Archiwa tagu: dziedzictwo narodowe

Zabytki – Czy w kraju gdzie jest niezgoda i zamieszanie to jest sprawa niecierpiąca zwłoki?

W licznej facebookowej grupie Poland po udostępnieniu przez nas wpisu Fundacji Pałac Gorzanów informującego o postępach prac  zabezpieczająco-budowlanych przy ratowaniu tego pięknego obiektu zabytkowego opatrzonego naszym dopiskiem “Doceńmy te wysiłki i pomóżmy ratować ten zabytek” ktoś zadał pytanie jak w tytule tego wpisu.

Gorzanów'2014
Gorzanów’2014

Pytanie jak pytanie, ale jednak coś w tym pytaniu jest takiego co każe chyba nie tylko nam zastanowić się nad w ten sposób postrzeganą sytuacją w naszym kraju, szczególnie w odniesieniu do działań skierowanych na ratowanie obiektów zabytkowych.

Kilka dni temu opublikowano artykuł “Zabytkowy pałac w Bełczu Wielkim popada w ruinę, a radni gminy czekają na wybory” – warto przeczytać ten artykuł, gdzie na końcu napisano: “Nie wierzę jednak, że w tym okresie wyborczym ktoś ten temat ugryzie. Radni powiedzieli wyraźnie, że w ostatnim miesiącu urzędowania nie podejmą istotnych decyzji na konto innej rady, która zostanie przecież niedługo wybrana – tłumaczy wójt.

Czyli wszystko blokują wybory… Czy radni gminy Niechlów naprawdę nie spojrzeli na sprawę z innej, nieco bardziej oczywistej perspektywy? Gdyby dołożyli wszelkich starań, aby cenny zabytek wrócił do gminnych nieruchomości i stał się nie tylko wizytówką okolicy, ale miejscem pracy dla mieszkańców, wyniki wyborów mogłyby się okazać dla nich bardzo zadowalające. Na tyle, by kontynuować z dobrym skutkiem projekt pod hasłem „pałac w Bełczu Wielkim”. Czy to niewystarczająca mobilizacja? O zwykłej trosce o piękny zabytek na terenie własnej gminy już nie wspominam…

A tymczasem bohater całej sprawy z roku na rok ulega coraz większej dewastacji, a jego przyszłość rysuje się w czarnych barwach…

Czytając powyższy artykuł można zadać to samo tytułowe pytanie z naszego wpisu przykładając uzasadnienie do każdej możliwej wymówki i zaniechania w myśleniu o ochronie zabytków. Łatwiej jest nie robić nic, bo akurat zaraz są wybory, bo trzeba by dołożyć trochę własnej inicjatywy i wytworzyć jakieś niezbędne dokumenty, itd. itp..  Słowem “nie da się i już”. I tak tkwimy w tym niedasizmie od pokoleń, a zabytki nikną za oknami obrad samorządów czy innych instytucji powołanych do ich ochrony.

Nasza odpowiedź na tak postawione pytanie w powyższej grupie była taka: “Nie uogólniajmy zbytnio. To co widać w mediach to nie jest kompletny i rzeczywisty obraz naszego kraju – tam pokazuje się celowo skrajności dla lepszej oglądalności. Lokalne społeczności często potrafią działać zgodnie. A ochrona dziedzictwa narodowego, w tym także zabytków to dziedzina zaniedbana przez dziesiątki lat i nie stać nas na tracenie kolejnych cennych obiektów z jakiejkolwiek wymówki.  My staramy się przekazywać tego rodzaju informacje aby pokazać ogrom prac i trudu jaki należy włożyć aby ratować zabytki w Polsce. Na szczęście i wbrew Pani opinii jest coraz więcej ludzi doceniających rolę dziedzictwa narodowego choćby jako element lokalnej infrastruktury turystycznej, przynoszącej dochody lokalnym społecznościom i dającym tam na miejscu nowe miejsca pracy. Zachęcamy do lektury wątków na stronie: Uratowane obiekty zabytkowe w Polsce  – gdzie pokazujemy coraz liczniejsze uratowane obiekty zabytkowe w Polsce, a także do lektury wątków w grupie: Ratujemy polskie zabytki = Ratujemy zabytki w Polsce, gdzie podawanych jest wiele skrajnych przykładów, zarówno tych złych, ale też coraz liczniejszych tych dobrych.”

W artykule “Kupię pałac, będę kustoszem” napisano m.in. : “Ratowanie pałacu jest naszym obowiązkiem. Jesteśmy to winni pamięci kanclerza Andrzeja Zamoyskiego, dzięki któremu Bieżuń jest dziś tym, czym jest“. Poniżej nasze zdjęcie z Bieżunia z 2000 roku.

Bieżuń'2000
Bieżuń’2000

Udostępniając ten wpis na naszej facebookowej stronie opatrzyliśmy go komentarzem: “Czyżby przełom w myśleniu o zabytkach na swoim terenie?“. Zapewne wszyscy kochający zabytki w Polsce mamy nadzieję na taki szybki przełom w myśleniu o naszym wspólnym historycznym dziedzictwie. Takich pozytywnych przykładów choćby z doniesień prasowych w ostatnich dniach jest już sporo np.:  “Szkoła w pałacu” czy  “Jak ruiny w złoto zamienić“.

Na stronie Uratowane obiekty zabytkowe w Polsce  dwa kolejne obiekty przystąpiły do konkursu “Doceniony przez społeczność Uratowanych obiektów zabytkowych w Polsce“:
– Pałac w Wojnowicach koło Raciborza – głosujemy tutaj,
– Folwark Karczemka – głosujemy tutaj .
Aktualizacja 17.08.2014 – mamy kolejne zgłoszenie do konkursu:
– Pałac w Warmątowicach Sienkiewiczowskich – głosujemy tutaj .
Aktualizacja 19.08.2014 – mamy kolejne zgłoszenie do konkursu:
– Pałac Pozorty – głosujemy tutaj .

Zachęcamy wszystkich ratujących obiekty zabytkowe w Polsce do udziału w naszym konkursie – to jest dobre miejsce aby pokazać swoją żmudną pracę i wieloletnie zaangażowanie w przywracanie zabytkom ich dawnego blasku i tworzenie w nich miejsc przyjaznych turystom. Społeczność Uratowanych Obiektów Zabytkowych w Polsce – aktualnie to już 2485 osób – bardzo docenia wszelkie wysiłki na rzecz przywracania obiektów zabytkowych do normalnego codziennego życia. W konkursach na certyfikat uznania tej społeczności bierze udział coraz więcej osób.

Aktualne wyniki ostatnich głosowań przedstawia poniższa grafika:

Aktualne wyniki ostatnich głosowań
Aktualne wyniki ostatnich głosowań

Zachwyt, przerażenie, wściekłość i odrętwienie – czyli Śląsk w oczach turystów i mieszkańców

Pewnie wielu turystów odwiedzających Śląsk, ten Górny i Dolny, przechodziło i nadal przechodzi podobne „fazy” w postrzeganiu i myśleniu o tym co w tych regionach zobaczyło czy w najbliższym sezonie turystycznym zobaczy.

Krowiarki'2005
Krowiarki’2005

Są na Śląsku miejsca niewątpliwie piękne i zadbane. Na ich bazie oparte są liczne kampanie reklamowe – choćby:


Ale świadomi ogromu zaniedbań mieszkańcy tworzą też inne obrazy:

Media powoli zauważają ogrom barbarzyństwa:

tu wspominany powyżej film:

Inny obiekt tutaj:

Nie trzeba chyba przypominać tych przejmujących obrazów:

Patrząc na to wszystko zaczynamy się zastanawiać czemu tak się dzieje, że jeden z najpiękniejszych regionów naszego kraju od wielu dziesięcioleci zarówno „za komuny”, jak i w czasach obecnej 25-letniej już demokracji, nie potrafi wykorzystać tego co otrzymał na skutek historycznych zawirowań i powojennych ustaleń.
We wpisie „Frustracja potrzebna od zaraz”  autor pisze tak: „Dolny Śląsk to region dla wymagających, dla kogoś, kto chce zobaczyć coś, czego nie mają inni. Miejsce dla ludzi wrażliwych, lubiących historię, wyczulonych na prawdziwe piękno, zdeterminowanych w poszukiwaniach kolejnych ukrytych skarbów. Na początku jest zauroczenie, po nim przychodzi ciekawość i chęć poznania kolejnych zapomnianych zakątków, rozpoczyna się niekończący maraton po kościołach, zamkach, pałacach, dworach położonych poza utartymi szlakami. Z czasem rodzi się frustracja i gniew, a poglądy na zastaną rzeczywistość coraz bardziej się radykalizują. W głowie się nie mieści jak zaniedbany jest region i ile zniszczeń przyniosły ostatnie dziesięciolecia. Nie zauważają tego mieszkańcy i stali bywalcy, nie przeszkadza to urzędnikom i politykom, oswoili się z tym widokiem – dewiza “nic się nie da zrobić” trafiła na podatny grunt. Nawet najbardziej odporni miłośnicy muszą przejść przemianę widząc walący się dwór w Dziewinie, zaśmiecone ruiny zamku w Gościszowie, zdemolowaną salę balową pałacu w Brzezince i setki innych, podobnych obrazków. Im nie da się wmówić, że jest wspaniale, że jest sukces bo wyremontowano co dwudziesty zabytek, a reszty uratować się nie da. Jeżeli ktoś w to wierzy, chociaż nie da się ukryć że jest niewielki postęp, bardzo mało jeszcze widział i powinien te braki jak najszybciej nadrobić. Im więcej będzie “frustratów” tym większa szansa na obalenie niebezpiecznej propagandy sukcesu i zmuszenie odpowiedzialnych za ten stan do działania. Czarowanie rzeczywistości i przesadny optymizm nie służą niszczejącym zabytkom…”.

Piotrkowice'2005
Piotrkowice’2005

W dyskusji w grupie facebookowej  pod powyższym wpisem Dorota Jones-Olszanka dodała taką opinię: „Im bardziej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że z tą ludnością, która tu jest na prowincjonalnym DŚ, to jeśli uratuje się 10%-15% tego, co jeszcze jest, to będzie sukces. Przeciwko zabytkom jest nie tylko jakość społeczeństwa (pre-obywatelskiego?) na tych terenach, ale też i ogrom Dolnego Śląska. Ja też już jeżdżę do miejsc zrewitalizowanych, bo nie wpędzają w depresję…. typu Łomnica itp. Tych kilku, może kilkunastu, właścicieli robi fantastyczne rzeczy. Od razu robi się lepiej na duszy. Zaczyna też to promieniować na: lokalne gminy, sąsiednie posesje itp. Jednak nie łudźmy się, skala rewitalizacji Dolnego Śląska jest nikła i za powolna w stosunku do galopującej wręcz destrukcji (triada: opuszczenie, wandalizm i złodziejstwo). Bez naprawdę masowej i dobrze pomyślanej medialnej kampanii nic nie ruszymy. Trzeba w to wprzęgnąć Prezydenta, Gazetę Wyborczą (która podobne “obywatelskie” kampanie robi z powodzeniem od lat). Jesteśmy rozproszeni po całym Śląsku. Boimy się cos zrobić, bo tak naprawdę nie wierzymy w sukces…. już jesteśmy pokonani…. W Czechach mamy (w większości tamtejszych zadbanych miejsc) ludność autochtoniczną. Nawet tam, gdzie wypędzono Niemców, ludność nie była tak radykalnie zmieniona w sensie stopnia rozwoju. Na miejsce Niemców sudeckich przyszli Czesi, czyli ludzie o podobnej kulturze i nawykach estetycznych. Naprawdę, mamy tu na Dolnym Śląsku do czynienia ze skalą dewastacji, porównywalną może z ChRL podczas rewolucji kulturalnej. Proszę mnie źle nie rozumieć, nie pogardzam dolnoślązakami, staram się zrozumieć zachodzące tu procesy, ale wystarczy się rozejrzeć: co wieś, to ten sam kikut ewangelickiego kościoła zarośnięty chaszczami, ruina pałacu i zdewastowane mauzoleum. Pierwszym szokiem po przyjeździe z Australii na DŚ było to, że tutaj się NIC NIE NAPRAWIA. A tak naprawdę bez gospodarskiej postawy, która każe uporządkować własne podwórko, nie ma uporządkowanego i zadbanego krajobrazu. Być może ludzie tutaj faktycznie się do tego przyzwyczaili, nie jeżdżą do naszych sąsiadów, nie muszą równać w górę, bo wokół ta sama degrengolada.

Stolec'2005
Stolec’2005

Mirek Kasztel dodał swoje spostrzeżenie: „Weźmy cytat z Zientary Benedykta który oddaje w całej swej rozciągłości naszą dzisiejszość: “Widmo świata bez historii krąży nad naszymi głowami. Historia przestała być nauczycielką życia; współczesna ludzkość woli się radzić ekonomistów, socjologów i psychoanalityków”. I w tym jest problem!”.

Sebastian Borecki napisał: „Ja zmieniłem nieco zdanie na ten temat. Ludzie nie interesują się zabytkami bo w Polsce nikt ich nie szanuje i nie reklamuje. W Czechach tysiące Polaków zwiedzają muzea i tamtejsze atrakcje. Po prostu mają tam to estetycznie i przystępnie podane. U nas zwiedzanie to zazwyczaj sport ekstremalny dla pasjonatów.” I podał link do wpisu: „Czeski film (1)”, w którym czytamy: „Kraj niewielki ale tak bogaty w zabytki, że wizyta w nim przypomina zwiedzanie skarbca pełnego wspaniałych dzieł sztuki. Okazałe zamki i pałace, niesamowite ogrody i parki, ogromne klasztory, bezcenne świątynie, malownicze miasteczka w których czas zatrzymał się w miejscu, do tego fortyfikacje wszystkich epok, doskonale zachowane zabytki przemysłowe. Wszystko to w otoczeniu wzgórz i gór urozmaiconych skalnymi formami, pełnymi jaskiń i grot. Raj na ziemi, którego opis bardzo pasuje do Śląska… Jest jednak subtelna różnica, wyczuwalna nawet dla kompletnego laika – o Śląsku w ten sposób możemy mówić jedynie w czasie przeszłym, w Czechach to piękno przetrwało do dzisiaj w niezmienionym stanie. Zamki i pałace zazwyczaj zachwycają odrestaurowanymi murami, w których mieszczą się muzea, biblioteki i inne instytucje kulturalne. Są ich tysiące, więc po jakimś czasie kompletnie zachowana średniowieczna warownia lub renesansowy dwór z dekoracją sgraffitową mijamy z obojętnością i znużeniem. Tylko wyjątkowe okazy, o jakich nam się wcześniej nawet nie śniło, potrafią przykuć swoją uwagę. Ruiny porośnięte chaszczami są tutaj taką samą rzadkością jak wyremontowane obiekty w Polsce. Miasta i miasteczka pełne malowniczych zaułków, z zachowaną dawną zabudową urzekają swoim klimatem i oryginalnością. Gotyk, renesans, barok, secesja, neogotyk o wyszukanych formach, nawet doskonały modernizm współgrają ze sobą tworząc spójną całość. Jest czysto, kolorowo i bezpiecznie bo typowe w polskim krajobrazie bloki z wielkiej płyty i wszechobecni degeneraci w zasadzie nie istnieją, lub nie rzucają się tak nachalnie w oczy.

Czesi pokazują sobie i nam także, że chcemy czegoś więcej niż tylko wegetacji i siermiężnej rzeczywistości. Zadbali o kulturę i edukację własnego narodu inwestując miliony w zabytki i muzea. Okazało się że przy okazji edukują tysiące Polaków, o których zapomniano we własnym kraju, skazując ich na wędrówki po śmietnikach i ruinach…

Gościszów'2000
Gościszów’2000

Dorota Jones-Olszanka pyta więc: „No dobrze, ale z jakiego środowiska mają się wyłonić elity, które “podadzą przystępnie i estetycznie” te nasze zabytki? Nie wyłonią się one z tych zabiedzonych, wyludnionych miasteczek i wsi, które nie radzą sobie z własną inercją i patologią. A uwaga tych nielicznych inteligentów, których historia i zabytki jeszcze interesują, będzie zwrócona na ich własne miejsca: a to są duże miasta. Warszawa jeszcze ewentualnie “zagospodaruje” Mazury. Władza centralna zrzuci odpowiedzialność na władze województwa i samorząd. I tu koło się zamyka. Klasa średnia i młodzi profesjonaliści, których interesują europejskie zabytkowe miejsca z “duszą”, ostatnio jeżdżą do Lizbony. Dolny Śląsk duszę ma i to w tonach, ale jest ona pokiereszowana. My nie mamy problemu z identyfikowaniem się z DŚ, a miejscowa ludność niestety ciągle ma. I nie jest to ich wina. Kto wyrastał w cieniu pałacu zamienionego na chlew, ten jest od dziecka przyzwyczajony do pewnych standardów gospodarsko-estetycznych. Nie ma się co dziwić, że ci ludzie naprawdę tego nie widzą.

Ratno Dolne'2002
Ratno Dolne’2002

O tych problemach pisaliśmy i dyskutowaliśmy wielokrotnie – proszę kliknąć w link, aby przejrzeć nasze wpisy na te tematy. Jednak sprawa jest na tyle istotna, przynajmniej dla wielu ludzi podobnych do nas, doceniających rolę dziedzictwa narodowego w życiu codziennym, w wychowaniu młodych pokoleń, czy w końcu jako elementu rozwoju i poprawy statusu ekonomicznego społeczności wielu regionów, w tym także Śląska, że należy o niej pisać nieustannie i wywierać presję na osoby mające wpływ na kształtowanie i odpowiedzialne za wykonywanie programów celowych w tym zakresie, na lokalnych polityków, samorządy – czyli władzę na każdym szczeblu. Powoli nadchodzi czas kolejnych wyborów. Wiemy, że dla społeczeństwa, któremu podaje się przykłady ostatnich osiągnięć choćby w postaci wielu nowych autostrad mających przybliżać nas cywilizacyjnie do krajów wyżej rozwiniętych, a mającego w wymiarze pewnej ogólnopolskiej przeciętnej duże problemy z codziennym utrzymaniem się, ze zdobyciem mieszkania czy choćby kredytu na potrzeby mieszkaniowe, mówienie i pisanie o ochronie zabytków to jak lizanie cukierka przez szkło pancerne. Jednak kiedy już ten cukierek będzie dostępny, bo mimo wszystko trzeba przyznać obiektywnie, że wejście do UE podniosło poziom życia i wielu rodzinom żyje się jednak lepiej niż 15, 10 czy 5 lat temu, to będą one chciały oprócz swojej okolicy zobaczyć na wyjazdach weekendowych czy urlopowych coś więcej. Czy wtedy regiony śląskie będą dla nich na tyle atrakcyjne aby tu przyjechać na krócej czy na dłużej? Czy wtedy oprócz kilkudziesięciu zadbanych miejsc wizyta w innych znanych historycznie obiektach będzie w ogóle jeszcze możliwa?

Ubocze Dolne'2006
Ubocze Dolne’2006

Jeśli nie chcemy pozostawać tylko na uboczu Europy i głównych kierunków turystycznych tras, jeśli chcemy w bliskiej i dalszej przyszłości coś ciekawego i pięknego jeszcze na naszym własnym, krajowym podwórku móc zobaczyć i pokazać to następnym pokoleniom  to rozliczajmy naszych samorządowców, ministrów, konserwatorów zabytków, posłów i senatorów, premiera i prezydenta z działań jakie powinni podjąć i skutecznie realizować, aby dziedzictwo narodowe nadal było dla narodu dostępne w miejscu i formie historycznej, a nie jedynie w postaci multimedialnych przekazów. To się nam po prostu wszystkim należy, na to idą nasze podatki.

Czas się wziąć do roboty skoro koniec świata nie nastąpił !

Patrzymy właśnie na reportaż – „Co krok to pałac” .

Gorzanów'2002
Gorzanów’2002

Parę dni temu natknęliśmy się także na ciekawy wpis: „Finanse publiczne z zabytkami w tle”, gdzie autor zadał takie pytanie: „Polska to kraj pisania raportów. Rocznie wszystkie ministerstwa zlecają przeprowadzenie setek analiz i zestawień, angażując w to różnego rodzaju instytucje. Czy z takiego raportu coś później wynika?

I na końcu to o czym inni, a także my już wielokrotnie pisaliśmy: „W kontekście finansów, instytucje polskie zapomniały przede wszystkim o ekonomicznym aspekcie ratowania zabytków kultury. Wciąż funkcjonuje przeświadczenie, że zabytki są obciążeniem dla budżetu. W innych krajach UE już dawno dostrzega się walory właściwego zarządzania tą gałęzią, gdyż jest to doskonały impuls dla rozwoju poszczególnych regionów. Zabytki to inwestycja, nowe miejsca pracy, nowe kontrakty publiczne, rozwój turystyki, a w finale – jak zauważa to wielu ekonomistów – wzrost PKB, szczególnie ważny w dobie kryzysu.

W podsumowaniu autor tego ciekawego tekstu napisał: „Podsumowując, Wielka Brytania powinna być dla Polski przykładem zdrowego, a przy tym intratnego zarządzania dziedzictwem narodowym. Podczas gdy my piszemy kolejne raporty, Wielka Brytania dalej umacnia i dalej adaptuje swe dziedzictwo np. przemysłowe, czyniąc z tego segmentu ważny czynnik ekonomiczny dla całego kraju. Zamiast bezczynnie przyglądać się na powolną degradację, już nie tylko zabezpiecza i konserwuje, ale wprowadza innowacyjne i ekologiczne metody utrzymania obiektów: Pałace Hampton i Kensington, a także Tower of London zostaną ocieplone przez firmę Rockwool i British Gas, a dzięki takiej izolacji zabytki zaoszczędzą około 130 000 funtów na rachunkach za ogrzewanie.

Kopice'2002
Kopice’2002

W kontekście powyższych materiałów oraz zapowiadanego na 21.12.2012 końca świata, który jednak nie nastąpił, wydaje się, że dotychczasowe działania służb i urzędów powołanych do ochrony dziedzictwa narodowego, a w tym także zabytków, można w bardzo wielu wypadkach sklasyfikować jako bierne oczekiwanie na wydarzenie, które jednak nie nastąpiło…

Bożków'2002
Bożków’2002

Można też zadać pytanie: ile podobnych materiałów pisanych czy reportaży telewizyjnych jeszcze przeczytamy czy obejrzymy zanim odpowiedzialni za taki stan polskiego dziedzictwa wezmą się po prostu do rzetelnej pracy? W przedostatnim dniu roku 2012 chcielibyśmy mieć choćby nadzieję, że w nadchodzącym roku ktoś wreszcie ogarnie temat całościowo, stworzy w trybie pilnym praktyczny plan działania, a także zacznie szybko i konsekwentnie wdrażać go w życie. Mamy już wystarczającą ilość analiz – np. tu: “System ochrony zabytków w wybranych krajach europejskich” albo tu: “SYSTEM OCHRONY ZABYTKÓW W POLSCE – ANALIZA, DIAGNOZA, PROPOZYCJE“, czas więc najwyższy aby wyciągnąć z nich praktyczne wnioski i wziąć się po prostu raźnie do roboty. Następna prognoza końca świata (2060) nie usprawiedliwi zaniechań, z którymi mamy do czynienia od wielu lat.

Warto zajrzeć do wpisu – Prowokacja, w którym autor m.in. napisał też tak: “Wydaje się że nie do końca rozumiane są intencje zwykłych miłośników zabytków. Nikt przecież nie domaga się cudów i odbudowy setek zniszczonych pałaców – argument jakim  próbują zdyskredytować te działania przeciwnicy. Przecież chodzi o to, żeby tylko zabezpieczyć to co ocalało dla kolejnych pokoleń. Dać szansę na przyszłość, dać oręż do ręki lokalnym społecznościom, dla których może to być jedyna możliwość zarobku, integracji ze swoim regionem i stworzenia nowej jakości w zapomnianych miejscach. Nic nie zmienią kolejne remonty elewacji zamku na Wawelu lub ładowanie ogromnych funduszy na zamek królewski w Warszawie. To jest bez większego znaczenia dla mieszkańców i turystów, którzy tych zmian nawet nie zauważają tłumnie odwiedzając sztandarowe atrakcje. Ustanowienie programu rządowego, który by stworzył na śląskiej, i nie tylko śląskiej prowincji, punkty zapalne w oparciu o zabytki wydaje się logiczne. W szczególności w czasach gdy na takie działania przeznaczane są fundusze unijne. Szlaki piesze i rowerowe, ścieżki edukacyjne, tablice informacyjne, cykliczne imprezy, zabezpieczenie murów i wycięcie roślinności co pozwoli na wyeksponowanie starych zamków i pałaców, być może nawet iluminacja wybranych obiektów.

O tym i my pisaliśmy też  wielu naszych wpisach. Troska o dziedzictwo historyczne, w tym o zabytki bywa czasem odbierana jako tytułowa prowokacja z powyższego wpisu, ale nawet najmocniejsze słowa w tym temacie to za mało – potrzebne jest szybkie i skuteczne działanie. Koniec świata dla zabytków w Polsce może stać się prawdziwą przepowiednią, o ile dalej będziemy udawać, że problemu nie ma.

O zabytkach pisaliśmy też w innych wpisach:

– Czy zabytki w Polsce przetrwają kolejny sezon?
– Zabytkowe życzenia na każde święta i na co dzień
– Facebook czy Google+ to za mało!
– Krzyżtopór – trwała ruina czy trwały brak koncepcji?
– Czy to już tylko stracone nadzieje dla zamku/pałacu w Pilicy?
– Zamkowe przebudzenie prywatnych inwestorów i nie tylko
– Kolejny mocny film „Zaginiona Hiroszima”
– Ratowanie zabytków – teoria i praktyka, a może referendum?
– Nowe zamki – stare i nowe problemy
– Polska Dolina Loary – start i zamierzenia
– DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW
– Konające zabytki – aby nie przegapić ważnych wpisów z Facebooka
– Czy zabytki w Polsce oprócz ludzi z pasją mogą liczyć na bardziej konkretny plan ratunkowy i rzeczywiste wsparcie państwa?
– Zapaść moralna i fizyczna zabytków w Polsce
– Czy to tylko szum informacyjny? Nowe podejście do zabytków w Polsce
– 11.11 – Turystyczna duma i niedosyt
– Apel o sprawiedliwy podział funduszy na ochronę zabytków w Polsce i dalej idące propozycje
– List otwarty do WKZ – chcielibyśmy zapytać o merytoryczne przyczyny, które stwarzają Państwu najwięcej problemów w codziennej pracy przy ochronie zabytków
– Krótka odpowiedź Świętokrzyskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Kielcach
– Ratownicy zabytków listy piszą, a DWKZ… udaje, że odpowiada