Archiwa tagu: ochrona zabytków

Samorządy promują swoje zasoby – Zamek w Rabsztynie traci szansę na finansowanie kolejnych prac modernizacyjnych.

Kiedy w lipcu odwiedziliśmy Rabsztyn, to widok zamku sprawiał wrażenie zatrzymanych na chwilkę prac zabezpieczających.

Rabsztyn'2016
Rabsztyn’2016

Widoczne to było szczególnie na kolejnych poziomach zamku.

Rabsztyn'2016
Rabsztyn’2016

Wydawało się, że za chwilkę wrócą tu robotnicy aby kontynuować przerwane prace.

Rabsztyn'2016
Rabsztyn’2016

Jednak w tym samym czasie opublikowano artykuł: „Rabsztyn. Szansa na dofinansowanie przepadła„, w którym czytamy m.in.: „Była szansa na prawie 2 mln zł dofinansowania na dalszą modernizację ruin zamku w Rabsztynie. Projekt jednak przepadł, bo większość gmin powiatu olkuskiego była przeciwko temu zadaniu.„.

Rabsztyn'2016
Rabsztyn’2016

Sporo już zrobiono w Rabsztynie, więc wielka szkoda, że urzędnicy gminni nie potrafili się dogadać co do dalszych możliwości i form finansowania prac na zamku i innych obiektów w powiecie. Przebieg dotychczasowych działań przedstawia tablica informacyjna na poniższym zdjęciu.

Rabsztyn'2016
Rabsztyn’2016

To co już zrobiono stwarza pewną nadzieję, że kolejne etapy będą już trochę łatwiejsze do wykonania. Może też burmistrz Olkusza wymyśli jak zapewnić finansowanie temu pięknemu i bardzo ważnemu turystycznie miejscu. Może warto spytać w Inowłodzu (czytaj w naszym wpisie: INOWŁÓDZ – ZAMEK URATOWANY DLA TURYSTÓW I LOKALNEJ SPOŁECZNOŚCI) jak to zrobić szybko i skutecznie.

Rabsztyn'2016
Rabsztyn’2016

Licząc na pomyślny i szybki finał prac przy zamku w Rabsztynie zachęcamy do jego odwiedzin, nawet przy mało sprzyjającej pogodzie, bo właśnie wtedy klimat starego zamczyska odczuwa się najgłębiej.

Rabsztyn'2016
Rabsztyn’2016

Zapraszamy także do obejrzenia naszego krótkiego filmu z tego miejsca.

Spacerem przez Grzędę Mirowsko-Bobolicką

Kilka dni temu postanowiliśmy ponownie odwiedzić Mirów i Bobolice, a także przejść ścieżką przez Grzędę Mirowsko-Bobolicką, aby „poszerzyć” nasze postrzeganie tego pięknego zakątka Jury Krakowsko-Częstochowskiej (Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej).

Bobolice'2016
Bobolice’2016

O obu zamkach pisaliśmy już na naszym blogu, więc zachęcamy także do lektury tych wpisów – linki powyżej lub na stronie o niektórych zamkach w Polsce.

Mirów'2016
Mirów’2016

Zamek Bobolice przeszedł ukończoną kilka lat temu rekonstrukcję, natomiast obecnie na zamku w Mirowie trwają prace zabezpieczające i częściowo rekonstrukcyjne. Polecamy w tym miejscu ciekawy artykuł „Zamek Mirów odsłania swoje tajemnice”, w którym napisano kilka słów o planach na przyszłość dla tego obiektu: „Naukowcy na podstawie badań zrekonstruowali wszystkie istotne elementy. Dziś wiadomo, że zamek nie zostanie przykryty dachem, tylko będzie miał tarasy widokowe. Sylweta warowni się nie zmieni, będzie wyglądać jak teraz, poza korektami wynikającymi z konieczności zabezpieczenia murów przed erozją.

Mirów'2016
Mirów’2016

W pełni podzielamy pogląd właściciela zamku – byłego senatora Jarosława Laseckiego – kolejny cytat z artykułu: „Moim marzeniem jest, aby kiedyś pomiędzy zamkami powstał park kulturowy ze ścieżką historyczną, aby przyroda była w niezmiennym kształcie i charakterze, by turyści spacerując pomiędzy zamkami mogli podziwiać piękne krajobrazy i ciekawą roślinność, ale też żeby mogli się wspinać i odpoczywać. Nie chciałbym, aby kiedykolwiek powstała w tej przestrzeni pomiędzy zamkami jakakolwiek zabudowa zagrodowa. A już pod żadnym pozorem budki z „chińszczyzną” czy lodami i piwem wzdłuż gminnej drogi. Na to jest miejsce we wsiach Mirów i Bobolice. Gdyby to się udało, myślę, że zostawilibyśmy dla następnych pokoleń kawał polskiej historii, pięknej natury, które ponad 600 lat temu mogły zachwycić Kazimierza Wielkiego.„.

Warto zapoznać się także z informacjami na tablicy przed zamkiem:

Mirów'2016
Mirów’2016

Przestrzeń na tzw. Grzędzie Mirowsko-Bobolickiej ze wszech miar zasługuje na zachowanie i ochronę. Patrząc na kolejne piękne zakątki, skały i roślinność bardzo wyraźnie odczuwamy ich ponadczasową wartość. Grzęda będąca wałem skalnym pomiędzy zamkami w Mirowie i Bobolicach to bardzo malowniczo ukształtowany zespół majestatycznych ostańców, tajemniczych grot oraz jaskiń. Poniżej pokazujemy tylko niektóre z tych elementów grzędy.

Grzęda Mirowsko-Bobolicka
Grzęda Mirowsko-Bobolicka

Zasoby tego obszaru powinny być pod bezwzględną ochroną, tak aby kolejne pokolenia turystów mogły cieszyć wszystkie zmysły ich urodą o każdej porze roku. Warto wiedzieć, że w jednej z jaskiń grzędy o nazwie Stajnia odkryto najstarsze szczątki ludzkie na terenie Polski. Tutaj drugi link do odkrycia  „Wielkie odkrycie w jaskini Stajnia. Wreszcie mamy szczątki “polskich” neandertalczyków„.

Grzęda Mirowsko-Bobolicka
Grzęda Mirowsko-Bobolicka

Fani zamków na pewno nie będą rozczarowani spacerem po grzędzie, bo nie tylko zamki warto w tym miejscu zobaczyć dokładniej.

Grzęda Mirowsko-Bobolicka
Grzęda Mirowsko-Bobolicka

Ale aby przyciągnąć tu zarówno fanów zamków, jak i wszystkich lubiących po prostu piękne widoki krajobrazowe poniżej zamieszczamy jeszcze jedno zdjęcie zamku w Bobolicach wykonane z jednego z kilku punktów „widokowych”, tzn. takich z których po prostu lepiej można dostrzec ten zamek odbywając spacer po grzędzie.

Bobolice'2016
Bobolice’2016

Naprzeciw zamku, pod lasem zainstalowano dwie ławki, z których roztacza się piękny widok na Zamek Bobolice:

Bobolice'2016
Bobolice’2016

Warto te miejsca odwiedzić nawet przy pozornie brzydkiej pogodzie, gdyż nadchodzące burze lub po prostu ciemne chmury tworzą niesamowity nastrój. Pamiętajmy jednak o zachowaniu odpowiedniego stopnia bezpieczeństwa w takich warunkach.

Mirów'2016
Mirów’2016

Zapraszamy też do obejrzenia naszego filmu – najlepiej na pełnym ekranie:

Suma narzekań, łez i petycji – czy to uratuje zamek w Ratnie Dolnym?

Zacznijmy może od końca, czyli od petycji o wywłaszczenie obecnego właściciela Zamku w Ratnie Dolnym, gm. Radków, pow. kłodzki do Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, w której Karol Marczak z Fundacji Ratowania Zabytków i Pomników Przyrody napisał m.in.: „Wnioskodawca (..) wnosi o wszczęcie procedury prowadzącej do wywłaszczenia przez Starostę Kłodzkiego na rzecz Skarbu Państwa albo Gminy Radków nieruchomości zabytkowej – zespołu zamkowego położonego w Ratnie Dolnym, gm. Radków, tj. o złożenie formalnego wniosku na podstawie przepisu art. 50 ust. 4 pkt. 2 Ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami przez Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków we Wrocławiu do Starosty Kłodzkiego o wywłaszczenie zespołu zamkowego w Ratnie Dolnym, wobec wystąpienia przesłanek z art. 50 ust. 4 pkt. 2 ww. Ustawy, tj. niemożliwości usunięcia istniejącego zagrożenia dla zabytku nieruchomego wpisanego do rejestru, polegającego na możliwości jego zniszczenia lub uszkodzenia.„.

Ratno Dolne'2007
Ratno Dolne’2007

Powyższa petycja jak napisano na stronie Radia Wrocław pod wymownym tytułem „Chcą go wyrzucić, bo doprowadził zabytkowy obiekt do ruiny” to już chyba ostatnia nadzieja dla tego obiektu – „Jeżeli się uda, to będzie precedens. Fundacja Ratowania Zabytków i Pomników Przyrody zbiera podpisy pod petycją w sprawie wywłaszczenia właściciela zamku w Ratnie Dolnym. Działacze przyznają, że to już ostateczność. Z okazałego zamku zostały już tylko praktycznie mury oraz część dachu. Chcą walczyć o uratowanie obiektu, ich działania wspiera również sama gmina. Burmistrz Jan Bednarczyk mówi, że w tym roku złożą niemal identyczny wniosek. Chodzi o zamek, ale również o pieniądze.

Zachęcamy więc wszystkich do wsparcia petycji, którą w momencie tworzenia tego wpisu podpisało 278 osób, w tym także i my.

Ratno Dolne'2002
Ratno Dolne’2002

Nasze zdjęcia pokazują zamek jaki zobaczyliśmy w roku 2002 i 2007. Teraz wygląda on znacznie gorzej. Popatrzcie na zdjęcia na tej stronie – Ruiny zamku w Ratnie Dolnym i porównajcie je ze zdjęciami historycznymi na stronie Zamek Ratno Dolne.

Ratno Dolne'2002
Ratno Dolne’2002

Warto przeczytać Kroniki Ratna Dolnego, z których mały fragment poniżej: „Po drugiej wojnie światowej wysiedlono dotychczasowych mieszkańców Niemców. W 1946 roku wyjechała z Ratna ostatnia właścicielka zamku i folwarku Iza von Blanckart. Przybyli tu Polacy wywodzili się głównie z Krakowskiego, Tarnopolskiego i Wołynia. Pierwszym sołtysem Ratna został Bogdan Staszałek. 16 lutego 1947 roku Tadeusz Stobiak uruchomił pierwszą polską szkołę, która liczyła wtedy 38 uczniów. W latach 1954-1973 wieś była siedzibą gromady, w której skład wchodziły również: Ratno Górne i Wambierzyce.
Pałac i folwark przejęło Państwowe Gospodarstwo Rolne, gospodarstwa poniemieckie – polscy rolnicy. Uprawa roli pozostała głównym zajęciem mieszkańców wsi przez długie lata. Stopniowo jednak coraz mniej osób zajmowało się rolnictwem.
Najlepiej rozwijało się PGR, które nastawiło swą działalność na hodowlę bydła. W 1980 roku rozpoczęto tu chów bydła francuskiej rasy charolais. W tej dziedzinie zakład uzyskiwał nagrody na wystawach krajowych. W 1996 roku PGR przekształcił się w Przedsiębiorstwo Hodowlane, spółkę Agencji Własności Rolnej i kontynuował swą działalność.
Likwidacji natomiast uległa szkoła. W 1975 roku przekształcono ją w czteroklasową, a rok później zlikwidowano (w latach osiemdziesiątych uruchomiono ją na krótko jako trzyklasową).
Szansę dla siebie mieszkańcy Ratna Dolnego (w 2001 roku było ich 461) upatrują nadal w rolnictwie i napływie turystów oraz pielgrzymów. W latach dziewięćdziesiątych pojawiło się sporo obiektów dla turystów: hotel i gospodarstwa agroturystyczne.

Ratno Dolne'2002
Ratno Dolne’2002

Szansa turystyczna byłaby zapewne o wiele większa gdyby obecny właściciel zamku zadbał o niego. Zerknijmy do historii obiektu na stronie http://zamki.res.pl/ratno.htm:
1972 r. – mimo że dokonano remontu to zamek zaczął powoli podupadać. Próbowano zamienić go na hotel, ale smród z pobliskiego zakładu bydlęcego uniemożliwił to
1996 r. – ogłoszono przetarg na kupno zamku, który wygrał Edward Ptak (nie wykluczam, że być może chodzi a Antoniego Ptaka, znanego właściciela klubów piłkarskich Widzewa i Pogoni). Jak mówili nam mieszkańcy Ratna zamek był zadbany i dobrze funkcjonował. Była tu m.in. kawiarnia, a u podnóża koło jeziora boisko do siatkówki
luty 1998 r. – wielki pożar sprawił iż z zamku pozostała waląca się ruina. Podobno było to podpalenie„.

A potem przeczytajmy informacje ze strony „Dziwny klub Ptaka„, z 2007 roku – m.in.: „…z zamkiem w Ratnie związał się 11 lat temu. Wtedy deklarował, że zrobi w nim hotel. Dwa lata później, po pożarze, całkowicie zapomniał o zabytku. Dlaczego teraz nie chce go sprzedać?
– Gmina chciała kupić zabytek, ale nie oferowała pieniędzy – wyjaśnia Ptak. – A ja wcześniej też nie chciałem inwestować w zamek. Tuż obok była obora. Kto przyjedzie do hotelu, przy którym wciąż unosi się smród krowiego łajna?
– To bzdury – ripostuje burmistrz Bednarczyk. – Miałem uchwałę rady miejskiej, upoważniającą mnie do zakupu zamku za 400 tys. zł. Właściciel mógł sprzedać zabytek, który mu nie odpowiada.
Prezes Ptak deklaruje, że teraz albo odsprzeda zamek innej firmie, albo sam zainwestuje w niego. Władze gminy nie wierzą w te zapewnienia i zastanawiają się, czy nie rozpocząć procedury wywłaszczeniowej.

Ratno Dolne'2002
Ratno Dolne’2002

W 2011 roku na portalu Kłodzkikątek.pl Piotr Kocoń napisał m.in.: „Niewątpliwa atrakcja, jaką niegdyś zamek ów był, dzisiaj jest tylko ruiną, patrzącą na swe niegdysiejsze włości wypalonymi oczodołami okien, zawalone krużganki i tarasy usiane spadającymi elementami stanowiącymi ściany dopełniają obrazu nędzy i rozpaczy. Tętniący życiem park porastają habazie i pokrzywy wysokie do pasa, ścieżki, po których stąpały niegdyś pańskie stopy usiane są gównami, pustymi butelkami oraz wszelkiej maści śmieciem, jaki jest w stanie wyprodukować obecny, cywilizowany człowiek. Woda w stawie przybrała konsystencję gęstej zupy, która stała w cieple zbyt długo, a rzeczka, która zahacza o kraniec ogrodu przestała być rzeczką, a stała się zwykłą żygulą, w której płynie wszystko – zawartość szamb z ekologicznych gospodarstw, program telewizyjny, worki foliowe i inne śmiecie. Pachnie też niezbyt przyjemnie.” – to obraz już mniej zachęcający do odwiedzin, choć z daleka, tak jak to pokazaliśmy na pierwszym zdjęciu na górze tego wpisu z 2007 roku zamek wyglądał przynajmniej interesująco.

Ratno Dolne'2002
Ratno Dolne’2002

Refleksje autora zebrane w kolejnym cytacie podzieli chyba każdy Fan zabytków w Polsce i mamy nadzieję, że także każdy czytający te słowa człowiek wrażliwy na wartości historyczne i krajobrazowe: „Choć jesteśmy społeczeństwem ponoć świadomym i posuniętym cywilizacyjnie w swoim mniemaniu dość daleko, odnoszę wrażenie, że czasami nie różnimy się tak bardzo od Hunów, którzy lat wiele do tyłu, w pogardzie mieli osiadły styl życia, „a mowa ich pokrętna i ciemna, a cześć jakiejś religii lub choćby tylko zabobonu w niczym ich nie krępuje”, jak to mawiał kronikarz Ammianus Marcellinus. Szperając w Internecie pod hasłem Zamku właśnie, natknąć się możemy na fora internetowe miłośników tego, co dawne, na których huczy aż od spekulacji odnośnie właściciela zamku i planów jego restauracji. A wieści nie są wcale przyjemne, bo nijak z tych szczątkowych informacji nie sklecimy spójnego obrazu sytuacji. A przecież można, mimo wszędobylskiego kryzysu, starać się o środki, zwłaszcza unijne, które pozwoliłyby odwrócić bieg rzeki zniszczenia i stworzyć miejsce niezwykle interesujące. Gdyby nasi kochani politykierzy i urzędasy zajmowali się tym, do czego zostali niegdyś powołani, gdyby dorobkiewicze, którym udało się osiągnąć znaczący sukces finansowy, dzięki czemu mogą wejść w posiadanie tego typu obiektów, mieli odrobinę większą świadomość i kulturę, Ratno Dolne z małej, sennej osady zmieniłoby się w tętniący życiem ośrodek turystyczny, który przyciągałby turystyczną gawiedź samym założeniem pałacowym. Ale po co? Znacznie łatwiej modlić się do niebios, by siły natury z niewielką pomocą człowieka pomogły rozsypać się temu co zostało – resztę zaoramy, rozparcelujemy i sprzedamy na działki budowlane, a pamięć o pałacu uleci niczym przestrzelony balon…„.

Ratno Dolne'2002
Ratno Dolne’2002

Są też tytuły bardziej optymistyczne – w 2014 roku „Ratno Dolne- ponad wszystko„, choć obrazy na fotografiach potwierdzają poprzednie obserwacje i konkluzje. I taki znamienny cytat: „stałam u stóp malowniczych ruin zamku i cieszyłam się, że park jest zarośnięty… bo zniszczenia były jakoś tak mniej widoczne. Pogoda piękna, ptaszki ćwierkają dusza się raduje – jak w bajce. Wszystko byłoby fajnie… tylko, że w tej bajce coś straszy i to bardzo.” I na koniec skąd my to znamy: „Nie do zobaczenia. Do wyburzenia.„.

Udało się zadbać o cmentarz. Czy zamek ma jeszcze na to szanse? Popatrzmy na zdjęcia w kolejnym wpisie „ZAMEK ORAZ PRZYZAMKOWY CMENTARZ W RATNIE DOLNYM„.

21.08.2015 na stronie TVP3 Wrocław zamieszczono wpis: „ZAMEK RATNO POPADA W RUINĘ„, a w nim czyżby prorocze zdanie: „Nad niewielką wsią Ratno Dolne koło Nowej Rudy góruje wspaniały zamek, którego historia, niestety, dobiega końca. Olbrzymi obiekt przetrwał stulecia, w kompletną ruinę popadł dopiero w ostatnich latach.” I na końcu uzupełnienie: „Prawdziwym nieszczęściem dla zamku był prywatny właściciel. W latach 90. kupił go wrocławski przedsiębiorca Edward Ptak. W 1998 roku, w niewyjaśnionych okolicznościach, zamek spłonął. Udało nam się skontaktować z właścicielem, który oświadczył, że ma plany wobec zamku, ale nie powie jakie.

Ratno Dolne'2002
Ratno Dolne’2002

I przytoczone w tytule naszego wpisu łzy w artykule „Łza w oku historii, czyli Ratno Dolne” , a w nim próba diagnozy: „W powiecie kłodzkim, przy drodze prowadzącej ze Ścinawki Średniej w stronę Radkowa, znajduje się miejscowość Ratno Dolne. Turyści rzadziej tam zaglądają, bo okolica wydaje się mało zagospodarowana, przez co mniej atrakcyjna. Nie wiedzą, co tracą. Bowiem Ratno to prawdziwa perła. Niestety, zmarnowana przez ludzką próżność i głupotę…„.

Zachęcamy do przejrzenia materiałów udostępnianych na Facebooku na stronie Zamek Ratno Dolne. Warto także zobaczyć jakie wysiłki podejmowano dla ratowania tego obiektu na stronie „RATUJEMY ZAMEK W RATNIE DOLNYM – ZOBACZ, CO ZROBILIŚMY W 2015 ROKU„.

Jeśli więc los tego obiektu nie jest Ci obojętny to przyłącz się do petycji lub zrób coś więcej na miarę Twoich możliwości. Zbyt wiele historycznych obiektów zniknęło już z naszego wspólnego krajobrazu, aby pozwalać by niknęły kolejne.

 

Od zapomnienia do rozkwitu – pięknym zabytkom w Polsce na odsiecz z nadzieją na lepsze jutro

Tytuł dzisiejszego wpisu zapożyczyliśmy częściowo z filmu p.t. „Między zapomnieniem a nową formą rozkwitu. Nieużytkowane dziedzictwo sakralne na podkarpaciu”.

W opisie tego filmu czytamy: „„Kiedy w 2008 roku obejmowałam urząd konserwatora, zrobiliśmy listę obiektów które wymagają natychmiastowego, niezwłocznego zajęcia się nimi. Lista okazała się zawierać 102 pozycje. W większości było to budownictwo sakralne, cerkiewne, niekiedy nieużytkowane drewniane kościoły, a także zespoły dworskie, wraz z oficynami, spichlerzami. Obiekty te nie były remontowane od 50 lat i miały swoich właścicieli: były to gminy, starostwa, parafie, muzea, prywatni właściciele…” – powiedziała dr Grażyna Stojak, Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu.”„. Szczególnie warto podkreślić to co napisano w ostatnim zdaniu: „Nie ulega wątpliwości, że wiele podkarpackich zabytków mogłoby dziś nie istnieć gdyby nie determinacja księży, konserwatorów, urzędników gminnych… Ogromną, wręcz kluczową rolę pełnią jednak organizacje pozarządowe, głównie lokalne stowarzyszenia które z prawdziwym zaangażowaniem i determinacją prowadzą remonty, a potem opiekują się przywróconymi do życia zabytkami.

Pokazywana w filmie cerkiew w Bałuciance sfotografowana przez nas w roku 2004:

Bałucianka'2004 - dawna cerkiew greckokatolicka pod wezwaniem Zaśnięcia Bogurodzicy
Bałucianka’2004 – dawna cerkiew greckokatolicka pod wezwaniem Zaśnięcia Bogurodzicy

Warto zobaczyć jak przebiegał remont  tego obiektu rozpoczęty w 2009 roku na tej stronie. A wiele informacji o cerkwi można znaleźć tutaj.

W 2007 roku byliśmy w Nowym Bruśnie, gdzie nasz obiektyw zastał taki tragiczny obraz:

Nowe Brusno'2007 - Cerkiew pw. św. Paraskewy
Nowe Brusno’2007 – Cerkiew pw. św. Paraskewy

Wydawało się, że jeszcze chwila i obiekt rozpadnie się… Ale jak czytamy m.in.  na stronie: „Kwota 100 tys. zł wesprze konserwację babińca wraz z rekonstrukcją kaplicy, konserwacją i montażem zakrystii oraz rekonstrukcją sobót cerkwi pw. św. Paraskewy w Nowym Bruśnie.” – na zdjęciu z tego artykułu widać już postęp prac, a na stronie na Facebooku można oglądać szczegółowe relacje z ratowania tego obiektu.

Odwiedzona przez nas również w 2007 Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Gorajcu była już po remoncie:

Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Gorajcu
Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Gorajcu

Jak wspomniano w filmie powyżej lokalne stowarzyszenia i społeczności to podstawa dla działań na rzecz ochrony zabytków. Bez świadomości wartości obiektów znajdujących się w miejscu ich codziennego życia nawet ogromne dofinansowania mogą nie osiągnąć spodziewanych, długofalowych efektów. Bo wartość i szacunek dla historii i jej materialnych przejawów musi znaleźć trwałe miejsce najpierw w umysłach mieszkańców, aby można było mieć nadzieję na zachowanie zabytków pełniących społecznie pożyteczną rolę w ich codziennym życiu.

Czytając podsumowanie działań na Dolnym Śląsku we wpisie: „Dolnośląskie zamki i pałace w 2015 roku” zwróciliśmy uwagę na dwa istotne fragmenty:
Mijający rok dla dolnośląskich rezydencji oznaczał ogrom pracy bez spektakularnych efektów. Nie było wielkich otwarć, ale też i bolesnych upadków. W kilkunastu zabytkach prowadzone są prace mające na celu przywrócenie im dawnej świetności. Niestety, będą one trwały jeszcze długie lata, tak wielkie były zniszczenia i zaniedbanie. Efekty jednak już widać.

Nas szczególnie ucieszyła wiadomość o udostępnieniu do zwiedzania turystom Zamku w Niemodlinie – poniżej nasze zdjęcie z roku 2000:

Zamek w Niemodlinie'2000
Zamek w Niemodlinie’2000

Jednak należy pamiętać, że: „Pozostałe obiekty, poza tymi znanymi, jeszcze trwają, są nieznacznie zabezpieczane i podpierane lub giną w ciszy z każdym dniem. Wciąż czekają na swoją kolej, ale nie ma się co łudzić, w tym tempie i z tym zaangażowaniem środków nie mają żadnych szans. Brak informacji o ich stanie oznacza niestety zazwyczaj złe wieści. W większości dolnośląskich zamków, pałaców i dworów niszcząca kropla drąży dachy i ściany. Prędzej czy później zobaczymy i usłyszymy ich upadek.

Jednym z przykładów z powyższego artykułu jest Gorzanów – jak napisał autor: „Sporo się dzieje w pałacu w Gorzanowie. Odnawiane są wnętrza, rekonstruowane stropy i sztukaterie, uporządkowano sąsiedni park. W międzyczasie na miejscu organizowane są różne imprezy kulturalne i sesje naukowe. Dokonywane są kolejne odkrycia nieznanego dotychczas wystroju pałacu.„. To miejsce również odwiedziliśmy w tym roku i byliśmy pod ogromnym wrażeniem zarówno rozmiaru obiektu, jak i wyzwania jakie podjęła Fundacja Pałac Gorzanów przy aktywnym wsparciu lokalnej społeczności.

Gorzanów'2015
Gorzanów’2015

Dolny Śląsk nie ma jednak tyle szczęścia co województwa małopolskie czy podkarpackie w odniesieniu do programu ochrony zabytków, o czym pisaliśmy na początku tego roku we wpisie: POPATRZMY NA ZABYTKI W SWOICH REGIONACH I PROGRAMY OPIEKI NAD NIMI – 2 – WOJEWÓDZTWO DOLNOŚLĄSKIE. Od czasu kiedy w styczniu wysłaliśmy m.in. i my propozycje zmian w Programie Opieki nad Zabytkami Województwa Dolnośląskiego na lata 2015-2018 – zachęcamy do lektury wpisu: „WIĘCEJ PROGRAMU W PROGRAMIE DLA DOLNEGO ŚLĄSKA !” – dokument ten nie ujrzał ostatecznie światła dziennego… Szkoda, bo wiele obiektów i lokalnych projektów mogłoby mieć w końcu bardziej skuteczne wsparcie w takim programie i brać z niego wzór przy tworzeniu swoich planów działania.

W województwie opolskim niedaleko od siebie położone są dwa obiekty w skrajnie różnym stanie – uratowany Pałac Sulisław:

Sulisław'2015
Sulisław’2015

i doprowadzony już prawie do kompletnej ruiny pałac w Kopicach:

Kopice'2015
Kopice’2015

Ten ostatni ma pewne perspektywy na ratunek, ale ocenimy to za jakiś czas gdy nowi właściciele podejmą już skuteczne prace.

Mile zaskakuje nas Narodowy Instytut Dzidzictwa swoją medialną aktywnością. Właśnie parę dni temu przeczytaliśmy tam o zakończeniu pierwszej edycji konkursu filmowego ZABYTKOMANIA.  Jak czytamy: „ZABYTKOMANIA to konkurs filmowy skierowany do uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, a także studentów oraz absolwentów szkół filmowych, którego tematem jest szeroko pojęte dziedzictwo kulturowe.

Celem konkursu jest nie tylko rozwijanie pasji filmowej wśród młodych ludzi, ale przede wszystkim zwiększenie ich wiedzy o lokalnych zabytkach i historii, a także nawiązanie więzi społecznej z lokalnym dziedzictwem kulturowym”.

Zachęcamy do obejrzenia filmu, którego autorami są Przemysław Wawrzyniak i Dominik May – „130 kubików” :

Film ten zajął I miejsce w grupie Profesjonaliści – w kategorii film dokumentalny lub reportaż.

Warto też wspomnieć o inicjatywie NID – „Grudzień z Narodowym Instytutem Dziedzictwa w Polskim Radiu„, w ramach której można będzie wysłuchać wiele audycji poświęconych zabytkom i dziedzictwu niematerialnemu. To są te działania, które w zakresie edukacyjnym i popularyzatorskim powinny mieć miejsce dużo częściej i w o wiele szerszym zakresie. Ale rozumiemy, że NID aktywnie wsłuchuje się w oczekiwania społeczne i będzie jeszcze skuteczniej realizował swoje statutowe działania.