Kwidzyn’2015 – ponowny spacer po zamku, krypcie i mieście

Będąc na Mazurach Zachodnich zawsze warto odwiedzić, nawet po raz kolejny, Kwidzyn i jego zabytki. O zamku i katedrze pisaliśmy już kiedyś tu: „ZAMEK I KATEDRA W KWIDZYNIE – PIĘKNO I HISTORIA„, do którego odsyłamy po informacje i zdjęcia oraz filmy sprzed 2 i więcej lat.

Aktualizacja 29.09.2015 – pisząc „Będąc na Mazurach Zachodnich” mieliśmy na myśli region określony m.in. w Wikipedii jako: „Prusy Górne (łac. Hockerlandia, niem. Oberland) – określenie regionu historycznego znajdującego się obecnie w województwie warmińsko-mazurskim, na terenie historycznych Prus. Prusy Górne położone są na zachód od Warmii, na wschód od Powiśla, na południe od Żuław i na północny zachód od Mazur. Czasem określa się je jako Stare Prusy, Kraj Górny, Mazury Zachodnie lub Pogórze.” i nie chodzi tu o region, w którym położony jest Kwidzyn, a o obszar skąd do Kwidzyna można w miarę szybko dojechać.

Kwidzyn'2015
Kwidzyn’2015

W tym roku kiedy pogoda akurat na chwilkę się popsuła stwierdziliśmy, że warto zajrzeć do podziemi zamku i katedry. Ciekawi byliśmy czy od poprzedniej wizyty w zamku w roku 2002 (zdjęcia dostępne są tutaj) coś się zmieniło.

Kwidzyn'2015
Kwidzyn’2015

Nie pamiętamy czy wtedy podziemia były już dostępne, więc kilka zdjęć pokazuje te fragmenty zamku.

Urządzane są tu jak widać okolicznościowe wystawy tematyczne, ale atrakcją samą w sobie są łukowe sklepienia i klimat starych lochów.

Spacer po zamku daje pewne jedynie wyobrażenie jak kiedyś żyli tu ludzie, z jakimi problemami codziennymi mogli się mierzyć. Poniżej zdjęcie zamkowej studni, a w zasadzie wnętrza Wieży Studziennej.

Kwidzyn'2015
Kwidzyn’2015

Wnętrza zamkowe to szereg różnych wystaw mniej lub bardziej związanych z samym zamkiem, choć dla ludzi zaglądających do takich obiektów sporadycznie na pewno interesujących. Można tu zobaczyć m.in.: krużganki, refektarz zamkowy, kaplicę, mieszkanie prepozyta, czy najlepiej widoczne z zewnątrz gdanisko.

Na drugim piętrze zamku znajduje się w całości wystawa „Przyroda Polski Północnej”. Poniżej kilka zdjęć z tej wystawy:

Kilka ujęć zamku z zewnątrz w poniższej minigalerii.

To co jednak spodobało nam się tym razem najbardziej to krypta mistrzów krzyżackich. Warto skorzystać z oferty przewodnickiej i spędzić dłuższą chwilę oglądając odkryte niedawno pod posadzką prezbiterium dwie krypty i słuchając bardzo ciekawych wywodów przewodników. Zacytujemy tu fragment opisu ze strony: „Wieko pierwszej trumny zapadło się do środka z powodu naporu cegieł spada­jących z kolebki krypty. W trumnie znajdowała się zapinka brązowa, a także fragmenty tkanin. W wnętrzu brakowało czaszki, którą później odnaleziono na posadzce krypty. Po wyeksplorowaniu pierw­szego pochówku, tzw. nad trumną północną – przystąpiono do otwarcia pozostałych trumien, które były zlokalizowane po stronie północnej oraz południowej krypty. Dwie dolne trumny również zostały uszkodzone przez napór cegieł ze sklepie­nia krypty. Ich wieka jak w poprzedniej były zapadnięte do środka. Dwa odkryte szkielety były prawie kompletne. Przy szkielecie w trumnie północnej w oko­licach klatki piersiowej, odsłonięto bardzo dużą ilość fragmentów tkanin jedwabnych. I co ciekawe, trumna była odwrócona dnem do góry. Wieko trumny spoczywało na posadzce krypty, natomiast dno trumny stanowiło podstawę po­chówku nad trumną północną. W pozostałym pochówku po stronie południowej krypty, w obrębie bioder i klatki pier­siowej, zachowały się liczne fragmenty tkanin, tasiemek oraz dwie brą­zowe sprzączki do spięcia szat i fragmenty skórzanego obuwia.

Kiedy byliśmy w niedzielne pochmurne popołudnie w Kwidzynie to prawie puste ulice zachęcały do spaceru aby zobaczyć coś więcej poza zamkiem i katedrą. Kilka ujęć z tego spaceru pokazujemy poniżej.

Warto zajrzeć na stronę aby poznać Kwidzyn bliżej zanim się tutaj przyjedzie. A przyjechać warto wielokrotnie, bo miasto ma się czym pochwalić.

W drodze z lub do samego centrum miasta warto też zajrzeć do Miłosnej – czyli na tereny rekreacyjno-wypoczynkowe. Kilka zdjęć z tego miejsca poniżej.

Kwidzyn'2015
Kwidzyn’2015

15_Kwidzyn_322 15_Kwidzyn_327 15_Kwidzyn_328 15_Kwidzyn_329

Zapraszamy też na nasz tegoroczny film z Kwidzyna:

Malownicze Klekotki uratowane aby cieszyć zmysły

Za każdym razem kiedy widzimy uratowane od ruiny zabytkowe obiekty, a dodatkowo także zadbane otoczenie oraz w sumie może najważniejsze – zachowane elementy krajobrazowe w stanie prawie naturalnym, to wiemy, że tak powinno stać się możliwie najszybciej we wszystkich podobnych miejscach ciągle jeszcze czekających na swoich ratowników.

Klekotki'2015
Klekotki’2015

W pliku dostępnym pod linkiem można znaleźć obszerną historię Osady młyńskiej w Klekotkach, która sięga roku 1402.  Młyn pracował wtedy na rzecz zakonu krzyżackiego.

Klekotki'2015
Klekotki’2015

Od 1995 roku Klekotkami zajęła się firma Tirsped Sp. z o.o. i to za jej staraniem Klekotki poddano kompleksowej renowacji.

Klekotki'2015
Klekotki’2015

Zachowano np. elementy starej stodoły urządzając w jej wnętrzu SPA.

Klekotki'2015
Klekotki’2015

Nas jednak urzekł zbiornik wodny, wokół którego odbyliśmy długi spacer słuchając po drodze plusków dużych ryb. To miejsce wymarzone na plenerowe uroczystości ślubne, dla których zaprojektowano specjalnie mostek i altanę na wyspie.

Klekotki'2015
Klekotki’2015

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie z altany na wyspie.

Klekotki'2015
Klekotki’2015

W tym miejscu można spędzić wiele czasu rezygnując bez żalu z gadżetów typu telefony komórkowe/smartfony itp., gdyż natura wciąga nas w swoje odgłosy, zapachy, kolory, kształty, powiewy wiatru, odbijające się w lustrze wodnym obłoki, słowem wszystko to co przeważnie ignorujemy w codziennym życiu zabiegani, zamyśleni czy zakłopotani bieżącymi problemami.

Klekotki'2015
Klekotki’2015

Nie negujemy zalet żadnego SPA, ale najlepszym relaksem dla zmęczonych mieszczuchów jest właśnie kontakt z takim miejscem, z jego roślinnością, pejzażem, w którym woda i las stwarza niezwykłe obrazy, które na zawsze chce się zachować w pamięci.

Klekotki'2015
Klekotki’2015

Z ogromną przyjemnością fotografowaliśmy więc i filmowaliśmy wszystkie zakątki Klekotek. Jeśli kiedyś odwiedzicie to miejsce to warto pamiętać o zabraniu tam bardziej pojemnych kart pamięci, aby miejsca starczyło na wszystkie obrazy jakie zamierzamy zabrać stąd ze sobą.

Klekotki'2015
Klekotki’2015

Jeśli warunki cenowe nie będą przeszkodą to na pewno warto tu spędzić dużo więcej czasu aby w pełni docenić wszystkie walory tego miejsca.

Klekotki'2015
Klekotki’2015

Popatrzcie na położenie Klekotek z satelity:

Ten mazurski zakątek to niewątpliwie jedna z większych atrakcji tego regionu. Jeśli jeszcze tu nie byliście to gorąco zachęcamy przynajmniej do kilkugodzinnej wycieczki i spaceru po całym obiekcie.

Klekotki'2015
Klekotki’2015

Wydaje nam się, że najlepiej nastrój tego miejsca oddają ujęcia filmowe, więc zapraszamy także na nasz kilkunastominutowy film:

Zajrzyjcie też koniecznie na stronę obiektu – na pewno znajdziecie tam coś interesującego także w zakresie wypoczynku czy po prostu pobytu.

Niezwykła Karczemka – uratowane miejsce zachęca kolorem i krajobrazem do odwiedzin

Są takie miejsca gdzie odwiedziny czy nawet krótki spacer pozostają na długo w pamięci. Za sprawą obecnych właścicieli i ich żmudnej pracy rozpoczętej w zrujnowanym obiekcie i zaniedbanym otoczeniu dzisiaj Folwark Karczemka zaprasza na istną ucztę dla oczu i wypoczynek dla reszty zmęczonego ciała.

Folwark Karczemka'2015
Folwark Karczemka’2015

Niezwykłość tego miejsca odczytamy także z mapy satelitarnej:

Krótki opis tego miejsca ze strony obiektu: „Folwark Karczemka to miejsce, wspaniale położone nad kanałem Elbląskim wśród warmińsko – mazurskich jezior i lasów, nie można liczyć, że trafi się tu przypadkiem. O tym miejscu trzeba wiedzieć, i trzeba je odkryć. Dawny folwark znajduje się w pasie zabytkowych miast, majątków oraz dworów, Folwark Karczemka to miejsce z historią w tle…„.

Folwark Karczemka'2015
Folwark Karczemka’2015

My trafiliśmy tu nie przypadkiem, ale w wyniku udziału Folwarku Karczemka w naszym konkursie na Facebooku i otrzymania w wyniku głosowania 301 osób certyfikatu Doceniony przez społeczność Uratowanych obiektów zabytkowych w Polsce. Poniżej przyznany certyfikat uznania:

Folwark Karczemka – http://www.karczemka.pl
Folwark Karczemka – http://www.karczemka.pl

Będąc na urlopie lub przejazdem w pobliżu obiektów z naszego konkursu staramy się je odwiedzić i osobiście zobaczyć jak jest w takich miejscach w rzeczywiści niekoniecznie kreowanej przez reklamowe foldery.

Folwark Karczemka'2015
Folwark Karczemka’2015

Karczemka urzekła nas kolorami kwiatów i innych roślin otaczających wszystkie budynki kompleksu, widokami cieszącymi oko praktycznie w każdym ujęciu fotograficznym.

Folwark Karczemka'2015
Folwark Karczemka’2015

O historii tego ciekawego obiektu przeczytamy na stronie m.in.: „Historia okolic Karczemki sięga IX wieku, kiedy to anglosaski podróżnik Wulfstan odbył podróż morską na ziemie zamieszkiwane przez pruskie plemiona Pomezanów, Warmów, Jaćwingów i Sambów. W swojej kronice wspomina wtedy dobrze zorganizowaną osadę Truso, współcześnie – dzięki badaniom archeologicznym – zlokalizowaną nad jeziorem Drużno. Miejscowość ta znana jest również jako prawdopodobne miejsce misji Wojciecha – biskupa Pragi. To kilkanaście kilometrów od Truso święty poniósł męczeńską śmierć, a jego relikwie złożono w Gnieźnie.” .

Folwark Karczemka'2015
Folwark Karczemka’2015

Kilka porównawczych fotografii jak było przed przejęciem obiektu przez obecnych właścicieli i jak jest obecnie można zobaczyć w wydarzeniu związanym z naszym konkursem.

Poniżej minigaleria z wnętrz:

Cytat z historii obiektu podkreśla szczególnie walory tego miejsca: „Tak teraz, jak i przed laty, miejsce, gdzie leży Karczemka, zachwyca niepowtarzalnym pięknem i zaskakuje nawet najbardziej wytrawnego tropiciela uroków przyrody. „.

Folwark Karczemka'2015
Folwark Karczemka’2015

Fotografie nie zawsze potrafią dobrze oddać klimat miejsca dlatego zachęcamy wszystkich do odwiedzenia Karczemki, do spaceru po pięknie utrzymanym terenie, a jeśli ktoś może to najlepiej do pozostania tu na dłużej.

Folwark Karczemka'2015
Folwark Karczemka’2015

SPA na świeżym powietrzu, bliskość przyrody, czar zapachów i odgłosów ptaków, swoista magia natury tu jest dostępna z bliska.

Folwark Karczemka'2015
Folwark Karczemka’2015

Nawet zbliżająca się burza wyglądu tu jakby inaczej, stapiając się z krajobrazem w niezapomniany film na jawie.

Folwark Karczemka'2015
Folwark Karczemka’2015

Na stronie o lokalizacji obiektu wymieniono poszczególne jego elementy:

B BRAMA WJAZDOWA – Wzniesiona w XX w. obecnie odbudowana na osi alei dojazdowej prowadząca od zabudowy budynków gospodarczych przy szosie nr 7 w kierunku południowym, kończąca się przy budynku młyna, droga wyłożona brukiem z czerwonego granitu i kamieni polnych obsadzona lipami, z pojedynczymi drzewami jesionowymi;

1 „WOZOWNIA” – Usytuowana w płn. części zespołu, po zach. stronie drogi dojazdowej, częściowo murowana z cegły rozbiórkowej, konstrukcja słupowa na starych fundamentach, nakryta oszalowanym dachem dwuspadowym krytym dachówką, o szczytach ryglowych wypełnionych cegłą częściowo oszalowanych, prostokątnym wejściu i odcinkowo zamkniętych oknach, z drewnianą dobudówką od płn.

2 ”MŁYN NADZIEI” – Wzniesiony w XIX w., rozbudowany w kierunku płn, usytuowany w centralnej części zespołu, po zach. stronie drogi, na opadającym zboczu, kalenicowo, wzniesiony z czerwonej cegły budynek parterowy, od strony kanału piętrowy, z werandami od płd. i w płn. – zach. narożniku, kryty dwuspadowym dachem ceramicznym, z wejściem głównym od strony werandy płd, z tarasami: KLONOWYM od płd. i HERBACIANYM od zach.

3 „BUDYNEK OGRODNIKA” – Budynek gospodarczy – ogrodnika silnie przebudowany w stylu lat 20-tych XX w. nawiązującym do historyzmu, z oranżerią w stylu francuskiego modernizmu.

4 „WILLA MŁYNARZA” – Willa to dom mieszkalny wolnostojący, zwykle jednorodzinny, otoczony zielenią. Nazwa ta pochodzi z Włoch, gdzie określano nią rezydencję właściciela ziemskiego, a później siedzibę wiejską różnych dostojników. Jest to duży dom murowany połączony z ogrodem, parkiem. Tarasy ogrowdowe i pnącza oplatają dom ze wszystkich stron. Od frontu mając specjalne wejście podkreślają prestiż właściciela.

5„BUDYNEK GOSPODARCZY WILLI” – Wzniesiony w XX w. usytuowany po wsch. stronie budynku Willi, wzniesiony częściowo z cegły, częściowo w konstrukcji ryglowej, oszalowany, o dwuspadowym dachu

6 „STARA SZKUTNIA” – Budynek po zach. stronie drogi w formie ceglanego-rygiowego muru o prostokątnym narysie, częściowo podcieniowy, nakryty dachem dwuspadowym z czółkami krytym dachówką ceramiczną

7 „WĘDZARNIA” – Usytuowana na płd.–zach. od budynku gorzelni i po zachodniej stronie drogi w formie drewno – ceglanego wysokiego muru, o narysie krzyża w nakrytym dachem kopertowym i dwuspadowym krytym dachówką

8 „GORZELNIA Z KOMINEM” – Wzniesiona z czerwonej cegły w XX w. po płd. stronie drogi, z wykorzystaniem częściowo ryglowego muru o prostokątnym narysie z dobudowaną przeszkloną werandą od zach. i wejściem głównym od zach. strony, ściana wsch. z dużymi oknami, dachem dwuspadowym z lukarniami po obu stronach krytym dachówką, całość w stylu industrialnym w większości odbudowana.

9 „RYBACZÓWKA” – Wzniesiona w XIX w. przebudowana w l. 20 – tych XX w., usytuowana w płn. – wsch. części zespołu, na łagodnym zboczu powyżej drogi, szczytowo, z wejściem głównym od płd., ceglana, otynkowana, parterowa, z ryzalitem od płn. – zach. o wysokim dachu dwuspadowym z prostopadłą kalenicą nad ryzalitem

10 POMOST – dębowy z miejscami na drzewa rosnące w jego narysie

11 TARAS HERBACIANY – znajdujący się od zach. przylegający do młyna, otoczony ceglano-drewnianą balustradą

12 TARAS KLONOWY – przylega do młyna od strony płd. werandy z zejściem od drogi w stylu włoskim, otoczony zielenią”.

Folwark Karczemka'2015
Folwark Karczemka’2015

Jest więc co oglądać i czym się zachwycać, choć to z pozoru jedynie funkcjonalne zabudowania gospodarcze. Przywrócono im jednak jakby drugie życie. I za to szczególne podziękowania należą się gospodarzom tego przepięknego miejsca.

Folwark Karczemka'2015
Folwark Karczemka’2015

Zachęcamy Państwa do odwiedzenia Karczemki w dowolnej porze roku – na koniec także nasz film z tego miejsca:

Strzelinko – Dolina Charlotty

Na szlaku naszych letnich wycieczek znalazła się też znana m.in. z Festiwalu Legend Rocka Dolina Charlotty w Strzelinku.

Strzelinko - Dolina Charlotty
Strzelinko – Dolina Charlotty

W tym wpisie pokażemy więc to miejsce na naszych zdjęciach oraz krótkim filmie.

Strzelinko - Dolina Charlotty
Strzelinko – Dolina Charlotty

Przepiękne położenie całego kompleksu najlepiej widać na zdjęciach satelitarnych:

Zacytujemy fragment opisu ze strony „Poznaj Dolinę Charlotty„:
Dolina Charlotta Resort & SPA to centrum wypoczynkowo-konferencyjne, położone w stylowym obiekcie nad Jeziorem Zamełowskim. Na terenie obiektu znajdują się: Restauracja Charlotta, cztery sale konferencyjne, basen z brodzikiem, strefa saun, jacuzzi, Spa Bali Hai oraz Rock Pub z kręgielnią i bilardem. Na naszych gości czeka 91 komfortowych pokoi gościnnych, w tym cztery apartamenty, nazwane imionami gwiazd Festiwalu Legend Rocka: Ian Gillan, Carlos Santana, Alice Cooper i Bonnie Tyler. Tych legendarnych muzyków mieliśmy zaszczyt gościć na scenie amfiteatru oraz w progach naszego hotelu.

Dolina Charlotty Resort & SPA oferuje również luksusowe noclegi w obiektach położonych nad malowniczym Jeziorem Zamełowskim, wśród pięknych lasów („Żelazna Podkowa” umiejscowiona nad stajnią bądź domy na drzewach). W sercu malowniczej Doliny, na wyspie Jeziora Zamełowskiego czeka na Państwa restauracja Gościniec i pensjonat Rybaczówka.

Strzelinko - Dolina Charlotty
Strzelinko – Dolina Charlotty

Spacerując po rozległym terenie wśród ciszy zakłócanej jedynie śpiewem ptaków czy szumem wiatru, sycąc oczy widokami lasu i uroczych zabudowań odbijających się w wodach jeziora zapominamy o zgiełku miast i codziennych troskach.

Strzelinko - Dolina Charlotty
Strzelinko – Dolina Charlotty

Dłuższy spacer wokół jeziora i głównego budynku hotelowego zabrał nam sporo czasu, więc nie zdołaliśmy dotrzeć w każdy zakątek. Dlatego polecamy spojrzeć na mapę obiektu z wszystkimi miejscami wartymi obejrzenia.

Strzelinko - Dolina Charlotty
Strzelinko – Dolina Charlotty

Możliwość skorzystania z noclegów w domach na drzewach nie jest jeszcze dostępna w zbyt wielu obiektach, a połączenie z możliwością jazdy konnej czy obserwacją baraszkujących fok, a także wspinaczka w parku linowym czy rejs po jeziorze sprawiają, że miejsce to  może być wspaniałym czasem relaksu i przygody dla całej rodziny.

Strzelinko - Dolina Charlotty
Strzelinko – Dolina Charlotty

My podczas naszego krótkiego niestety spaceru zobaczyliśmy tylko niektóre atrakcje obiektu. Skupiliśmy się bardziej na walorach krajobrazowych, bo miejsce to ma w sobie duży ładunek magii natury.

Strzelinko - Dolina Charlotty
Strzelinko – Dolina Charlotty

I nawet niezbyt sprzyjająca pogoda nie zniechęcała do wędrówki po tym ciekawym widokowo miejscu. Jeśli więc będziecie gdzieś w okolicy to na pewno warto tu zajrzeć na dłuższą chwilę, a jeśli ktoś może zaakceptować poziom cenowy obiektu to na pewno warto tu spędzić dużo więcej czasu.

Zapraszamy także do obejrzenia naszego filmu:

Na naukę nigdy nie jest za późno… jeśli tylko będą do tego wystarczające chęci!

Dzisiaj chcielibyśmy zwrócić Państwa uwagę na cenny tekst, który napisała Pani Dorota Jones-Olszanka, zamieszczony w dniu wczorajszym we wpisie:  Czego Dolny Śląsk może nauczyć się od Czechów w kwestii troski o dziedzictwo kulturowe?

Ziębice'2015
Ziębice’2015

Cytaty z powyższego artykułu zilustrujemy naszymi zdjęciami z niektórych miejsc, które odwiedziliśmy na Dolnym Śląsku i nie tylko.

Gorąco polecamy lekturę całego tekstu z oryginalnego wpisu, bo przykładów z Czech nie będziemy zamieszczać w naszym wpisie, a jest tam na co popatrzeć i o czym przeczytać.

W naszym wpisie wybierzemy tylko niektóre fragmenty z wnioskami dla naszego „systemu” ochrony dziedzictwa – piszemy w cudzysłowiu  „systemu”, bo naszym rodzimym „metodom” ochrony dużo jeszcze brakuje choćby do tego co od wielu pokoleń robią Czesi.

Willa Hermanna Fränkla w Prudniku
Willa Hermanna Fränkla w Prudniku

To, że niektóre obiekty udaje się ratować, jak choćby powyżej na zdjęciu zabytkową willę w Prudniku z przeznaczeniem np. na ośrodki kultury, nie oznacza, że z działań w zakresie ochrony zabytków możemy być zadowoleni choćby w stopniu podstawowym.

Mamy w porównaniu do Czechów oczywiście różne uwarunkowania historyczne, ale zarówno zaraz po wojnie jak i obecnie, już wczasach demokracji, mieliśmy mało konkretnych pomysłów, a jeszcze mniej skutecznej ich realizacji.

Tutaj jeden z fragmentów autorstwa Pani Doroty Jones-Olszanka:
Jeszcze przed końcem wojny emigracyjny rząd czechosłowacki wydał tzw. dekrety Benesza. Na mocy kilku z nich, a także w wyniku drugiej reformy rolnej (pierwsza miała miejsce jeszcze w okresie międzywojennym), po roku 1945 upaństwowiono wszystkie majątki oraz siedziby ziemiańskie i arystokratyczne. W wyselekcjonowanej setce najbardziej wartościowych posiadłości od razu ustanowiono państwowe muzea, zabezpieczając tym samym budynki, otoczenie, a zwłaszcza wyposażenie, umeblowanie, biblioteki, oraz dzieła sztuki i zdobnictwa, przed zniszczeniem i grabieżą. Sprytne, prawda? Bardzo trzeba się wysilić, żeby u nas wyliczyć choćby kilka pałaców, które udało się po 1945 roku ocalić w całości. Na pewno więc czescy konserwatorzy i muzealnicy mieli łatwiejsze zadanie tworząc muzea w rezydencjach, w których nawet kilkusetletnie żyrandole, okiennice i klamki pozostały na miejscu przez całą wojnę, nie mówiąc już o imponujących księgozbiorach, obrazach europejskich mistrzów, czy o monumentalnych rzeźbach antycznych bóstw, którym nikt nie utrącił głów!„.

Kozłówka'2015
Kozłówka’2015
Kopice'2015
Kopice’2015

Kolejny fragment z tekstu Pani Doroty: „Jednak najnowsza historia jest tylko częścią odpowiedzi na pytanie „jak oni to robią?”. Na bogatym Dolnym Śląsku bezpośrednio po wojnie zachowało się jeszcze dużo zabytków w stanie umożliwiającym odtworzenie oryginalnego wyglądu – nie wszystko nam Sowieci zdążyli wywieźć, zburzyć czy podpalić. Były ograbione z małej architektury, ze zdewastowanymi parkami, zaciekającymi sufitami, ale stały, często z oryginalną dekoracją wnętrz, sztukateriami, piecami. Za większość zniszczeń odpowiedzialni są niestety sami Polacy – nowi mieszkańcy, szabrownicy, a także nieudolne i obojętne władze lokalne. Nie bez znaczenia były także potrzeby ideologiczne, które nakazywały np. burzyć stojące jeszcze kamienice na budulec dla zniszczonej Warszawy lub przeznaczać na chlewy wraże „pałace niemieckich obszarników”. Przeznaczenie większości siedzib szlacheckich na mieszkania czy obiekty PGR-owskie pogłębiało ich dewastację. Jednak przynajmniej nie popadały one w totalną ruinę. Były pod dachem, który ktoś od czasu do czasu reperował, a fakt, że miały gospodarza, chronił je też do pewnego stopnia przed wandalizmem. W ten sposób do 1989 roku na Dolnym Śląsku zachowało się we względnym stanie używalności kilkaset pałaców i dworów. Były ogołocone z wyposażenia, lecz to transformacja po roku 1989, wraz z nieudolną prywatyzacją tych zabytków, wbiła ostatni gwóźdź to trumny większości z nich. Ofiary transformacji, takie jak pałace w Kopicach, Bożkowie, Żarskiej Wsi i wielu, wielu innych miejscach, zwłaszcza w zachodniej części regionu, już nigdy nie odzyskają dawnej świetności. Są smętnymi resztkami samych siebie i trzeba szaleńca, żeby je podnieść z ruiny. Chociaż i niemożliwe staje się czasem możliwe, czego dowodzą udane rewitalizacje kilku pałaców w Kotlinie Jeleniogórskiej.

Jednak nigdy tak naprawdę nie dowiemy się, jak wyglądała większość z nich: czy oranżeria w Kopicach dorównywała choć w części tej w Lednicach; albo czy żyrandole w Kamieńcu Ząbkowickim były tak olśniewające, jak te w Bitowie, a kute ogrodzenia tak doskonałe, jak te w Hlubokiej.

Ratno Dolne'2002
Ratno Dolne’2002

Kolejny fragment teksty Pani Doroty – czy doczeka się lektury wśród instytucji i osób odpowiedzialnych (także nas samych) z kreatywnym wyciągnięciem wniosków dla naszej rodzimej rzeczywistości?: „I tutaj nasza historia rozmija się z czeską. Bo tą najświeższą tworzymy my sami w naszym suwerennym państwie, jednocześnie poprzez nasze czyny i zaniechania kształtując przyszłość. Czego więc możemy i powinniśmy się szybko nauczyć od Czechów?

Pierwsze pytanie, jakie się nasuwa po obejrzeniu tych cudów, brzmi: jak oni to wszystko finansują? Otóż w odróżnieniu od Polski widać wszędzie, że Czesi mają coś, czego Polska nie ma: SYSTEM ochrony zabytków aktywnie zarządzany przez państwo. Ilość posiadanych przez państwo obiektów zabytkowych – muzeów jest faktycznie imponująca i absolutnie nieporównywalna z sytuacją w Polsce. Są one nieprzerwanie administrowane i dotowane od 1945 roku. Prawie wszystkie to pałace i zamki odebrane arystokracji po wojnie wraz z pełnym wyposażeniem i dziełami sztuki, a są to obiekty, w porównaniu z realiami polskimi, bardzo wysokiej klasy.

Sądzę, że ta ciągłość i fakt egzystowania w otoczeniu wyrafinowanej sztuki dosłownie w każdym zakątku kraju, wytworzyło silną kulturę stałego wspierania i finansowania dziedzictwa ze środków publicznych. Dodatkowo, obiekty te przynoszą wpływy z biletów wstępów, które w porównaniu z Polską nie są tanie (całościowe zwiedzanie pałacu z czeskim przewodnikiem kosztuje ok. 40 zł. – innych opcji zwiedzania na ogół nie ma). Za fotografowanie obowiązuje osobna opłata w wys. 100 kc, czyli 16 zł. Wszystkie te obiekty jako „państwowe zamki i pałace” (státní hrady a zámky) są zarządzane i udostępniane w ten sam sposób. Obecnie Ministerstwo Kultury Republiki Czeskiej, za pośrednictwem Narodowego Instytutu Ochrony Dziedzictwa, administruje 103 obiektami państwowymi.

Istnienie systemu ochrony dziedzictwa widać nie tylko w podejściu do najwartościowszych zabytków. Jest ono także ewidentne w trosce o całe zespoły zabytkowe, które są chronione w ramach stref ochrony konserwatorskiej. Otóż w miastach historycznych (a tu, podobnie jak na Dolnym Śląsku, każde miasto jest zabytkiem!) wydzielono „strefy zabytkowe” lub „miejskie strefy zabytkowe” („památkova zóna” lub „mestska památkova zóna”), o czym informują brązowe tablice przed wjazdem do miast lub innych miejsc historycznych. Miejskie strefy zabytkowe zazwyczaj obejmują stare miasto w granicach wyznaczonych historycznie przez fortyfikacje miejskie, często z zamkiem wraz z jego fortyfikacjami oraz kościołami (np. Pardubice). Strefy zabytkowe chronią całe zespoły, wraz z otoczeniem, panoramą, osią widokową, małą architekturą i zielenią. Wjazd pojazdami jest tam zazwyczaj ograniczony lub zakazany, a w obrębie strefy obowiązują ściśle przestrzegane zasady organizacji przestrzeni. Nawet najmniejsza wioska, jeśli ma do zaoferowania jakiś zabytek (a najczęściej jest to zamek wielkości Wawelu lub kościół wielkości katedry), jest oznaczona jako „památkova zóna”.”

Paczków'2015
Paczków’2015

Kiedy na wiosnę tego roku byliśmy w kilku pięknych miasteczkach na Dolnym Śląsku, to brakowało nam bardzo tego kompleksowego myślenia i działania o strefach zabytkowych. Owszem remonty niektórych obiektów w końcu się odbyły, ale jest to działanie w większości miejsc punktowe, pewnie ze względu na brak funduszy, ale tym bardziej to uwypukla brak kompleksowego myślenia o całej przestrzeni zabytkowej. I jeśli patrzymy na pięknie odnowiony ratusz, kościół, pałac czy kamienice to tuż obok dostrzegamy smutny kontrast – swoiste dziury w tkance miasta, o których nawet nikt nie pomyślał, a co dopiero wpisał je do planu działań rewaloryzacyjnych.

Kłodzko'2015
Kłodzko’2015

Kolejny fragment teksty Pani Doroty: „Te zaobserwowane ślady istnienia systemu ochrony dziedzictwa potwierdza szybkie przeszukanie internetu. Znajdujemy w nim dokument w jęz. angielskim p.t. „Polityka Kulturalna Czeskiej Republiki”: http://www.mkcr.cz/assets/kulturni-politika/cultural-policy_EN.pdf. Już pobieżne przeczytanie fragmentów pokazuje, jak bardzo czeskie myślenie o ochronie dziedzictwa różni się od polskiego: dziedzictwo kulturowe traktowane jest bowiem jako bardzo ważny element zrównoważonego rozwoju kraju. Znajduję tam n.p. takie zdania, że dziedzictwo i kultura mogą napędzać gospodarkę, że kultura i gospodarka nie są wykluczającymi się nawzajem pojęciami. Oraz takie, że Czechy nie tylko traktują rozwój kulturalny społeczeństwa jako priorytet, ale mają wręcz wizję bycia liderem kulturowym w środkowej Europie, pragnąc znowu zaistnieć jako ważne centrum, tak jak kiedyś, na przecięciu się szlaków. To jest myślenie z gruntu zachodnie. Od naszego traktowania dziedzictwa, jak kuli u nogi radośnie rozwijającego się kapitalizmu, dzieli je absolutna przepaść! Najwyraźniej w ich ministerstwie i delegaturach ochrony zabytków są ludzie, którzy rozumieją, że kraj leżący w środku Europy musi mieć kompleksową i nowoczesną politykę ochrony dziedzictwa, bo ono jest tak samo ważne jak czyste powietrze.

Tak, Czesi mają mnóstwo zabytków europejskiej klasy, ale też ich podejście do zabytków jest na wskroś europejskie. Mają oni wizję przyszłości, w której poczesne miejsce zajmuje dziedzictwo kulturowe, które pragną przechować, prezentować innym i z którego sami chcą korzystać. A że nie jest to podejście ograniczone jedynie do garstki pięknoduchów, naukowców czy urzędników w sektorze kultury, przekonać się można na każdym kroku. Bo kulturze przez wielkie K sprzyja kultura codzienna społeczeństwa czeskiego. Nigdzie nie widziałam śmieci, graffiti, niszczenia czegokolwiek, braku szacunku do zabytków.


Niestety zmiana sposobu myślenia całych pokoleń Polaków, w tym szczególnie tych najmłodszych, to zadanie trudne, ale nie niemożliwe. Pisze o tym Pani Dorota: „Podobnie jak Anglosasi, Czesi mają szacunek do swojego otoczenia, do środowiska i do innych ludzi, gdzie liczy się komfort własny i drugiego człowieka, gdzie we wszystkich czynnościach codziennych uważa się, żeby nie sprawić innym w swoim otoczeniu dyskomfortu. Stąd ten brak śmieci. Bo śmiecąc, zostawiając bałagan, niszcząc coś, czy łamiąc zasady dobrego zachowania, sprawia się przykrość bliźnim, burzy społeczny ład.

Szacunek do środowiska widać w kompleksowym podejściu Czechów do krajobrazu, w którym chroni się przyrodę i kulturę, małe i duże elementy otoczenia, dba się o nastrój miejsca i jego integralność. Zauważyłam też, że w każdym obiekcie dużo uwagi poświęca się dzieciom: a to specjalne wystawy (Litomyśl), a to kolorowanki, trasy, zabawy edukacyjne. W taki sposób świadomie wychowuje się nowe pokolenia w szacunku do dziedzictwa, pokazując je poprzez zabawę i eksplorację, stymulując naturalną ciekawość dziecka.

Porównywanie naszego stosunku do dziedzictwa historycznego z podejściem do tych zagadnień Czechów wypada niestety dla nas bardzo niekorzystnie. Pani Dorota pisze o tym tak: „Niestety, te wszystkie porównania nie świadczą dobrze o państwie i społeczeństwie polskim i o jego stosunku do dziedzictwa. To, co ja i garstka entuzjastów uważamy za absolutną normę, jakoś zupełnie nie przebija się ani do głów rządzących, którzy dziedzictwo traktują jak zło konieczne, ani do rzesz rodaków, którzy są na nie wręcz obojętni. Fakt, nie mamy ani tej ilości, ani jakości obiektów. Może gdybyśmy mieli, nabralibyśmy większego szacunku do otaczających nas śladów historii. Może gdybyśmy nie musieli z obrzydzeniem odwracać wzroku od walących się ruder, w których dawne piękno zamieniło się w odrażającą brzydotę, chętniej myślelibyśmy o zabytkach jako o dobru, o czymś, co jest wartościowe, co nas może wzbogacić duchowo.

Może jeszcze zbyt dużo tej brzydoty i brudu dookoła, żeby „nowe” się przejadło i żeby nasi rodacy zatęsknili za utraconym „starym”. Zawsze dziwi mnie, że Polska, która straciła tyle historycznego bogactwa w wojnach i zawieruchach, pozwala sobie nadal tak nonszalancko na utratę tej niewielkiej ilości zabytków, która jeszcze stoi. Widać, nie rozumiemy, że tracąc materialną spuściznę raz, tracimy ją na zawsze. Nasze dzieci i wnuki po to, żeby zobaczyć, jak wyglądało średniowieczne miasteczko, jak żyli książęta w epoce baroku, albo jak działała XIX-wieczna parowozownia, będą musiały jeździć do Czech albo do Niemiec. Renesans będą znały tylko z serialu o Borgiach, a gotyk z Harrego Pottera.

Biała'2015
Biała’2015

I fragment z podsumowania Pani Doroty: „Smutna jest nieuchronna konstatacja, że nie widać żadnych ruchów, aby nasze władze miały serio zająć się naszym wspólnym dziedzictwem. Tu nie widać woli, by cokolwiek chronić, nie ma żadnej wizji, więc większość jeszcze istniejącej zabudowy historycznej na Dolnym Śląsku zostanie najpewniej stracona bezpowrotnie: zawalając się, lub na skutek zniszczenia ich autentycznej, zabytkowej tkanki nieodpowiednią modernizacją. Niektóre z zabytków będą miały szczęście, znajdując swoich rycerzy w lśniących pancerzach, którzy będą dzielnie walczyć z biurokracją, niechęcią sąsiadów i brakiem funduszy, aby ocalić swój wymarzony skarb. Ilu jednak znajdzie się takich herosów? Z niepokojem myślę o tym, jak będzie wyglądał za parę lat dolnośląski krajobraz, bo bez kompleksowej ochrony zagrożony jest on z wielu stron. Tych kilka rodzynków – wyremontowane kompleksy pałacowe zaadaptowane na hotele – nie zastąpią ogólnodostępnych, wypełnionych cackami obiektów muzealnych czy okolic, w których jeszcze możemy pokazać naszym dzieciom autentyczny czar minionych epok, ale bez odrażających ruin w chaszczach czy walących się stodół.

My, dorośli, uwrażliwieni na kulturę i dziedzictwo w czasach mniej materialistycznych, mamy obowiązek edukować nowe pokolenia i kształtować ich gusta, rozbudzać ciekawość. Wielu z nas ma szczęście, bo wychowywało się w czasach, gdy w radio była muzyka poważna i jazz, a w czarno-białej telewizji rysunki zabytkowych miejsc, które wyczarowywał piórkiem i węglem na żywo przed kamerami prof. Wiktor Zin. Społeczeństwo nieznające wartości dziedzictwa kulturowego nie ceni go i nie chroni. Nie wie, co traci. Bez autentycznych zabytków, bez świata “hand made”, bez obcowania z namacalnymi dowodami historii, tracimy jakby trzeci wymiar – wszystko staje się płaskie i nudne, jak ściana wygładzona warstwą styropianu. Nie ma też czwartego wymiaru: czasu – przeszłość możemy wszak podejrzeć z tych zastanych resztek spuścizny materialnej, bez których nasze życie będzie bezrefleksyjne i ubogie w doznania estetyczne.

To wszystko zdają się rozumieć włodarze i mieszkańcy niewielkiego kraju “za miedzą” – tak do nich blisko, a tak daleko!


Czy więc jedyną, choć marną, pociechą będzie dla nas wszystkich działalność tych praktycznie „błędnych” rycerzy, którzy jeszcze ratują i będą ratować niektóre obiekty, pomimo nie zachęcającego „systemu” i wszelkich innych „kłód pod nogi”?