Archiwa tagu: Dolny Śląsk

Chwalmy to co należy pochwalić, ale pamiętajmy o wielu powodach do wstydu

Kiedy na przełomie kwietnia i maja’2015 przemierzaliśmy rejony województw dolnośląskiego i opolskiego to staraliśmy się dotrzeć do miejsc, w których jeszcze do tej pory nie byliśmy, ale wiedząc, że w wielu poprzednio odwiedzonych sytuacja się zmienia, to także te miejsca odwiedzaliśmy ponownie, niejako kontrolnie, aby porównać ich stan pomiędzy kolejnymi wizytami.

Zachęcamy więc do zajrzenia do naszych poprzednich wpisów:

Jeszcze błyszczy, ale już czeka na poprawę wizerunku – Moszna’2015Gorzanów – powrót z bezmiaru nicościUratowany zabytek, wzorcowa miejscowość czyli Kamień ŚląskiKamieniec Ząbkowicki – przerwany zastójKopice na kolejnym zakręcie… czy zabytek ma szanse na lepsze jutro?Nyskie blaski – zachęta do odwiedzin.

Dzisiaj tylko kilka obrazków z innych miejscowości – poniżej Otmuchów:

Otmuchów'2015
Otmuchów’2015

i krótki film z tego miejsca:

Tuż obok Otmuchowa znajdziemy rzadkość na skalę europejską – pałac w kształcie elipsy w Zwierzyńcu:

Zwierzyniec'2015
Zwierzyniec’2015

I film z tego miejsca:

Niedaleko od Otmuchowa leży Paczków:

Paczków'2015
Paczków’2015

Poniżej film z Paczkowa:

Wszystkie te miejsca warte są odwiedzenia, bo mają ciekawą historię – linki do Wikipedii podaliśmy pod nazwami miejscowości – i zachowało się w nich wiele cennych zabytków. Choć gdy pospacerowaliśmy chwilkę po Paczkowie, to wrażenie wyjątkowości tego miejsca przyćmiewał nam stan wielu budynków. To ciekawe miasto wymaga pilnych działań konserwatorskich i mamy nadzieję, że między innymi pomysł opisany tutaj: „Poznaj koncepcję rewitalizacji kamienic i plomby w Rynku” szybko dojdzie do realizacji.

W pokazywanym pałacu myśliwskim w Zwierzyńcu pod Otmuchowem nowy właściciel uratował zabytek, ale jego praca styka się z problemami „zapachowymi” pobliskiego przedsiębiorcy rozsiewającego po okolicy odór ze swojej chlewni… Cóż, można powiedzieć, że okolice zabytków nie zawsze pachną i trzeba być przygotowanym na podobne okoliczności. Jednak w tym przypadku ten kontrast piękna i smrodu bywa chwilami porażający. Z takiej sytuacji władze i odpowiednie urzędy powinny wyciągnąć szybko odpowiednie wnioski, bo atrakcyjność Otmuchowa i okolic to nie tylko troska o zabytki, ale także o zdrowie ludzi mieszkających w bliższej i dalszej okolicy czy też przybywających tu tylko turystycznie.

Kiedy my wędrowaliśmy po województwie opolskim i dolnośląskim Hannibal Smoke opublikował na Facebooku  wpis „Dolny Śląsk. 10 powodów do wstydu„, w którym pokazał tylko 10 przykładów zabytków, które już raczej szans na „przeżycie” czy odbudowę nie mają:

Dolny Śląsk. 10 powodów do wstydu
Dolny Śląsk. 10 powodów do wstydu

Poniżej zacytujemy treść tego wpisu:

Wysmakowane filmowe reklamówki powściągliwie zachęcają, by jedynie ,,dotknąć” dolnośląskich tajemnic. Jakby zbytnia ciekawość była źle widziana, mogła podkopać wizerunek czarującej sielanki…

Jeden z najpiękniejszych regionów Polski słusznie promuje się z pomocą tego, co tu najlepsze: wspaniałej przyrody i bogactwa kultury materialnej. Nikogo nie dziwi obsadzanie w rolach głównych zamków i pałaców, skoro obiektów rezydencjonalnych województwo dolnośląskie ma najwięcej. Samych zamków jest tu 99, podczas gdy w kolejnym śląskim zaledwie 36. Monumentalny Książ czy baśniowo położona Czocha to regionalne ikony oblegane przez turystów i ekipy filmowe. Rośnie popularność Doliny Pałaców i Ogrodów, w której błyszczą odrestaurowane rezydencje Wojanowa, Karpnik, Łomnicy, Staniszowa czy Jeleniej Góry. A co z resztą? Dlaczego region nie przechwala się innymi ,,dolinami pałaców i ogrodów”? Przecież istnieją niemal w każdym powiecie z zabytkami niekiedy cenniejszymi od tych renomowanych…

Wedle służb konserwatorskich na 770 zabytkowych rezydencji karygodnie zaniedbywanych jest około 600. Choć z roku na rok coraz więcej podnosi się z upadku, co druga to kopnięta w krzaki ruina zdana na łaskę sił natury. Tragiczną miarą postępu są coraz rzadsze przypadki fizycznego unicestwienia, które kiedyś były na porządku dziennym.

W 1945 roku na Dolnym Śląsku znajdowało się ponad 1500 rezydencji. Połowa została zrównana z ziemią i choć chcielibyśmy, żeby było inaczej, w niewielkim stopniu to zasługa działań wojennych i wandalizmu Armii Czerwonej. Komunistycznym patentem była rozprawa ze wszystkim co niemieckie i burżuazyjne, państwowy szaber dzieł sztuki, masowe rozbiórki na rzecz zrujnowanych miast centralnej Polski i ostentacyjna tolerancja dla pospolitego rabunku i dewastacji zabytków.

Z dzisiejszej perspektywy trudno obiektywnie osądzać tamtą rzeczywistość i ludzi ukształtowanych przez 6 lat wojny i okupacji, żyjących w opresyjnym systemie politycznym i w niepewnych powojennych granicach. Jednak dziś mamy inny system, inne pokolenie, ugruntowane granice, życzliwe stosunki z Niemcami, wreszcie unijne wsparcie dla ratowania europejskiej spuścizny kulturowej. I co? Czasem trudno oprzeć się wrażeniu, że… prawie nic się nie zmieniło. W niezliczonych przypadkach bezradne są służby konserwatorskie, bezczynne organy ścigania, bezkarni złodzieje i wandale, niewrażliwe lokalne wspólnoty i kompletnie apatyczne środowisko naukowe. Jakby fatalne, powojenne nawyki na dobre zakorzeniły się w państwie, które przestało funkcjonować.

Jak dawniej tłumaczymy się brakiem pieniędzy, choć tak niewiele trzeba, by ruinę odgruzować, usunąć śmieci i samosiejki, postawić płot, tablicę informacyjną i zabezpieczyć mury. Innymi słowy okazać szacunek historii, zapewnić zabytkowi tożsamość i przetrwanie.

To absolutne minimum, na które zasługują wszystkie zabytki, w tym bezcenne rezydencje przedstawione w tej publikacji. Miały szczęście, nie ucierpiały w czasie wojny. Zobacz, co z nich zrobiliśmy. A to tylko czubek góry lodowej…

Niektóre z tych miejsc także już kiedyś odwiedziliśmy – poniżej Piotrkowice:

Piotrkowice'2005
Piotrkowice’2005

Poniżej Ratno Dolne:

Ratno Dolne'2002
e wpisy Ratno Dolne’2002

Prosimy przeczytać także nasze wcześniejsze wpisy:
DOLNY ŚLĄSK – „ZABYTKOWA” KATASTROFA,

– DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW,

– DOLNEGO ŚLĄSKA PERSPEKTYWA W ZAKRESIE OCHRONY DZIEDZICTWA,

– WIĘCEJ PROGRAMU W PROGRAMIE DLA DOLNEGO ŚLĄSKA !,

– POPATRZMY NA ZABYTKI W SWOICH REGIONACH I PROGRAMY OPIEKI NAD NIMI – 2 – WOJEWÓDZTWO DOLNOŚLĄSKIE.

Przemierzając Polskę, szczególnie tylko te miejsca, które w ostatnich latach wypiękniały np. Wojanów w Dolinie Pałaców i Ogrodów i które są słusznym powodem do dumy pamiętajmy, że ogromna liczba zabytków ciągle czeka (czy doczeka?) na pomoc i uśmiech losu, a tysiące z nich już straciliśmy bezpowrotnie, także przy pośrednim naszym udziale – nie zauważaliśmy lub nie chcieliśmy zauważyć tego problemu, nie domagaliśmy się reakcji odpowiednich urzędów, nie rozliczaliśmy urzędników i właścicieli. Itp., itd. Obojętność zabija zabytki skutecznie, niestety od lat…

Dolnego Śląska perspektywa w zakresie ochrony dziedzictwa

Czytając na przykład artykuł „Unijna perspektywa dla Dolnego Śląska” na stronach Urzędu Marszałkowskiego wydaje się, że mamy tu w planach same pomyślne wiadomości i mnóstwo środków na najbliższe lata. Jednak czytając i oceniając niedawno program w zakresie opieki nad zabytkami na najbliższe lata we wpisach:
POPATRZMY NA ZABYTKI W SWOICH REGIONACH I PROGRAMY OPIEKI NAD NIMI – 2 – WOJEWÓDZTWO DOLNOŚLĄSKIE
– WIĘCEJ PROGRAMU W PROGRAMIE DLA DOLNEGO ŚLĄSKA !
wydaje nam się, że nadzieja jaką wzbudza unijna perspektywa może być łatwo zaprzepaszczona, jeśli tworzone programy realizacyjne będą tak niskiej jakości, jak przygotowany i przekazany do konsultacji społecznych projekt „Programu opieki nad zabytkami województwa dolnośląskiego na lata 2015-2018” dostępny także na stronie Urzędu Marszałkowskiego.

Są oczywiście na Dolnym Śląsku miejsca piękne i zadbane – tworzona z pomocą Fanów zabytków ze stron:
Uratowane obiekty zabytkowe w Polsce na Facebooku
oraz
Uratowane obiekty zabytkowe w Polsce G+ na Google Plus
mapa obiektów uratowanych:

pokazuje wiele miejsc na Dolnym Śląsku przywróconych do świetności i funkcji społecznie użytecznych. Jednak liczba miejsc wymagających pilnego ratunku, nie mówiąc już o tych praktycznie bezpowrotnie utraconych, powinna już dawno zwrócić uwagę zarówno włodarzy tego regionu (a zapewne i władz centralnych), jak i jego elit zarządzających jego teraźniejszością i kreujących przyszłość.

Dlatego ewidentne braki w tym programie (opieki nad zabytkami województwa dolnośląskiego na lata 2015-2018)  smucą Fanów Dolnego Śląska, jego historii i pięknych, choć bardzo często opuszczonych i zaniedbanych obiektów zabytkowych.

Chcielibyśmy aby Dolny Śląsk nie był znowu „kopnięty i porzucony” jak jeden z obiektów przedstawionych w albumie dolnośląskiego pisarza Hannibala Smoke’a – poniżej kilka zdjęć z albumu: „KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów

KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów
KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów

Autor napisał tak o tym miejscu:
Styczniowe oferty sprzedaży z Wojcieszowa na Dolnym Śląsku. Nowiutki elektryczny wózek widłowy, nieużywane futro z norek, maszyny, niewielkie nieruchomości. Na pierwszy rzut oka nic dziwnego, gdyby nie pewien zdumiewający ,,lokal”. Rok budowy… 1549, powierzchnia… ponad 3200 m kwadr., 30 pomieszczeń, na dokładkę duży park…

Ktokolwiek go widział, rozpozna na zdjęciu imponującą sylwetkę dawnego pałacu Bergmannów. Dlaczego udaje lokal w zaporowej cenie 3,2 mln zł? Kto szuka poważnego inwestora wśród amatorów futer i wózków widłowych? Co robi tak pokaźna, zabytkowa rezydencja na gratka.pl?

Najwyraźniej dogorywa prestiżowo, bo w sensie technicznym wyrok już wykonano…

W XVI wieku renesansowy dwór obronny zanadto dzisiejszego pałacu nie przypominał. Dopiero u schyłku XIX stulecia za sprawą rodziny Bergmannów dokonano radykalnej przebudowy, zachowując m.in. wspaniały renesansowy portal z kartuszami herbowymi. Do ostatecznego kształtu rezydencji przyczynił się pożar z 1930 roku. Ceną pospiesznej odbudowy było istotne uproszczenie bryły pałacu. Zwłaszcza bez strzelistej wieży ubyło mu nieco wdzięku i majestatu.

Pałac ocalał w czasie II wojny światowej. Później należał do Uniwersytetu Łódzkiego i tamtejszego oddziału Polskiej Akademii Nauk, PGR-u i szeregu instytucji związanych z hodowlą zarodową. Choć często przechodził z rąk do rąk, w latach 70. i 80. minionego wieku był remontowany. Nieszczęściem okazała się dopiero wolna Polska i prywatyzacja. W następstwie długów zaciągniętych przez pierwszego właściciela rezydencja została przejęta przez komornika. Tym niemniej w latach 90. pałac uchodził za w pełni wyposażony, nawet w stanie opuszczenia w 2008 roku Romuald M. Łuczyński określał jego stan jako ,,dobry”.

KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów
KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów

W 2012 roku kolejny nabywca w porozumieniu z konserwatorem zabytków przystąpił do renowacji. Miał być remontowany dach, skuwano tynki, usuwano stare okna, by zastąpić je nowymi. Kiedy prac zaniechano, efekt okazał się odwrotny do zamierzonego. Oskubany, wypatroszony pałac gnije i straszy baterią pustych oczodołów. Niepilnowany, z otwartymi drzwiami i zniszczonym ogrodzeniem sprawia wrażenie monumentalnej zabawki, którą kopnięto w krzaki, kiedy się znudziła. Prawo własności zostało przeniesione z firmy do firmy, co unieważniło poprzedni nakaz remontowy konserwatora. Zanim wydano kolejne zalecenia, pałac znalazł się w kuriozalnej ofercie sprzedaży na gratka.pl.

Wobec braku reakcji na zalecenia konserwator zawiadomił prokuraturę w Złotoryi, powołując się na art. 108 ustawy o ochronie zabytków. Za zniszczenie lub uszkodzenie zabytku grozi kara ograniczenia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Tymczasem ginie największy pałac w Wojcieszowie, niemal 5 wieków historii. Na opuszczonym dziedzińcu pasą się kozy…

KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów
KOPNIĘTY, PORZUCONY… Wojcieszów. Pałac Bergmannów

W kolejnym albumie zatytułowanym: „MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem”  Hannibal Smoke pokazał m.in. takie poruszające fotografie:

MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem
MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem

Autor tak napisał o tym miejscu:
Przygniecione sławą olbrzymiego pałacu, ocienione konturem kościoła śś. Piotra i Pawła, mniej ważne niż najstarszy w południowo-zachodniej Polsce nagrobek rycerza Lossowa. Anonimowe, zamknięte na kłódkę jak komórka z węglem. Wystarczy jednak zbliżyć się do kościoła… i już nie sposób go pominąć.

MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem
MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem

Pokaźne mauzoleum Sigmundta von Zieglera w tym rozmiarze nie ma w regionie barokowego odpowiednika. Przykuwa uwagę owalnymi otworami okien, demonicznymi rzeźbami skrzydlatych trupich czaszek, kunsztownym portalem, osobliwie wyciętymi drzwiami. Kaplicę grobową związaną z pałacem i fundacją dla dobrze urodzonych panien zaprojektował wybitny saksoński architekt Johann Friedrich Karcher. Nie dożył końca budowy w 1733 roku. Tymczasem jego dzieło cechuje godna podziwu żywotność. W minionych latach mauzoleum padło ofiarą złodziei, wandali, nawet powodzi. Pęka, próchnieje, sypie się i czeka na godziwe traktowanie co najmniej od 7 dekad…

MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem
MAUZOLEUM. Radomierzyce pod Zgorzelcem

Zobacz film UPIORNY DOLNY ŚLĄSK
https://www.youtube.com/watch?v=5En2mxWHOqI „.

Cytowany film poniżej:

Kolejny album nosi tytuł: „WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina” – kilka zdjęć poniżej:

WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina
WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina

Autor w komentarzu do albumu napisał tak:
Największy renesansowy dwór w Polsce, unikalny zabytek klasy europejskiej zamienia się w kupę gruzu i nikogo to nie obchodzi.

Na XIX-wiecznej litografii to budowla monumentalna, baśniowa. W aktualnej, internetowej ofercie sprzedaży to wciąż ,,piękny duży pałac”, choć w ,,złym stanie technicznym”, który po remoncie i adaptacji można przeznaczyć na ,,hotel, SPA lub dom spokojnej starości”. Sęk w tym, że obiekt pokazany na zdjęciach w tej postaci już nie istnieje, a zły stan techniczny to nie przeciekający dach, lecz brak dachu, stropów i wspaniałych niegdyś renesansowych szczytów. Innymi słowy katastrofa o krok od całkowitego unicestwienia.

WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina
WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina

Dwór w Dziewinie koło Lubina został zbudowany w 1566 roku, a więc w czasach, kiedy Dolny Śląsk był częścią Monarchii Habsburgów. Współtwórcami imponującej budowli należącej do Fryderyka von Kanitza byli włoscy architekci. Zdaniem dra Jakuba Jagiełły, eksperta w dziedzinie regionalnej kultury materialnej, świadczy o tym m.in. ozdobny gzyms podobny do tych, jakie widać w Rzymie i Florencji. Jednak architektoniczną perłą na skalę europejską czyni Dziewin przede wszystkim „niesamowita autentyczność budowli”. W opinii Jagiełły poza małą późniejszą przebudową wszystko – łącznie z belkami i dachówkami – powstało i funkcjonowało we dworze od XVI wieku, a więc ponad 400 lat!

WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina
WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina

W czasie wojny, po ucieczce ostatniego właściciela w 1944 roku, znaczna część wyposażenia dworu padła łupem Armii Czerwonej i rodzimych szabrowników. Jednak obiekt pozostał nietknięty. Podupadał z roku na rok w zarządzie PGR-u w Ścinawie. Wykorzystywany na biura, mieszkania i magazyny już w latach 60. minionego wieku przestał być potrzebny i na dobre został opuszczony. Sztafetę kompletnej bezczynności kontynuowały agencje rządowe AWR SP i ANR, od 2008 roku prywatny właściciel z Warszawy, który tak jak poprzednicy, usiłuje pozbyć się majątku.

Jeszcze w latach 90. dwór trzymał się dzielnie, jednak XXI wiek to niekończąca się seria katastrof, które powaliły dach i stropy, z 11 renesansowych szczytów nie zostało prawie nic. Na tragiczny stan obór i stajni, przecież także zabytkowych, pies z kulawą nogą nie spojrzy. Zresztą wkrótce i tak nie będzie na co patrzeć, bo Dziewin szybko dogorywa…

WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina
WIELKI WSTYD. Dziewin koło Lubina

Wprost trudno uwierzyć, że bezcenny renesansowy dwór nie był remontowany przez 70 lat, a organy państwa nie potrafiły podjąć w tym czasie ani jednej skutecznej interwencji. Choć klasa zabytku jest powszechnie znana, nie słychać by o dwór publicznie upominali się politycy czy samorządowcy. Dziewin leży na obszarze jednego z najbogatszych subregionów w Polsce, 23 kilometry od Lubina. Żadną miarą to nie koniec świata, ale cywilizowane państwo tu nie dociera, jakby ktoś wyłączył prąd…

Zobacz film UPIORNY DOLNY ŚLĄSK
https://www.youtube.com/watch?v=5En2mxWHOqI „.

I ostatni album w dzisiejszym wpisie to: „SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni” – poniżej kilka fotografii z tego albumu:

SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni
SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni

Autor tak napisał o tym albumie i miejscu:
„Joanna i Piotr poszukiwali ustronnego zacisza, gdzie mogliby hodować psy. Znaleźli je na obrzeżach starej wsi nad Nysą Łużycką. Postanowili kupić grunt i stary dom, ale w pakiecie czaiła się niespodzianka…

Z Posady niedaleko do Zgorzelca i Bogatyni, jednak najbliższym miastem tuż za rzeką jest niemieckie Ostritz ze wspaniałym opactwem St. Marienthal. Klasztor widać z niektórych okien po polskiej stronie. Natomiast niektórzy Niemcy mają widok na… szokujący nabytek Joanny i Piotra. Przyciąga ich jak magnes. Przyjeżdżają na rowerach, żeby popatrzeć z bliska.

SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni
SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni

Upiorny strzęp na wzgórzu był niegdyś szkołą ewangelicką. Neogotycki budyneczek przez pół wieku czarował wdziękiem miniatury, strzelistą drewnianą wieżyczką, kunsztem maswerkowych okien i witraży. Dzwon przywoływał dzieciaki do klas i domu modlitwy jeszcze w maju 1945 roku. Potem zamilkł na zawsze. Zapewne w Posadzie zrobiło się ciszej, kiedy został sprzedany na złom. I mniej kolorowo, kiedy wybito witraże.

Przez długie lata uważano, że szkoła jest niczyja, traktowano jak magazyn darmowych cegieł i drewna. Zanim się dowiedział, że obiekt do niego należy, współuczestnikiem rabunku był nawet pierwszy właściciel. Tymczasem pozbawiona belek stropowych, rozkołysana budowla stała się łatwym łupem deszczu i wichur, które 10 lat temu powaliły znaczną część dachu.

SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni
SZKOŁA HORRORU. Posada koło Bogatyni

Jednak tragiczna budowla wciąż trwa, choć w ciągu minionych 70 lat na Dolnym Śląsku znikły z powierzchni ziemi setki większych i solidniejszych zabytków. Budzi podziw dla niezwykłego domku z kart, który dziwnym zrządzeniem losu nie chce się poddać. Jak wyrzut sumienia, które nadal wymaga naprawy.

Joanna i Piotr jak dotąd bez powodzenia próbują sprzedać zabytek. Zasadniczym kryterium nie są pieniądze, lecz pewność jego przetrwania…

Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY
http://virtualo.pl/muzeum_prawdy/i142772/?f=title_eq%3AMuzeum+Prawdy&q=muzeum+prawdy„.

Zachęcamy także do przeczytania naszego ubiegłorocznego wpisu:
CZY LICZNE ZABYTKOWE OBIEKTY DOLNEGO ŚLĄSKA MOGĄ BYĆ JUŻ JEDYNIE NATCHNIENIEM DLA PISARZY?„.

Zachęcamy więc wszystkich sympatyków, mieszkańców i urzędników tworzących plany i programy dla przyszłości Dolnego Śląska do wykorzystania pomysłów zawartych w naszych wpisach:
POPATRZMY NA ZABYTKI W SWOICH REGIONACH I PROGRAMY OPIEKI NAD NIMI – 2 – WOJEWÓDZTWO DOLNOŚLĄSKIE
– WIĘCEJ PROGRAMU W PROGRAMIE DLA DOLNEGO ŚLĄSKA (autorka propozycji zawartych w tym wpisie: Dorota Jones-Olszanka).
Ale przede wszystkim do myślenia o tym regionie jako o miejscu, które powinno być jeszcze bardziej przyjazne i atrakcyjne zarówno dla tutejszych mieszkańców, jak i stwarzające konkretne perspektywy rozwoju przy wykorzystaniu walorów turystycznych, w tym dziedzictwa kulturowego, poprzez przyciągnięcie turystów i inwestorów tworzących miejsca pracy i aktywnie włączających się do procesu ratowania substancji zabytkowej.

Zgodnie z informacjami ze strony uwagi do projektu „Programu opieki nad zabytkami województwa dolnośląskiego na lata 2015-2018” można przesyłać na adres mailowy:
programopieki.konsultacje@dolnyslask.pl do dnia 31.01.2015.

Aktualizacja 25.01.2015 – warto przeczytać artykuł „Nie ma za co utrzymać wyremontowanego Pawilonu Czterech Kopuł„, aby zobaczyć co i jak na Dolnym Śląsku planowano… Nie dziwi więc nas propozycja wrocławskiego TUMW wysłana w ramach konsultacji:
wyłączenie Wrocławia z konkursu dotacji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego; jesteśmy przekonani, że stolica Dolnego Śląska jest miastem na tyle dostatnim, iż z ochroną dziedzictwa poradzi sobie samo„.

Więcej programu w programie dla Dolnego Śląska !

Ponad dwa tygodnie temu we wpisie „POPATRZMY NA ZABYTKI W SWOICH REGIONACH I PROGRAMY OPIEKI NAD NIMI – 2 – WOJEWÓDZTWO DOLNOŚLĄSKIE” wskazywaliśmy na słabość i istotne braki w projekcie Programu Opieki nad Zabytkami Województwa Dolnośląskiego na lata 2015-2018. Dzisiaj w tej samej sprawie publikujemy uwagi i propozycje Pani Doroty Jones-Olszanka. Poniżej wersja tekstowa tego dokumentu.

Konsultujemy Program Opieki nad Zabytkami

Województwa Dolnośląskiego na lata 2015-2018

 Opracowanie: Dorota Jones-Olszanka 

Styczeń 2015

Fragment budynku folwarcznego w Radomierzycach
Fragment budynku folwarcznego w Radomierzycach

Co jest, a czego brakuje w programie, aby mógł stać się skutecznym narzędziem planowania regionalnej polityki zarządzania dziedzictwem kulturowym?

Poniżej zamieszczam szereg moich uwag i propozycji dotyczących wybranych (zgodnie z moimi kompetencjami) punktów programu, które mogą pomóc w planowaniu konkretnych strategii i działań.

I. UWAGI OGÓLNE

Sytuacja dziedzictwa materialnego na Dolnym Śląsku jest bezprecedensowa: nigdzie indziej w Polsce nie ma takiego zagęszczenia i takiej różnorodności obiektów zabytkowych, a jednocześnie tak dużej liczby zabytków zdewastowanych, tego widocznego gołym okiem stanu opuszczenia i zniszczenia całych obszarów zabudowy historycznej. Sytuacja ta stwarza zarówno poważne wyzwania, jak i  wyjątkowe szanse.  

Planowanie ochrony zabytków musi mieć charakter kompleksowy – nie tylko reaktywny (reagujemy na niekorzystne zjawiska, np. zły stan techniczny zabytków, przestępczość), lecz także proaktywny (inicjujemy procesy, które zaowocują zwiększoną rolą społeczeństwa w zarządzaniu dziedzictwem, co wpłynie na poprawę stanu technicznego i bezpieczeństwa zabytków).

Cytując analogiczny dokument dla woj. małopolskiego: Konieczne jest …. podejmowanie przedsięwzięć, których głównym celem będzie nie tylko kompleksowa ochrona i zachowanie zasobów dziedzictwa kulturowego, ale również generowanie impulsów do dalszego ich rozwoju. Tak rozumiane działania powinny stanowić podstawę nowoczesnego modelu zarządzania kulturą.”

″Program opieki nad zabytkami województwa dolnośląskiego na lata 2015-2018 (POZWD)″ w takim kształcie, w jakim jest on obecnie, wymaga jeszcze wiele pracy – można go więc na tym etapie uznać za ″zarys programu″ lub ″program ramowy″ (więcej w punkcie 3).

  1. Zasoby dziedzictwa kulturowego województwa dolnośląskiego


    Skądinąd wiadomo, że w regionie znajduje się duża liczba obiektów i zespołów architektonicznych zasługujących na ochronę poprzez wpis do rejestru zabytków nieruchomych. Ocena tych zasobów jest niezbędna, aby móc zaplanować strategie ich ochrony. W dokumencie brak jednak informacji na temat obiektów niewpisanych do rejestru, oraz informacji, czy takie wykazy są sporządzane. Nie znalazł się tam też wykaz zabytków zagrożonych zniszczeniem, który mógłby stanowić podstawę lepszej koordynacji działań ratunkowych
    .

    W dokumencie znalazła się trafna, choć pobieżna, charakterystyka problemów dotyczących ochrony zabytków. Charakterystyka ta nie znalazła jednak odzwierciedlenia w celach i priorytetach POZWD. Przykład: „Brakuje nadto koncepcji rewitalizacji dziedzictwa przemysłowego i technicznego regionu”. W programie nie określono jednak, jakie działania zostaną podjęte, aby rozwiązać ten faktyczny problem.

  2. Ocena i analiza stanu dziedzictwa kulturowego i dotychczasowych działań

    W POZWD znajdujemy obszerne sprawozdania z dotychczasowych dokonań w obszarze opieki nad dziedzictwem Dolnego Śląska, m. in. o przyznanych środkach czy ilości parków i szlaków kulturowych. Jakkolwiek są to pożyteczne informacje, zajmują one wiele stron, podczas, gdy ocena i analiza zostały potraktowane zbyt skrótowo, w zasadzie tylko w tabeli SWOT, w której trafnie zaznaczono problematykę, lecz bez dostatecznego rozwinięcia punktów. Pod analizą powinien znaleźć się podrozdział obejmujący wnioski wysnute z analizy SWOT w celu planowania działań POZWD.

    Na tle Polski i Europy dziedzictwo kulturowe Dolnego Śląska charakteryzuje się zaawansowaną degradacją. Tym bardziej więc zastanawia brak w dokumencie pogłębionej diagnozy stanu zasobów tego dziedzictwa. Analiza tego złożonego zjawiska oraz rzetelna ocena dotychczasowych dokonań i zaniechań powinny stanowić punkt wyjścia do planowania  strategii zarządzania dziedzictwem regionu.

  3. Cele, priorytety i kierunki działań – czyli ile programu w programie?

    W stosunku do rozbudowanych części informacyjno-sprawozdawczych dokumentu, właściwy program został potraktowany bardzo ogólnie (poświęcono mu tylko cztery strony!). Ma on raczej charakter ramowy i deklaratywny, niż strategiczny i operacyjny. Brak w nim dostatecznych informacji o planowanych działaniach. Przykładem może być punkt 3, Kierunek działania 1.1: „przeciwdziałanie wyburzaniu zabytków ze względu na ich zły stan techniczny” –  brak tam chociażby pobieżnych informacji, na czym takie przeciwdziałanie miałoby polegać. Brak danych o konkretnych działaniach, metodach i ramach czasowych ich realizacji, odpowiedzialnych za nie podmiotach, itp.. Oznacza to, że na obecnym etapie program jest jedynie punktem wyjścia do dalszego planowania, a nie konkretnym narzędziem planowania. Powstaje także pytanie, czy i na jakim etapie POZWD zostanie uzupełniony i czy będzie możliwy społeczny wkład w jego ostateczny kształt, co powinno nastąpić zgodnie z deklarowanymi w dokumencie zasadami otwartości i partnerstwa.

    POZWD skupia się na dwóch celach kierunkowych: ochronie zabytków i zwiększeniu opieki społecznej nad nimi. Słusznie wyodrębniono te dwa kierunki planowania. Brakuje jednak trzeciego celu kierunkowego, zorientowanego na ekonomiczny wymiar zarządzania dziedzictwem. Cel taki wyznaczałby strategie (sprzężone z wojewódzkimi programami prorozwojowymi), stymulujące rozwój w oparciu o rewitalizację i wykorzystanie dziedzictwa kulturowego.

    Warto byłoby także wyartykułować ogólną misję POZWD, w której określono by nadrzędny cel regionalnej polityki zarządzania dziedzictwem kulturowym, obejmujący przedsięwzięcia o charakterze reaktywnym (doraźne ratowanie i zabezpieczanie zabytków, bezpośrednie działania ochronne) i proaktywnym (bardziej długofalowe strategie zmieniające stosunek społeczny do dziedzictwa, ponieważ zmiana taka jest warunkiem przetrwania dziedzictwa).

  4. Koordynacja i organizacja w procesie realizacji programu

    Ogrom zadań, jakie czeka realizatorów przedsięwzięć POZWD, wymagać będzie bardzo dobrej organizacji i efektywnego wykorzystania zasobów (profesjonalnych i społecznych). Aby móc skutecznie realizować program, trzeba – już na etapie planowania –  budować partnerstwa, wspierać wzrost kompetencji kadr i wymianę wiedzy oraz stymulować współpracę środowisk związanych z ochroną zabytków. Ponadto, ponieważ obszary działań i odpowiedzialności zazębiają się i wzajemnie przenikają, konieczne jest określenie metod ich koordynacji. Pamiętajmy także o tym, że Dolny Śląsk jest terytorialnie stosunkowo duży i – jakkolwiek niezbędne będzie stworzenie centralnej struktury integrującej i koordynującej wdrażanie programu  – nadmierna centralizacja zasobów i kadr profesjonalnych jest niepożądana. Należy zapewnić dostępność tych zasobów i kadr także z dala od większych ośrodków, gdzie często znajdują się najbardziej zdegradowane obszary zabudowy.  

II. UWAGI SZCZEGÓŁOWE

  1. Ratowanie zabytków najbardziej zagrożonych

    Ze względu na szybko postępującą degradację dużej części zasobów zabytkowej architektury, przedsięwzięcia o charakterze interwencyjno-ratunkowym są potrzebne natychmiast. Zaleca się na początek stworzyć niewielki ″zespół kryzysowy″, który sporządziłby ″listę zabytków zagrożonych″ (na wzór angielskiej listy ″Heritage at Risk Register″), a następnie wyznaczył, wraz z samorządami i innymi partnerami społecznymi, najpilniejsze zadania mające ratować i zabezpieczyć zabytki umieszczone na liście.

  2. Ochrona obiektów zabytkowych przed pożarem, zniszczeniem i kradzieżą

    Obserwujemy ostatnio nasilenie się na Dolnym Śląsku zjawiska przestępczości przeciwko dziedzictwu, w tym nielegalnych wyburzeń obiektów zabytkowych, celowej ich dewastacji oraz kradzieży cennych elementów architektonicznych i wystroju. Konieczne jest zatem podjęcie zdecydowanych kroków zmierzających do zapobiegania tego rodzaju przestępstwom i zapewnienia skutecznej egzekucji prawa, na wzór praktyki w innych krajach, w których przestępstwa te (Heritage Crime) traktuje się dużo bardziej surowo.

    Należy wprowadzić czytelne procedury zintegrowanego reagowania dla służb konserwatorskich i porządkowych. Zaleca się ponadto zaplanować ″pakiet″ powiązanych ze sobą działań o charakterze profilaktycznym i edukacyjnym. Konieczna jest np. edukacja pracowników wymiaru sprawiedliwości w zakresie ochrony dziedzictwa kulturowego.

    Musimy także domagać się, aby przypadki przestępstw przeciwko dziedzictwu były nagłaśniane i publicznie potępiane. Konieczne jest bowiem nadanie im odpowiedniej rangi, bowiem w oczach wymiaru sprawiedliwości i społeczeństwa postrzegane są one ciągle jako „czyny o niskiej szkodliwości społecznej”. W sukurs mogą tu przyjść media (społeczne kampanie prasowe, albo np. felieton, w którym konserwator omawia wyzwania w zakresie ochrony zabytków, zachęcając czytelników do zgłaszania przypadków niszczenia zabytków). Warto stworzyć czytelny i skuteczny mechanizm w tym zakresie np. wojewódzki formularz kontaktowy w Internecie połączony z dyżurnym telefonem interwencyjnym oraz publikowaną regularnie listą zgłaszanych spraw.

    Obiekty opustoszałe (np. pałace, folwarki, fabryki) narażone są często na regularne, celowe dewastowanie. To niechlubne zjawisko jest niestety nagminne na obszarach położonych z dala od centrów regionu. Często dotyczy ono zabytków o dużej wartości artystycznej i historycznej. Trzeba więc pilnie wypracować konkretne sposoby skutecznego zabezpieczenia takich zabytków przed wandalami i złodziejami, niezależnie od ich stanu własności. Tu możliwe byłoby skorzystanie z pomocy lokalnych władz i społeczności skupionych wokół szkoły czy parafii przy odpowiednim np. sprzętowym ich wsparciu w postaci instalacji monitorujących czy alarmowych. W pewnej dłuższej perspektywie i przy wsparciu programów unijnych należałoby też opracować, np. we współpracy z operatorami sieci komórkowych czy energetycznych, wojewódzki system nadzoru nad zabytkami, który mógłby być połączony z systemami policyjnymi czy Centrum Zarządzania Kryzysowego.

  3. Dokumentowanie i badanie dziedzictwa kulturowego

    Konieczne jest uzupełnianie i uaktualnianie na bieżąco rejestru zabytków nieruchomych, a także dążenie do objęcia wpisem większej liczby zabytków, również w kategoriach dotychczas niezbyt cenionych (zwłaszcza zabytki wielkoobszarowe, takie jak np. zabudowa poprzemysłowa, zespoły rezydencjonalno-parkowe, folwarczne, ruralistyczne, sepulkralne, a także zabudowa nowsza).

    Aby zapewnić lepszą opiekę nad zabytkami na poziomie samorządowym, władze wojewódzkie muszą podjąć kroki mobilizujące samorządy do tworzenia gminnej ewidencji zabytków (GEZ). Narzędzie to jest bowiem niedostatecznie wykorzystywane przez dolnośląskie samorządy. Wykaz GEZ dla całego województwa powinien być aktualizowany na bieżąco i udostępniany na stronach UM.

    W programie należy też umieścić zadanie dotyczące sporządzenia listy zabytków o wybitnym znaczeniu (ponadregionalnym lub ponadnarodowym) w celu ustanowienia ich Pomnikami Historii. Na liście powinny znaleźć się takie obiekty architektoniczne, jak Opactwo w Lubiążu, Zamek Książ czy Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim, a także krajobrazy kulturowe (np. układy ruralistyczne wsi łańcuchowych Pogórza Izerskiego) czy zabytki techniki (np. zespoły infrastruktury kolejowej z XIX w., czy zabytki hydrotechniki z początku XX w. na Kwisie i Bobrze).

  4. Promocja dobrych praktyk w zakresie ochrony i rewitalizacji dziedzictwa kulturowego

    Nie wystarczy promowanie dobrych praktyk poprzez obieg informacji. Trzeba skupić się także na wdrażaniu rozwiązań modelowych dla konkretnych strategii ochrony zabytków.

    Warto tu rozważyć stworzenie niewielkiego zespołu koncepcyjnego typu „think tank”, który wspierałby merytorycznie projekty pilotażowe. Należałoby doń angażować osoby reprezentujące różne perspektywy i dziedziny wiedzy, uwalniając także potencjał tkwiący w zasobach uczelni (np. doktoranci, magistranci, koła naukowe), wolontariat i miłośników zabytków skupionych wokół stowarzyszeń i mediów społecznościowych. W ten sposób, korzystając z krzyżowania się różnych pomysłów i idei, taki „think tank” mógłby projektować i testować rozwiązania modelowe, które następnie można by wdrażać na większą skalę. 

  5. Wsparcie specjalistycznego kształcenia w zakresie opieki i ochrony zabytków

    Skuteczne zarządzanie dziedzictwem kulturowym wymaga ustawicznego kształcenia i podnoszenia kwalifikacji kadr odpowiedzialnych za ochronę zabytków. Należy w oparciu o aktualny stan wiedzy krajowej i międzynarodowej zaplanować szkolenia w zakresie ochrony i odnowy środowiska historycznego, konserwacji itp.. Należy też zadbać o szkolenia w zakresie umiejętności organizacyjnych i metodologii planowania strategicznego. Uniwersytet Wrocławski oferuje studia podyplomowe w dziedzinie zarządzania dziedzictwem materialnym, jednakże na rok 2014-2015 studia te zawieszono. Być może takie studia powinny być oferowane w innych miastach regionu, aby dokształcać m. in. lokalne kadry samorządowe. 
  6. Ochrona Krajobrazu Kulturowego

    Zaleca się wyodrębnienie w programie osobnego kierunku działań mających zatrzymać degradację i utratę integralności krajobrazu kulturowego, jego cech historycznych, estetycznych i przyrodniczych (także zieleni zabytkowej). 

    Jest to uzasadnione z jednej strony wysokimi walorami estetycznymi i przyrodniczymi krajobrazu dolnośląskiego, a także bogactwem architektonicznym wsi dolnośląskiej, z drugiej zaś strony – niedostatkiem działań w kierunku zachowania harmonijnego charakteru tego krajobrazu. Należy o wiele bardziej uwypuklić ten aspekt ochrony dziedzictwa, zwłaszcza w kontekście strategii promocji Dolnego Śląska jako atrakcji turystycznej oraz pod kątem polityki zarządzania krajobrazem, jaka jest właśnie planowana na szczeblu centralnym. 

    W pakiecie takim powinny się znaleźć działania mobilizujące samorządy i inne podmioty do tworzenia gminnych stref ochrony konserwatorskiej, parków kulturowych, ekomuzeów itp. poprzez propagowanie tych form ochrony, udostępnianie informacji i wsparcia merytorycznego. 

    Warto byłoby także rozważyć wdrożenie na wybranych obszarach konkretnych małych projektów pilotażowych. We współpracy z partnerami obszaru transgranicznego, można na przykład opracować projekt modelowy rewitalizacji zabudowy wiejskiej. Pilotaże takie można następnie wykorzystać do tworzenia zrębów kompleksowej strategii ochrony krajobrazu ruralistycznego.

    Zaleca się ponadto podjęcie działań stymulujących tworzenie przez samorządy lokalne miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i wyznaczanie w tych planach stref ochrony konserwatorskiej z uwzględnieniem lokalnych potrzeb w zakresie ochrony poszczególnych obiektów i zespołów zabytkowych, np. dworsko-wiejskich i urbanistycznych. Władze wojewódzkie powinny czuwać nad tym, aby planowanie przestrzenne w regionie dążyło do równowagi pomiędzy ochroną krajobrazu kulturowego a polityką rozwoju regionalnego. 

  7. Nowoczesne zagospodarowanie obiektów zabytkowych  – wypracowanie przyjaznych mechanizmów konkursowych, promujących rozwiązania sprzyjające ochronie zabytku i nadaniu mu funkcji związanej z potrzebami społeczności lokalnych. 

    Jakkolwiek przedsięwzięcia w tym zakresie są bardzo potrzebne, punkt ten nie został rozwinięty. Proponuję zatem na początek konkretne działania w celu ułatwienia podmiotom z mniejszym (niż duże instytucje) zapleczem merytorycznym dostęp do informacji w toku starania się o dofinansowanie. 

    Jak wynika ze statystyk zamieszczonych w POZWD, proces finansowania ochrony zabytków de facto faworyzuje duże, dobrze zorganizowane podmioty. Na przykład, w 2014 roku 75% beneficjentów dotacji wojewódzkich stanowiły placówki Kościoła Katolickiego, a tylko 25% beneficjentów stanowili posiadacze obiektów w pozostałych kategoriach. Dzieje się tak pomimo, iż województwo ma największą w kraju ilość zabytków np. w kategorii architektury rezydencjonalnej. 

    Jakkolwiek cieszy dbałość o czynne obiekty sakralne, to zgodnie z zasadami zrównoważonego zarządzania dziedzictwem kulturowym i dostępności dóbr kultury, należy zatroszczyć się, aby rozdział tych skromnych środków lepiej odzwierciedlał kategorie, geografię i stan zasobów dziedzictwa w regionie. 

    Należy w tym celu dotrzeć z informacją i pomocą do innych grup potencjalnych beneficjentów. Warto na przykład rozważyć: stworzenie kilku punktów informacyjno-doradczych „w terenie”, gdzie doradcy udzielali by informacji na temat źródeł finansowania, a także służyli by pomocą w skompletowaniu wniosku. W takich punktach można by dwa razy w roku organizować warsztaty pisania wniosków. Należy zadbać też o przyjazną procedurę rozpatrywania wniosków, w tym możliwość wniesienia poprawek lub dołączenia brakującej dokumentacji już po złożeniu wniosku.

  8.  Intensyfikacja działań edukacyjnych 

    W pluralistycznym społeczeństwie, model zarządzania dziedzictwem musi odzwierciedlać różnorodność form interakcji z tym dziedzictwem ze strony rozmaitych podmiotów (właścicieli, zarządców, badaczy, miłośników, użytkowników, klientów, turystów, inwestorów itp.). Ta „mozaika” interesów przekłada się na zapotrzebowanie na różne rodzaje i poziomy wiedzy. Strategia edukacyjna musi być szeroko zakrojona i skierowana do wielu różnych uczestników, którzy np. decydują o charakterze rewitalizacji i kierunku wykorzystania zabytku. 

    Wiedza ta jest zwłaszcza potrzebna we wsiach, gdzie bardzo przyspieszyły procesy modernizacyjne, najczęściej zachodzące chaotycznie i psujące bezpowrotnie tradycyjną zabudowę i harmonijny charakter wsi. 

    Warto więc zainwestować w inicjatywy edukacyjne skierowane zwłaszcza do samorządów i właścicieli obiektów. Obejmowałyby one: opracowanie we współpracy z architektami i historykami sztuki szkoleń z zakresu opieki nad obiektami zabytkowymi, opracowanie serii przystępnych w formie mini-poradników na temat standardów i metod rewitalizacji i konserwacji (np. kolorystyki, używania odpowiednich materiałów i tradycyjnych technologii). 

    Ponadto należy lepiej wykorzystać potencjał nowych mediów do popularyzacji dziedzictwa, stymulowania zaangażowania społecznego i budowania partnerstw strategicznych w ochronie zabytków; np. serwisy społecznościowe, w których działają grupy miłośników zabytków.

  9. Utworzenie komitetu ds. realizacji programu przy Zarządzie Województwa Dolnośląskiego 

    Komitet taki, o zasięgu regionalnym, miałby rolę koordynującą i doradczą, i wyznaczałby ogólny kierunek wdrażania programu. Byłby on pomocny w budowaniu poziomych więzi pomiędzy różnymi ″uczestnikami procesu opieki nad dziedzictwem″. Aby nie mnożyć bytów, warto rozważyć, czy można do tej roli zaadaptować np. Wojewódzką Radę Ochrony Zabytków. Wzorem do wykorzystania może tu być krakowski SKOZK. 

    Sprostanie ogromnym wyzwaniom, jakie czekają na realizatorów programu, wymaga wiedzy, zaangażowania i kreatywności. Dlatego komitet powinien być zespołem interdyscyplinarnym, skupiającym nie tylko ekspertów (praktyków i naukowców), ale także m. in. samorządowców i aktywistów. W ramach komitetu mogłyby działać na przykład dwie, trzy grupy robocze zajmujące się wytypowanymi priorytetami (np. proponowany tu „zespół kryzysowy” ds. ratowania zabytków zagrożonych, czy „think tank” do wdrażania pilotaży), które realizowałyby konkretne przedsięwzięcia. Niezmiernie ważne jest, aby do planowania i realizacji programu włączyć praktyków i lokalnych społeczników, którzy znają problematykę niejako „od dołu”.

  10. Aktywizacja społeczności i podmiotów lokalnych 

    Postuluje się, aby wszelkim działaniom podejmowanym przez podmioty wdrażające POZWD przyświecała zasada partycypacji społecznej i aby zostało to należycie podkreślone w dokumencie.

    Jak słusznie bowiem zauważono we wstępie do POZWD,  Dolny Śląsk – ze względów historycznych – boryka się, zwłaszcza na terenach wiejskich, z bardzo niskim kapitałem społecznym i obojętnym lub wręcz wrogim nastawieniem do spuścizny poprzednich pokoleń. Problem braku identyfikacji z zastanym dziedzictwem historycznym to jeden z głównych składników syndromu dewastacji zabytków w regionie. 

    Praktyka z wielu krajów pokazuje, że włączanie środowisk lokalnych w prace nad realizacją programów rewitalizacyjnych przyspiesza tę identyfikację, pomagając mieszkańcom emocjonalnie angażować się w sprawy dotyczące „ich” zabytków, a także  ich najbliższego otoczenia. Wyzwalając energię i motywację, wspólne działania mogą owocować dalszymi, a ich znaczenie pedagogiczne dla lokalnych wspólnot jest nierzadko ogromne. Doświadczenie uczy bowiem, iż nawyki i świadomość najpełniej i najtrwalej zmieniają się w toku wspólnej pracy, która stymuluje zarówno samorozwój jednostek, jak i konstruktywne interakcje pomiędzy nimi. Jeśli ta praca dotyczy ulepszania wspólnej przestrzeni, przestrzeń ta jest oswajana i mieszkańcy zaczynają się o nią autentycznie troszczyć. 

  11. Wspieranie organizacji pozarządowych i liderów lokalnych w zakresie ochrony i promocji dziedzictwa kulturowego – ożywienie funkcji społecznego opiekuna zabytków

    Jest to ważny punkt, lecz wymagający rozwinięcia. Potrzebne jest popularyzowanie funkcji SOZ wśród studentów i emerytów (czas wolny), a także wśród mieszkańców małych miejscowości posiadających na swoim terenie zabytki zagrożone zniszczeniem. 

    Warto rozważyć także: wsparcie dla starostw w organizowaniu szkoleń dla (potencjalnych i funkcjonujących) społecznych opiekunów zabytków; umożliwienie opiekunom udziału w sympozjach i konferencjach.

III. UWAGI KOŃCOWE

  1. Wskaźniki realizacji celów programuOprócz wskaźników ilościowych (liczby, wartość pieniężna, procenty), warto także użyć wskaźników jakościowych, które – wraz z ilościowymi, a więc „twardymi” danymi – pomagają mierzyć sukces działań mających wywołać pozytywne zmiany np. w zaangażowaniu społecznym, w poziomie wiedzy, czyli tam, gdzie mierzenie efektywności za pomocą liczb jest niewystarczające. Dane jakościowe, „miękkie”, można zobiektywizować za pomocą takich narzędzi, jak informacja zwrotna i ankiety. Przykładowo, mierząc efektywność szkoleń dla nauczycieli, mierzymy nie tylko liczbę szkoleń czy liczbę uczestniczących w nich nauczycieli, lecz także stopień wiedzy i satysfakcji uzyskany przez uczestników w trakcie szkolenia (ankieta satysfakcji). 
  2.  Źródła finansowania opieki nad zabytkami

    W POZWD omówiono różne formy finansowania opieki nad zabytkami. Brak jednak prognozy finansowej dla samego programu, co wynika zapewne ze zbyt ogólnego jego charakteru, uniemożliwiającego planowanie wydatków na poziomie konkretnych działań. 

    Realizacja celów POZWD wymaga określonych, często długofalowych, nakładów. W efektywnym ich wykorzystaniu pomoże dobre planowanie i dobra organizacja pracy. Dodatkowe oszczędności można wygenerować opierając się na współfinansowaniu projektów, wykorzystując partnerstwa strategiczne i zasoby drzemiące w trzecim sektorze i wolontariacie. 

    Dobre strategie mogą przynieść tzw. ″efekt kuli śnieżnej″, wyzwalając potencjał społeczny i skutkując następnymi działaniami, które z kolei napędzą poparcie dla tych działań. Mądra polityka rewitalizacyjna generuje zainteresowanie zabytkami, przyciągając inwestorów i mecenasów. Przynosi ona wymierne korzyści w postaci oszczędności (np. poprzez ograniczenie strat wynikających z dewastacji dziedzictwa, do których to strat zalicza się także utracony potencjał inwestycyjno-rozwojowy) i dochodów (na skutek zwiększonej atrakcyjności regionu dla inwestorów, turystów i samych mieszkańców). 

    Zatem, podsumowując, skuteczny program opieki nad zabytkami to po prostu dobra inwestycja w rozwój regionu. Warto tu korzystać z doświadczenia krajów mających dłuższy, niż my, staż w zarządzaniu dziedzictwem w warunkach demokracji i kapitalizmu.

Dorota Jones-Olszanka
Zabytkoznawstwo i Konserwatorstwo (UMK, Toru
ń)
Grad. Dip. Community Development (RMIT, Melbourne)
Konsultant ds. zarządzania dziedzictwem, propagatorka zabytków
https://www.facebook.com/pages/Historic-Manors-of-Lower-Silesia/465793723453424

Mauzoleum Wollerów w Leśnej, fragment sklepienia
Mauzoleum Wollerów w Leśnej, fragment sklepienia

Jeśli przedstawione tu uwagi i propozycje uważasz za słuszne, to możesz się na nich oprzeć. Zapraszamy do wklejania tych fragmentów, które chciałbyś włączyć do własnych propozycji w ramach konsultacji społecznych Programu opieki nad zabytkami województwa dolnośląskiego. Zgodnie z informacjami ze strony uwagi można przesyłać na adres mailowy:
programopieki.konsultacje@dolnyslask.pl do dnia 31.01.2015.

Dolny Śląsk czeka od dawna na dobry program i konsekwentne działania, więc Twoja aktywność może wpłynąć na jego pomyślną przyszłość.

Jeśli będzie to bardziej wygodne udostępniamy powyższe uwagi i propozycje Pani Doroty Jones-Olszanka także w formacie pdf: Konsultujemy Program Opieki nad Zabytkami Województwa Dolnośląskiego na lata 2015-2018

Przeczytaj kolejny wpis: „DOLNEGO ŚLĄSKA PERSPEKTYWA W ZAKRESIE OCHRONY DZIEDZICTWA„.

Czy liczne zabytkowe obiekty Dolnego Śląska mogą być już jedynie natchnieniem dla pisarzy?

Ten wpis będzie pewnym wyborem zdjęć i ich opisów znanego pisarza dolnośląskiego Hannibala Smoke’a.  Przemierzając Dolny Śląsk Hannibal Smoke nie tylko szuka natchnienia i wizualizacji dla swoich utworów, ale podobnie jak i my, a także wielu ludzi wrażliwych na los obiektów zabytkowych w tym regionie, po prostu dokumentuje to co widzi jego oko i obiektyw aparatu fotograficznego.

Zaczniemy mocno od upiorów…
Poniższe zdjęcie przedstawia Żarską Wieś i znajdujący się tam pałac, a raczej to co z niego aktualnie pozostało.

UPIÓR. Żarska Wieś - autor: Hannibal Smoke
UPIÓR. Żarska Wieś – autor: Hannibal Smoke

I opis ze strony autora: „Wiele jest ruin na Dolnym Śląsku, jednak trudno o równie przerażającą. Pałac w Żarskiej Wsi pod Zgorzelcem ma coś z widmowego statku, który dawno temu utknął na mieliźnie. Splądrowany i porzucony w trzewiach wciąż sypie się i skrzypi, gotów w każdej chwili złożyć się jak domek z kart i z łoskotem osunąć w głębinę.
Barokowa rezydencja została zbudowana w 1740 roku, bez szkód przetrwała ostatnią wojnę. Jej obecny, tragiczny stan jest ciężkim oskarżeniem wszystkich późniejszych form własności. Skutecznym mordercą okazał się PGR, który zdewastował i opuścił konający pałac w latach 80. Dobiła go bezczynność zarządu gminnego i prywatnego, wreszcie niszcząca siła motłochu, którego natura przez siedem dekad nie zmieniła się ani na jotę…
Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY.

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z Żarskiej Wsi.

UPIÓR. Żarska Wieś - autor: Hannibal Smoke
UPIÓR. Żarska Wieś – autor: Hannibal Smoke

Kolejnym miejscem pokazywanym przez Hannibala będzie Tomaszów Bolesławiecki.

CHLEW. Tomaszów Bolesławiecki - autor: Hannibal Smoke
CHLEW. Tomaszów Bolesławiecki – autor: Hannibal Smoke

I opis ze strony autora: „Powojenna propaganda nawoływała do brutalnej rozprawy ze wszystkim, co na Dolnym Śląsku burżuazyjne i niemieckie, zwłaszcza pruskie. W tych okolicznościach pałac w Tomaszowie z I poł. XIX wieku należało uznać za modelowy cel systemu. Jednak nie zadziałał stereotyp pijanego podpalacza w radzieckim mundurze. Nie znalazła potwierdzenia zawziętość komuny ani przygnębiająca siermięga pegieeru. Żadnej demolki, rozbiórki. Niemal przez 40 lat pałac był niezwykłym wiejskim biurowcem z niesamowitą, nakrytą kopułą klatką schodową. W latach 70. zabytek doczekał się gruntownego remontu. Dekadę później miał już nowy dach i elewację. I właśnie wtedy upadła komuna, potem pegieer.
W Tomaszowie znów wszystko poszło nie tak. Odzyskana wolność zamiast szansy na epokowy skok cywilizacyjny przyniosła zastój i niepewność. Nadzieja związana z prywatyzacją majątku okazała się pełzającym plutonem egzekucyjnym. Pałac porzucony przez właściciela na pastwę wszelkiej maści szumowin jest już tylko strzępem ogołoconym z wszystkiego, co można sprzedać na złom lub wrzucić do pieca. Właśnie tam, przy całkowitej bierności państwa polskiego, kończy europejskie dziedzictwo…
Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY.

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z Tomaszowa Bolesławieckiego.

CHLEW. Tomaszów Bolesławiecki - autor: Hannibal Smoke
CHLEW. Tomaszów Bolesławiecki – autor: Hannibal Smoke

Kolejnym miejscem pokazywanym przez Hannibala będzie Bełcz Wielki.

RZEŹ. Bełcz Wielki - autor: Hannibal Smoke
RZEŹ. Bełcz Wielki – autor: Hannibal Smoke

I opis ze strony autora: „Piękny, neobarokowy pałac na północnych krańcach Dolnego Śląska. Olbrzym nietknięty w czasie wojny, remontowany w latach 80. i 90. Użytkowany jeszcze w 1997 roku nagle stał się tragiczną meliną, celem zaciekłego rabunku i przerażającej dewastacji. 
Jakimś cudem ocalał dach, poza tym już nic. Z pałacowej wieży znikła miedziana blacha, przepadła wspaniała rzeźbiona boazeria, wycięto kaloryfery, wszystkie instalacje są w strzępach. Każdy może tu wejść i zabrać, co chce… 
Pałac w Bełczu Wielkim to jedna z najbardziej ,,polskich” rezydencji w regionie. Od zakończenia budowy był zaledwie 35 lat pod administracją niemiecką. Po II wojnie światowej został przeznaczony na szkołę rolniczą, później na różnego typu ośrodki wychowawcze, z których ostatni wyniósł się do Rawicza. Zwiastunem katastrofy była oferta fundacji dotycząca utworzenia w pałacu domu opieki społecznej. Władze gminy w Niechlowie dały się nabrać i przekazały pałac w formie darowizny. Niebawem został sprzedany, co uruchomiło łańcuch transakcji, na końcu których nie ma już nikogo, kto o pałac w Bełczu chciałby się upomnieć… 
Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY.

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z Bełcza Wielkiego.

RZEŹ. Bełcz Wielki - autor: Hannibal Smoke
RZEŹ. Bełcz Wielki – autor: Hannibal Smoke

Kolejnym miejscem pokazywanym przez Hannibala będzie Szalejów Dolny.

MARTWA CISZA. Szalejów Dolny - autor: Hannibal Smoke
MARTWA CISZA. Szalejów Dolny – autor: Hannibal Smoke

I opis ze strony autora: „Właścicielka zza oceanu zapewne już zapomniała o pałacu na drugim końcu świata, który dawniej prężył wyniosłą fasadę ponad swoim odbiciem w stawie. Imponująca fasada pozostała, odbicie znikło w powodzi dzikiej roślinności. Opuszczony i niedostępny pałac w Szalejowie Dolnym jest labiryntem pustych korytarzy. Skorupą w znacznej mierze wykastrowaną z dawnej świetności. Zapomnianym echem arystokratycznej wielkości von Münchhausenów, którzy w XIX wieku nadali rezydencji neogotycki wystrój.  Jaskółką nadziei jest tylko rodowe mauzoleum odrestaurowane 10 lat temu…
Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY.

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z Szalejowa Dolnego.

MARTWA CISZA. Szalejów Dolny - autor: Hannibal Smoke
MARTWA CISZA. Szalejów Dolny – autor: Hannibal Smoke

Kolejnym miejscem pokazywanym przez Hannibala będzie Goszcz.

ZBRODNIA. Goszcz - autor: Hannibal Smoke
ZBRODNIA. Goszcz – autor: Hannibal Smoke

I opis ze strony autora: „Niegdyś wspaniały pałac w Goszczu pod Twardogórą stawiany był w jednym rzędzie z architektonicznymi znakomitościami Drezna i Poczdamu. Dziś to zapewne najpiękniejsza ruina na Dolnym Śląsku. A jednak do dawnej rezydencji Reichenbachów nie ma kierunkowskazów, nie dostrzegają jej wydawnictwa albumowe. Rokokowa perła powinna być przedmiotem zatroskania i dumy, jednym z regionalnych symboli kultury materialnej. Zamiast tego jest oszpeconym betonowym płotem muzeum barbarzyństwa i obciachu.

Pałac wzniesiony w 1755 roku olśniewał fantastycznym wystrojem i wyposażeniem do 1947 roku. Nietknięty w czasie ostatniej wojny spłonął zapewne wskutek podpalenia przez zacierających ślady szabrowników. Dzieła zniszczenia dokonali dziurawiący ściany poszukiwacze skarbów, bandyci plądrujący rodowe mauzoleum, wreszcie… służby konserwatorskie. Za ich zgodą w latach 60. zburzono oranżerię, pawilon i inne budowle parkowe. 

W minionym roku dostrzeżono ogromną wartość historyczną i artystyczną zespołu pałacowego w Goszczu, czego materialnym wyrazem jest remont jednej z oficyn wykonany przez gminę w Twardogórze. Bezcenna ruina pałacu na odgruzowanie i nadejście cywilizacji czeka już 67 lat…
Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY.

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z Goszcza.

ZBRODNIA. Goszcz - autor: Hannibal Smoke
ZBRODNIA. Goszcz – autor: Hannibal Smoke

Kolejnym miejscem pokazywanym przez Hannibala będą Piotrkowice.

WIELKI KUNSZT. Piotrkowice - autor: Hannibal Smoke
WIELKI KUNSZT. Piotrkowice – autor: Hannibal Smoke

I opis ze strony autora: „Pasuje tu jak statek kosmiczny, który wylądował pod niewłaściwym adresem i utknął na dobre w samym środku ogromnego trawnika. W okolicy nie ma tak wysokich rezydencji. Nie ma też szczególnego zapału do ozdabiania elewacji. Pałac w Piotrkowicach pod Trzebnicą jest absolutnym unikatem. Choć z daleka zniechęca pospolitą bryłą, przy bliższej znajomości wprost oszałamia XVII-wieczną dekoracją w stylu toskańskiego baroku. Włoski mistrz Giovanni Simonetti z gęstwiny niepowtarzalnych motywów roślinnych, zagadkowych twarzy i obfitych biustów wyczarował symfonię, której próżno szukać w Polsce i Europie Środkowej. Niestety, w Piotrkowicach także nikt jej nie szuka. To jedna z wielu zapomnianych pereł architektury Dolnego Śląska.
Pałac nieuszkodzony w czasie wojny, wykorzystywany przez PGR na mieszkania, szkołę i biura, już w latach 80. został opuszczony. U schyłku XX wieku w tragicznym stanie była nie tylko rezydencja, także browar, folwark, park i mauzoleum tutejszego rodu Danckelmannów. Po prywatyzacji w pałacu zabezpieczono dach i okna, ale majątek znów wystawiono na sprzedaż. Piotrkowice od siedmiu dekad nie mogą doczekać się gospodarza. Nadal są tylko kunsztownym bunkrem z renesansowymi sklepieniami i genialną barokową sztukaterią….
Znajdź ten klimat w MUZEUM PRAWDY.

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z Piotrkowic.

WIELKI KUNSZT. Piotrkowice - autor: Hannibal Smoke
WIELKI KUNSZT. Piotrkowice – autor: Hannibal Smoke

Oczywiście Hannibal Smoke, podobnie jak my, pokazuje i opisuje wiele innych obiektów z Dolnego Śląska będących w lepszym stanie.
Jednak ogrom strat poniesionych w tym regionie już po II wojnie światowej i w ostatnich 25 latach (popatrz na album Hannibala „Dolny Śląsk: Pałace, których już nie zobaczysz„) skłania do bardzo smutnych wniosków. Nie byliśmy i nadal nie jesteśmy jako społeczeństwo, w tym odpowiedzialne z urzędu konkretne osoby lub „ciała decyzyjne”, gotowi koncepcyjnie i operacyjnie do zaopiekowania się w sposób wystarczający wielowiekowym dziedzictwem jakie znalazło się w naszym posiadaniu w wyniku historycznych rozstrzygnięć. Marnujemy w sposób karygodny zasoby, o których wiele krajów mogłoby jedynie marzyć.
Jest pewna nadzieja w osobach prywatnych czy firmach, które ratują pojedyncze obiekty – napisano o tym w artykule „Pałac z przeceny„. Jednak skala zjawiska występującego na Dolnym Śląsku, a w mniejszym stopniu także w innych regionach tak zwanych „ziem odzyskanych”, przekracza możliwości indywidualnych inwestorów. Potrzebny jest pilnie sprawny podmiot, wyposażony w odpowiednie narzędzia finansowe i moc decyzyjną, który powstrzyma dalszy upadek dziedzictwa ziem odzyskanych. Kraków ma swój SKOZK z ustawowym budżetem. Podobne rozwiązanie jest pilnie potrzebne w o wiele większej skali dla regionów powyżej wspomnianych. Fundusze unijne przyznane Polsce na najbliższe lata umiejętnie zarządzane i wykorzystywane mogłyby się stać dla ginących skarbów architektury ratunkiem długo wyczekiwanym. Czy jednak na oczekiwaniach, jak zwykle dotąd, się nie skończy?