również tak istotna z punktu widzenia każdego człowieka uroczystość jaką jest zawarcie związku małżeńskiego. Te wszystkie okoliczności są dla nas wyjątkową nagrodą za ponad 10 lat ciężkiej pracy, której celem było nie tylko przebadanie i uratowanie ruin zamku, ale przede wszystkim zmiana postrzegania obiektu przez mieszkańców Sochaczewa. W naszych planach zabytek, ze stojącej u progu samoistnej destrukcji, zaniedbanej i zapomnianej ruiny, stać miał się „Naszym Zamkiem”, zamkiem Nas Wszystkich, czyli sochaczewian. Jeżeli dziś mieszkańcy miasta już są gotowi zawierać w zamkowych murach związki małżeńskie, to chyba można przyjąć, że ten najtrudniejszy cel realizuje się właśnie na naszych oczach.” – to chyba najlepsze podsumowanie tego co z tym pięknym miejscem udało się zrobić dzięki zaangażowaniu lokalnej społeczności i aktywności zwykłych ludzi kochających swoją lokalną ojczyznę.

Zapraszamy na nasz krótki film z tego miejsca:

Zachwyć zmysły w Poddębicach

Od dłuższego czasu planowaliśmy ponowne odwiedzenie Poddębic, bo zarówno pałac jak i otaczający go park poddane zostały gruntownej rewitalizacji. Dzięki funduszom unijnym, a także dotacji Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Regionalnego Centrum Polityki Społecznej, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz środkom z budżetu gminy miejsce to zyskało zupełnie inny wymiar i rzeczywiście pozwala zachwycić zmysły.

Poddębice'2017
Poddębice’2017

Aby łatwiej było Państwu tam trafić poniżej zamieszczamy mapę Google oraz adres: Poddębicki Dom Kultury i Sportu,
ul. Mickiewicza 9/11, 99-200 Poddębice.
I jedna uwaga – ulica Mickiewicza jest jednokierunkowa, więc aby dojechać do parku należy kierować się tam od strony Placu Kościuszki.

Choć w kilka miesięcy po oddaniu ogrodu zmysłów wymagał on licznych napraw, to podczas naszej majowej wizyty nie zauważyliśmy większych mankamentów. Zgodnie z tablicą informacyjną na poniższym zdjęciu ogród ma w założeniu oddziaływać na 5 zmysłów:

Poddębice'2017
Poddębice’2017

Ale dodatkowo można uzupełnić wrażenia w pijalni wód i jednocześnie teatrze (Pijalnia Wód Termalnych i Teatr Integracji) urządzonych w dawnym kościele ewangelicko-augsburskim położonym w północnej części parku.

Poddębice'2017
Poddębice’2017

Według informacji ze strony: „Poddębicka woda termalna pochodzi z ujęcia Poddębice GT-2. Wydobywana jest z głębokości 2101 m i ma 27 tys. lat. Szczególnym walorem tej wody jest jej wysoka temperatura: 72 st. C w miejscu ujęcia i pierwotna czystość pod względem chemicznym i mikrobiologicznym. Woda ma charakter wodorowęglanowo – sodowo – wapniowy. Jest hipertermalna i niskozmineralizowana. Woda czerpana jest z pokładów kredy dolnej.

Z dobrodziejstw poddębickiej wody termalnej korzystać może każdy, bez względu na wiek. Picie jej poprawia samopoczucie, obniża stres. Odczyn pH=7 oraz niska twardość i obecne w tej wodzie związki krzemu są korzystnymi walorami powodującymi lepsze nawodnienie i oczyszczenie organizmu z substancji wydalanych. Wody dostępne w pijalni, wpływają dodatnio na regulację przemiany materii oraz stanowią źródło uzupełnienia organizmu w składniki mineralne.

Poniżej zdjęcia w nowej funkcji tego budynku:

Poddębice'2017
Poddębice’2017

Najpiękniej jednak prezentuje się wyremontowany pałac. Ze strony Poddębickiego Domu Kultury zacytujemy fragmenty jego historii: „Poddębicki Pałac-położony w parku miejskim w południowej części miasta. Uchodzi za najpiękniejszy obiekt epoki renesansu w Polsce środkowej. Budowę jego rozpoczął ok.1610 roku wojewoda rawski Zygmunt Grudzińsk. Dokończenia budowy dokonał jego syn Stefan, starosta ujski, pilski i bolimowski, który prawdopodobnie dostawił loggię do trzonu dworu i dzięki niej nadał charakterystyczny wystrój przesądzający o oryginalności budowli. Przebudowy dokonano po roku 1773. Zamurowano wówczas loggię na piętrze, którą odsłonięto w trakcie prac konserwatorskich w 1952r. kolejnej gruntownej przebudowy dokonał w roku 1873 Napoleon Zakrzewski dostawiając od strony północnej poprzeczny budynek nawiązujący stylowo do trzonu pierwotnego.„.

Poddębice'2017
Poddębice’2017

W słoneczną wiosenną pogodę cały zespól pałacowo-parkowy prezentował się zjawiskowo i trudno nam było opuścić to miejsce. Dla pełniejszego obrazu kilka dodatkowych zdjęć parku poniżej:

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Okrążyliśmy więc pałac kilkukrotnie, aby z każdej strony móc go sfotografować. Minigaleria fotografii samego pałacu poniżej:

Gorąco zachęcamy do odwiedzin tego pięknego miejsca. Więcej zdjęć z Poddębic na naszej stronie albumowej.

Zapraszamy także na nasz krótki majowy film z Poddębic: