Archiwa tagu: obiekty zabytkowe

Dolnego Śląska perspektywa w zakresie ochrony dziedzictwa

Czytając na przykład artykuł „Unijna perspektywa dla Dolnego Śląska” na stronach Urzędu Marszałkowskiego wydaje się, że mamy tu w planach same pomyślne wiadomości i mnóstwo środków na najbliższe lata. Jednak czytając i oceniając niedawno program w zakresie opieki nad zabytkami na najbliższe lata we wpisach:
POPATRZMY NA ZABYTKI W SWOICH REGIONACH I PROGRAMY OPIEKI NAD NIMI – 2 – WOJEWÓDZTWO DOLNOŚLĄSKIE
– WIĘCEJ PROGRAMU W PROGRAMIE DLA DOLNEGO ŚLĄSKA !
wydaje nam się, że nadzieja jaką wzbudza unijna perspektywa może być łatwo zaprzepaszczona, jeśli tworzone programy realizacyjne będą tak niskiej jakości, jak przygotowany i przekazany do konsultacji społecznych projekt „Programu opieki nad zabytkami województwa dolnośląskiego na lata 2015-2018” dostępny także na stronie Urzędu Marszałkowskiego.

Są oczywiście na Dolnym Śląsku miejsca piękne i zadbane – tworzona z pomocą Fanów zabytków ze stron:
Uratowane obiekty zabytkowe w Polsce na Facebooku
oraz
Uratowane obiekty zabytkowe w Polsce G+ na Google Plus
mapa obiektów uratowanych:

pokazuje wiele miejsc na Dolnym Śląsku przywróconych do świetności i funkcji społecznie użytecznych. Jednak liczba miejsc wymagających pilnego ratunku, nie mówiąc już o tych praktycznie bezpowrotnie utraconych, powinna już dawno zwrócić uwagę zarówno włodarzy tego regionu (a zapewne i władz centralnych), jak i jego elit zarządzających jego teraźniejszością i kreujących przyszłość.

Dlatego ewidentne braki w tym programie (opieki nad zabytkami województwa dolnośląskiego na lata 2015-2018)  smucą Fanów Dolnego Śląska, jego historii i pięknych, choć bardzo często opuszczonych i zaniedbanych obiektów zabytkowych.

Chcielibyśmy aby Dolny Śląsk nie był znowu „kopnięty i porzucony” jak jeden z obiektów przedstawionych w albumie dolnośląskiego pisarza Hannibala Smoke’a – poniżej kilka zdjęć z albumu: „KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów

KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów
KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów

Autor napisał tak o tym miejscu:
Styczniowe oferty sprzedaży z Wojcieszowa na Dolnym Śląsku. Nowiutki elektryczny wózek widłowy, nieużywane futro z norek, maszyny, niewielkie nieruchomości. Na pierwszy rzut oka nic dziwnego, gdyby nie pewien zdumiewający ,,lokal”. Rok budowy… 1549, powierzchnia… ponad 3200 m kwadr., 30 pomieszczeń, na dokładkę duży park…

Ktokolwiek go widział, rozpozna na zdjęciu imponującą sylwetkę dawnego pałacu Bergmannów. Dlaczego udaje lokal w zaporowej cenie 3,2 mln zł? Kto szuka poważnego inwestora wśród amatorów futer i wózków widłowych? Co robi tak pokaźna, zabytkowa rezydencja na gratka.pl?

Najwyraźniej dogorywa prestiżowo, bo w sensie technicznym wyrok już wykonano…

W XVI wieku renesansowy dwór obronny zanadto dzisiejszego pałacu nie przypominał. Dopiero u schyłku XIX stulecia za sprawą rodziny Bergmannów dokonano radykalnej przebudowy, zachowując m.in. wspaniały renesansowy portal z kartuszami herbowymi. Do ostatecznego kształtu rezydencji przyczynił się pożar z 1930 roku. Ceną pospiesznej odbudowy było istotne uproszczenie bryły pałacu. Zwłaszcza bez strzelistej wieży ubyło mu nieco wdzięku i majestatu.

Pałac ocalał w czasie II wojny światowej. Później należał do Uniwersytetu Łódzkiego i tamtejszego oddziału Polskiej Akademii Nauk, PGR-u i szeregu instytucji związanych z hodowlą zarodową. Choć często przechodził z rąk do rąk, w latach 70. i 80. minionego wieku był remontowany. Nieszczęściem okazała się dopiero wolna Polska i prywatyzacja. W następstwie długów zaciągniętych przez pierwszego właściciela rezydencja została przejęta przez komornika. Tym niemniej w latach 90. pałac uchodził za w pełni wyposażony, nawet w stanie opuszczenia w 2008 roku Romuald M. Łuczyński określał jego stan jako ,,dobry”.

KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów
KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów

W 2012 roku kolejny nabywca w porozumieniu z konserwatorem zabytków przystąpił do renowacji. Miał być remontowany dach, skuwano tynki, usuwano stare okna, by zastąpić je nowymi. Kiedy prac zaniechano, efekt okazał się odwrotny do zamierzonego. Oskubany, wypatroszony pałac gnije i straszy baterią pustych oczodołów. Niepilnowany, z otwartymi drzwiami i zniszczonym ogrodzeniem sprawia wrażenie monumentalnej zabawki, którą kopnięto w krzaki, kiedy się znudziła. Prawo własności zostało przeniesione z firmy do firmy, co unieważniło poprzedni nakaz remontowy konserwatora. Zanim wydano kolejne zalecenia, pałac znalazł się w kuriozalnej ofercie sprzedaży na gratka.pl.

Wobec braku reakcji na zalecenia konserwator zawiadomił prokuraturę w Złotoryi, powołując się na art. 108 ustawy o ochronie zabytków. Za zniszczenie lub uszkodzenie zabytku grozi kara ograniczenia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Tymczasem ginie największy pałac w Wojcieszowie, niemal 5 wieków historii. Na opuszczonym dziedzińcu pasą się kozy…

KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów
KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów

W kolejnym albumie zatytułowanym: „MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem”  Hannibal Smoke pokazał m.in. takie poruszające fotografie:

MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem
MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem

Autor tak napisał o tym miejscu:
Przygniecione sławą olbrzymiego pałacu, ocienione konturem kościoła śś. Piotra i Pawła, mniej ważne niż najstarszy w południowo-zachodniej Polsce nagrobek rycerza Lossowa. Anonimowe, zamknięte na kłódkę jak komórka z węglem. Wystarczy jednak zbliżyć się do kościoła… i już nie sposób go pominąć.

MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem
MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem

Pokaźne mauzoleum Sigmundta von Zieglera w tym rozmiarze nie ma w regionie barokowego odpowiednika. Przykuwa uwagę owalnymi otworami okien, demonicznymi rzeźbami skrzydlatych trupich czaszek, kunsztownym portalem, osobliwie wyciętymi drzwiami. Kaplicę grobową związaną z pałacem i fundacją dla dobrze urodzonych panien zaprojektował wybitny saksoński architekt Johann Friedrich Karcher. Nie dożył końca budowy w 1733 roku. Tymczasem jego dzieło cechuje godna podziwu żywotność. W minionych latach mauzoleum padło ofiarą złodziei, wandali, nawet powodzi. Pęka, próchnieje, sypie się i czeka na godziwe traktowanie co najmniej od 7 dekad…

MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem
MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem

Zobacz film UPIORNY DOLNY ŚLĄSK
https://www.youtube.com/watch?v=5En2mxWHOqI „.

Cytowany film poniżej:

Kolejny album nosi tytuł: „WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina” – kilka zdjęć poniżej:

WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina
WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina

Autor w komentarzu do albumu napisał tak:
Największy renesansowy dwór w Polsce, unikalny zabytek klasy europejskiej zamienia się w kupę gruzu i nikogo to nie obchodzi.

Na XIX-wiecznej litografii to budowla monumentalna, baśniowa. W aktualnej, internetowej ofercie sprzedaży to wciąż ,,piękny duży pałac”, choć w ,,złym stanie technicznym”, który po remoncie i adaptacji można przeznaczyć na ,,hotel, SPA lub dom spokojnej starości”. Sęk w tym, że obiekt pokazany na zdjęciach w tej postaci już nie istnieje, a zły stan techniczny to nie przeciekający dach, lecz brak dachu, stropów i wspaniałych niegdyś renesansowych szczytów. Innymi słowy katastrofa o krok od całkowitego unicestwienia.

WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina
WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina

Dwór w Dziewinie koło Lubina został zbudowany w 1566 roku, a więc w czasach, kiedy Dolny Śląsk był częścią Monarchii Habsburgów. Współtwórcami imponującej budowli należącej do Fryderyka von Kanitza byli włoscy architekci. Zdaniem dra Jakuba Jagiełły, eksperta w dziedzinie regionalnej kultury materialnej, świadczy o tym m.in. ozdobny gzyms podobny do tych, jakie widać w Rzymie i Florencji. Jednak architektoniczną perłą na skalę europejską czyni Dziewin przede wszystkim „niesamowita autentyczność budowli”. W opinii Jagiełły poza małą późniejszą przebudową wszystko – łącznie z belkami i dachówkami – powstało i funkcjonowało we dworze od XVI wieku, a więc ponad 400 lat!

WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina
WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina

W czasie wojny, po ucieczce ostatniego właściciela w 1944 roku, znaczna część wyposażenia dworu padła łupem Armii Czerwonej i rodzimych szabrowników. Jednak obiekt pozostał nietknięty. Podupadał z roku na rok w zarządzie PGR-u w Ścinawie. Wykorzystywany na biura, mieszkania i magazyny już w latach 60. minionego wieku przestał być potrzebny i na dobre został opuszczony. Sztafetę kompletnej bezczynności kontynuowały agencje rządowe AWR SP i ANR, od 2008 roku prywatny właściciel z Warszawy, który tak jak poprzednicy, usiłuje pozbyć się majątku.

Jeszcze w latach 90. dwór trzymał się dzielnie, jednak XXI wiek to niekończąca się seria katastrof, które powaliły dach i stropy, z 11 renesansowych szczytów nie zostało prawie nic. Na tragiczny stan obór i stajni, przecież także zabytkowych, pies z kulawą nogą nie spojrzy. Zresztą wkrótce i tak nie będzie na co patrzeć, bo Dziewin szybko dogorywa…

WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina
WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina

Wprost trudno uwierzyć, że bezcenny renesansowy dwór nie był remontowany przez 70 lat, a organy państwa nie potrafiły podjąć w tym czasie ani jednej skutecznej interwencji. Choć klasa zabytku jest powszechnie znana, nie słychać by o dwór publicznie upominali się politycy czy samorządowcy. Dziewin leży na obszarze jednego z najbogatszych subregionów w Polsce, 23 kilometry od Lubina. Żadną miarą to nie koniec świata, ale cywilizowane państwo tu nie dociera, jakby ktoś wyłączył prąd…

Zobacz film UPIORNY DOLNY ŚLĄSK
https://www.youtube.com/watch?v=5En2mxWHOqI „.

I ostatni album w dzisiejszym wpisie to: „SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni” – poniżej kilka fotografii z tego albumu:

SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni
SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni

Autor tak napisał o tym albumie i miejscu:
„Joanna i Piotr poszukiwali ustronnego zacisza, gdzie mogliby hodować psy. Znaleźli je na obrzeżach starej wsi nad Nysą Łużycką. Postanowili kupić grunt i stary dom, ale w pakiecie czaiła się niespodzianka…

Z Posady niedaleko do Zgorzelca i Bogatyni, jednak najbliższym miastem tuż za rzeką jest niemieckie Ostritz ze wspaniałym opactwem St. Marienthal. Klasztor widać z niektórych okien po polskiej stronie. Natomiast niektórzy Niemcy mają widok na… szokujący nabytek Joanny i Piotra. Przyciąga ich jak magnes. Przyjeżdżają na rowerach, żeby popatrzeć z bliska.

SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni
SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni

Upiorny strzęp na wzgórzu był niegdyś szkołą ewangelicką. Neogotycki budyneczek przez pół wieku czarował wdziękiem miniatury, strzelistą drewnianą wieżyczką, kunsztem maswerkowych okien i witraży. Dzwon przywoływał dzieciaki do klas i domu modlitwy jeszcze w maju 1945 roku. Potem zamilkł na zawsze. Zapewne w Posadzie zrobiło się ciszej, kiedy został sprzedany na złom. I mniej kolorowo, kiedy wybito witraże.

Przez długie lata uważano, że szkoła jest niczyja, traktowano jak magazyn darmowych cegieł i drewna. Zanim się dowiedział, że obiekt do niego należy, współuczestnikiem rabunku był nawet pierwszy właściciel. Tymczasem pozbawiona belek stropowych, rozkołysana budowla stała się łatwym łupem deszczu i wichur, które 10 lat temu powaliły znaczną część dachu.

SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni
SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni

Jednak tragiczna budowla wciąż trwa, choć w ciągu minionych 70 lat na Dolnym Śląsku znikły z powierzchni ziemi setki większych i solidniejszych zabytków. Budzi podziw dla niezwykłego domku z kart, który dziwnym zrządzeniem losu nie chce się poddać. Jak wyrzut sumienia, które nadal wymaga naprawy.

Joanna i Piotr jak dotąd bez powodzenia próbują sprzedać zabytek. Zasadniczym kryterium nie są pieniądze, lecz pewność jego przetrwania…

Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY
http://virtualo.pl/muzeum_prawdy/i142772/?f=title_eq%3AMuzeum+Prawdy&q=muzeum+prawdy„.

Zachęcamy także do przeczytania naszego ubiegłorocznego wpisu:
CZY LICZNE ZABYTKOWE OBIEKTY DOLNEGO ŚLĄSKA MOGĄ BYĆ JUŻ JEDYNIE NATCHNIENIEM DLA PISARZY?„.

Zachęcamy więc wszystkich sympatyków, mieszkańców i urzędników tworzących plany i programy dla przyszłości Dolnego Śląska do wykorzystania pomysłów zawartych w naszych wpisach:
POPATRZMY NA ZABYTKI W SWOICH REGIONACH I PROGRAMY OPIEKI NAD NIMI – 2 – WOJEWÓDZTWO DOLNOŚLĄSKIE
– WIĘCEJ PROGRAMU W PROGRAMIE DLA DOLNEGO ŚLĄSKA (autorka propozycji zawartych w tym wpisie: Dorota Jones-Olszanka).
Ale przede wszystkim do myślenia o tym regionie jako o miejscu, które powinno być jeszcze bardziej przyjazne i atrakcyjne zarówno dla tutejszych mieszkańców, jak i stwarzające konkretne perspektywy rozwoju przy wykorzystaniu walorów turystycznych, w tym dziedzictwa kulturowego, poprzez przyciągnięcie turystów i inwestorów tworzących miejsca pracy i aktywnie włączających się do procesu ratowania substancji zabytkowej.

Zgodnie z informacjami ze strony uwagi do projektu „Programu opieki nad zabytkami województwa dolnośląskiego na lata 2015-2018” można przesyłać na adres mailowy:
programopieki.konsultacje@dolnyslask.pl do dnia 31.01.2015.

Aktualizacja 25.01.2015 – warto przeczytać artykuł „Nie ma za co utrzymać wyremontowanego Pawilonu Czterech Kopuł„, aby zobaczyć co i jak na Dolnym Śląsku planowano… Nie dziwi więc nas propozycja wrocławskiego TUMW wysłana w ramach konsultacji:
wyłączenie Wrocławia z konkursu dotacji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego; jesteśmy przekonani, że stolica Dolnego Śląska jest miastem na tyle dostatnim, iż z ochroną dziedzictwa poradzi sobie samo„.

Czy liczne zabytkowe obiekty Dolnego Śląska mogą być już jedynie natchnieniem dla pisarzy?

Ten wpis będzie pewnym wyborem zdjęć i ich opisów znanego pisarza dolnośląskiego Hannibala Smoke’a.  Przemierzając Dolny Śląsk Hannibal Smoke nie tylko szuka natchnienia i wizualizacji dla swoich utworów, ale podobnie jak i my, a także wielu ludzi wrażliwych na los obiektów zabytkowych w tym regionie, po prostu dokumentuje to co widzi jego oko i obiektyw aparatu fotograficznego.

Zaczniemy mocno od upiorów…
Poniższe zdjęcie przedstawia Żarską Wieś i znajdujący się tam pałac, a raczej to co z niego aktualnie pozostało.

UPIÓR. Żarska Wieś - autor: Hannibal Smoke
UPIÓR. Żarska Wieś – autor: Hannibal Smoke

I opis ze strony autora: „Wiele jest ruin na Dolnym Śląsku, jednak trudno o równie przerażającą. Pałac w Żarskiej Wsi pod Zgorzelcem ma coś z widmowego statku, który dawno temu utknął na mieliźnie. Splądrowany i porzucony w trzewiach wciąż sypie się i skrzypi, gotów w każdej chwili złożyć się jak domek z kart i z łoskotem osunąć w głębinę.
Barokowa rezydencja została zbudowana w 1740 roku, bez szkód przetrwała ostatnią wojnę. Jej obecny, tragiczny stan jest ciężkim oskarżeniem wszystkich późniejszych form własności. Skutecznym mordercą okazał się PGR, który zdewastował i opuścił konający pałac w latach 80. Dobiła go bezczynność zarządu gminnego i prywatnego, wreszcie niszcząca siła motłochu, którego natura przez siedem dekad nie zmieniła się ani na jotę…
Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY.

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z Żarskiej Wsi.

UPIÓR. Żarska Wieś - autor: Hannibal Smoke
UPIÓR. Żarska Wieś – autor: Hannibal Smoke

Kolejnym miejscem pokazywanym przez Hannibala będzie Tomaszów Bolesławiecki.

CHLEW. Tomaszów Bolesławiecki - autor: Hannibal Smoke
CHLEW. Tomaszów Bolesławiecki – autor: Hannibal Smoke

I opis ze strony autora: „Powojenna propaganda nawoływała do brutalnej rozprawy ze wszystkim, co na Dolnym Śląsku burżuazyjne i niemieckie, zwłaszcza pruskie. W tych okolicznościach pałac w Tomaszowie z I poł. XIX wieku należało uznać za modelowy cel systemu. Jednak nie zadziałał stereotyp pijanego podpalacza w radzieckim mundurze. Nie znalazła potwierdzenia zawziętość komuny ani przygnębiająca siermięga pegieeru. Żadnej demolki, rozbiórki. Niemal przez 40 lat pałac był niezwykłym wiejskim biurowcem z niesamowitą, nakrytą kopułą klatką schodową. W latach 70. zabytek doczekał się gruntownego remontu. Dekadę później miał już nowy dach i elewację. I właśnie wtedy upadła komuna, potem pegieer.
W Tomaszowie znów wszystko poszło nie tak. Odzyskana wolność zamiast szansy na epokowy skok cywilizacyjny przyniosła zastój i niepewność. Nadzieja związana z prywatyzacją majątku okazała się pełzającym plutonem egzekucyjnym. Pałac porzucony przez właściciela na pastwę wszelkiej maści szumowin jest już tylko strzępem ogołoconym z wszystkiego, co można sprzedać na złom lub wrzucić do pieca. Właśnie tam, przy całkowitej bierności państwa polskiego, kończy europejskie dziedzictwo…
Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY.

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z Tomaszowa Bolesławieckiego.

CHLEW. Tomaszów Bolesławiecki - autor: Hannibal Smoke
CHLEW. Tomaszów Bolesławiecki – autor: Hannibal Smoke

Kolejnym miejscem pokazywanym przez Hannibala będzie Bełcz Wielki.

RZEŹ. Bełcz Wielki - autor: Hannibal Smoke
RZEŹ. Bełcz Wielki – autor: Hannibal Smoke

I opis ze strony autora: „Piękny, neobarokowy pałac na północnych krańcach Dolnego Śląska. Olbrzym nietknięty w czasie wojny, remontowany w latach 80. i 90. Użytkowany jeszcze w 1997 roku nagle stał się tragiczną meliną, celem zaciekłego rabunku i przerażającej dewastacji. 
Jakimś cudem ocalał dach, poza tym już nic. Z pałacowej wieży znikła miedziana blacha, przepadła wspaniała rzeźbiona boazeria, wycięto kaloryfery, wszystkie instalacje są w strzępach. Każdy może tu wejść i zabrać, co chce… 
Pałac w Bełczu Wielkim to jedna z najbardziej ,,polskich” rezydencji w regionie. Od zakończenia budowy był zaledwie 35 lat pod administracją niemiecką. Po II wojnie światowej został przeznaczony na szkołę rolniczą, później na różnego typu ośrodki wychowawcze, z których ostatni wyniósł się do Rawicza. Zwiastunem katastrofy była oferta fundacji dotycząca utworzenia w pałacu domu opieki społecznej. Władze gminy w Niechlowie dały się nabrać i przekazały pałac w formie darowizny. Niebawem został sprzedany, co uruchomiło łańcuch transakcji, na końcu których nie ma już nikogo, kto o pałac w Bełczu chciałby się upomnieć… 
Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY.

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z Bełcza Wielkiego.

RZEŹ. Bełcz Wielki - autor: Hannibal Smoke
RZEŹ. Bełcz Wielki – autor: Hannibal Smoke

Kolejnym miejscem pokazywanym przez Hannibala będzie Szalejów Dolny.

MARTWA CISZA. Szalejów Dolny - autor: Hannibal Smoke
MARTWA CISZA. Szalejów Dolny – autor: Hannibal Smoke

I opis ze strony autora: „Właścicielka zza oceanu zapewne już zapomniała o pałacu na drugim końcu świata, który dawniej prężył wyniosłą fasadę ponad swoim odbiciem w stawie. Imponująca fasada pozostała, odbicie znikło w powodzi dzikiej roślinności. Opuszczony i niedostępny pałac w Szalejowie Dolnym jest labiryntem pustych korytarzy. Skorupą w znacznej mierze wykastrowaną z dawnej świetności. Zapomnianym echem arystokratycznej wielkości von Münchhausenów, którzy w XIX wieku nadali rezydencji neogotycki wystrój.  Jaskółką nadziei jest tylko rodowe mauzoleum odrestaurowane 10 lat temu…
Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY.

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z Szalejowa Dolnego.

MARTWA CISZA. Szalejów Dolny - autor: Hannibal Smoke
MARTWA CISZA. Szalejów Dolny – autor: Hannibal Smoke

Kolejnym miejscem pokazywanym przez Hannibala będzie Goszcz.

ZBRODNIA. Goszcz - autor: Hannibal Smoke
ZBRODNIA. Goszcz – autor: Hannibal Smoke

I opis ze strony autora: „Niegdyś wspaniały pałac w Goszczu pod Twardogórą stawiany był w jednym rzędzie z architektonicznymi znakomitościami Drezna i Poczdamu. Dziś to zapewne najpiękniejsza ruina na Dolnym Śląsku. A jednak do dawnej rezydencji Reichenbachów nie ma kierunkowskazów, nie dostrzegają jej wydawnictwa albumowe. Rokokowa perła powinna być przedmiotem zatroskania i dumy, jednym z regionalnych symboli kultury materialnej. Zamiast tego jest oszpeconym betonowym płotem muzeum barbarzyństwa i obciachu.

Pałac wzniesiony w 1755 roku olśniewał fantastycznym wystrojem i wyposażeniem do 1947 roku. Nietknięty w czasie ostatniej wojny spłonął zapewne wskutek podpalenia przez zacierających ślady szabrowników. Dzieła zniszczenia dokonali dziurawiący ściany poszukiwacze skarbów, bandyci plądrujący rodowe mauzoleum, wreszcie… służby konserwatorskie. Za ich zgodą w latach 60. zburzono oranżerię, pawilon i inne budowle parkowe. 

W minionym roku dostrzeżono ogromną wartość historyczną i artystyczną zespołu pałacowego w Goszczu, czego materialnym wyrazem jest remont jednej z oficyn wykonany przez gminę w Twardogórze. Bezcenna ruina pałacu na odgruzowanie i nadejście cywilizacji czeka już 67 lat…
Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY.

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z Goszcza.

ZBRODNIA. Goszcz - autor: Hannibal Smoke
ZBRODNIA. Goszcz – autor: Hannibal Smoke

Kolejnym miejscem pokazywanym przez Hannibala będą Piotrkowice.

WIELKI KUNSZT. Piotrkowice - autor: Hannibal Smoke
WIELKI KUNSZT. Piotrkowice – autor: Hannibal Smoke

I opis ze strony autora: „Pasuje tu jak statek kosmiczny, który wylądował pod niewłaściwym adresem i utknął na dobre w samym środku ogromnego trawnika. W okolicy nie ma tak wysokich rezydencji. Nie ma też szczególnego zapału do ozdabiania elewacji. Pałac w Piotrkowicach pod Trzebnicą jest absolutnym unikatem. Choć z daleka zniechęca pospolitą bryłą, przy bliższej znajomości wprost oszałamia XVII-wieczną dekoracją w stylu toskańskiego baroku. Włoski mistrz Giovanni Simonetti z gęstwiny niepowtarzalnych motywów roślinnych, zagadkowych twarzy i obfitych biustów wyczarował symfonię, której próżno szukać w Polsce i Europie Środkowej. Niestety, w Piotrkowicach także nikt jej nie szuka. To jedna z wielu zapomnianych pereł architektury Dolnego Śląska.
Pałac nieuszkodzony w czasie wojny, wykorzystywany przez PGR na mieszkania, szkołę i biura, już w latach 80. został opuszczony. U schyłku XX wieku w tragicznym stanie była nie tylko rezydencja, także browar, folwark, park i mauzoleum tutejszego rodu Danckelmannów. Po prywatyzacji w pałacu zabezpieczono dach i okna, ale majątek znów wystawiono na sprzedaż. Piotrkowice od siedmiu dekad nie mogą doczekać się gospodarza. Nadal są tylko kunsztownym bunkrem z renesansowymi sklepieniami i genialną barokową sztukaterią….
Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY.

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z Piotrkowic.

WIELKI KUNSZT. Piotrkowice - autor: Hannibal Smoke
WIELKI KUNSZT. Piotrkowice – autor: Hannibal Smoke

Oczywiście Hannibal Smoke, podobnie jak my, pokazuje i opisuje wiele innych obiektów z Dolnego Śląska będących w lepszym stanie.
Jednak ogrom strat poniesionych w tym regionie już po II wojnie światowej i w ostatnich 25 latach (popatrz na album Hannibala „Dolny Śląsk: Pałace, których już nie zobaczysz„) skłania do bardzo smutnych wniosków. Nie byliśmy i nadal nie jesteśmy jako społeczeństwo, w tym odpowiedzialne z urzędu konkretne osoby lub „ciała decyzyjne”, gotowi koncepcyjnie i operacyjnie do zaopiekowania się w sposób wystarczający wielowiekowym dziedzictwem jakie znalazło się w naszym posiadaniu w wyniku historycznych rozstrzygnięć. Marnujemy w sposób karygodny zasoby, o których wiele krajów mogłoby jedynie marzyć.
Jest pewna nadzieja w osobach prywatnych czy firmach, które ratują pojedyncze obiekty – napisano o tym w artykule „Pałac z przeceny„. Jednak skala zjawiska występującego na Dolnym Śląsku, a w mniejszym stopniu także w innych regionach tak zwanych „ziem odzyskanych”, przekracza możliwości indywidualnych inwestorów. Potrzebny jest pilnie sprawny podmiot, wyposażony w odpowiednie narzędzia finansowe i moc decyzyjną, który powstrzyma dalszy upadek dziedzictwa ziem odzyskanych. Kraków ma swój SKOZK z ustawowym budżetem. Podobne rozwiązanie jest pilnie potrzebne w o wiele większej skali dla regionów powyżej wspomnianych. Fundusze unijne przyznane Polsce na najbliższe lata umiejętnie zarządzane i wykorzystywane mogłyby się stać dla ginących skarbów architektury ratunkiem długo wyczekiwanym. Czy jednak na oczekiwaniach, jak zwykle dotąd, się nie skończy?