Dolina Będkowska i Dolina Kobylańska – blisko i pięknie

Aby odpocząć od zgiełku miast, ciągłego pośpiechu, życia w ustawicznym niedoczasie czy pod presją firmy i znaleźć chwilę na kontakt z naturą nie trzeba wyjeżdżać gdzieś strasznie daleko. Wielkie aglomeracje mają często już w swoich granicach administracyjnych piękne i ciche zakątki, a jeśli te już znamy to w wielu wypadkach kilka-kilkanaście kilometrów dalej znajdziemy kolejne miejsca warte odwiedzenia. Podkrakowskie miejscowości odwiedzaliśmy już wielokrotnie, a w tym roku postanowiliśmy zobaczyć także miejsca piękne krajobrazowo. Podkrakowskie dolinki  to miejsca, które trzeba zobaczyć i przemierzyć na własnych nogach czy np. na rowerze albo na łagodnym wierzchowcu. Kiedy byliśmy pod Krakowem na przełomie kwietnia i maja, to pogoda w pozostałych regionach Polski raczej nie zachęcała do wędrówek na świeżym powietrzu. Dlatego kiedy wieczorem albo rano planowaliśmy nasze krótsze czy dłuższe wycieczki to korzystaliśmy z internetowych serwisów pogodowych takich jak np. meteovista.pl sprawdzając pogodę dla Krakowa i okolic. Prognoza sprawdzała się praktycznie codziennie i dzięki temu udało nam się odwiedzić wiele miejsc przy pięknym słońcu, czasem tylko spotykając po drodze malownicze burzowe chmury.

Dolina Będkowska
Dolina Będkowska

Dolina Będkowska jak napisano w Wikipedii: „wyżłobiona w wapieniach jurajskich dolina ma charakter wąwozu o stromych ścianach wschodnich i łagodniejszych zboczach zachodnich. Jest doliną krasową i można na niej zaobserwować niemal wszystkie formy geologiczne i zjawiska charakterystyczne dla krasu. Oprócz głównej doliny występują w niej jeszcze mniejsze boczne dolinki o różnorodnym charakterze – albo są to skaliste wąwozy typu kanion, albo jary o bardziej łagodnych stokach porośnięte lasem. Są też jaskinie, źródła i wywierzysko. Wiele skał udostępnionych jest do wspinaczki. Dnem głównej doliny prowadzi droga (zakaz wjazdu pojazdów) i znajdują się nieliczne zabudowania.

Dolina Będkowska
Dolina Będkowska

Na zdjęciu powyżej Sokolica – najwyższa w całej Jurze Krakowsko-Częstochowskiej skała wspinaczkowa.

Dużym zainteresowaniem turystów i wędkarzy cieszą się też znajdujące się na terenie doliny stawy rybne, przy których funkcjonuje niewielka restauracja  serwująca potrawy rybne.

Dolina Będkowska
Dolina Będkowska

Tutaj spotkaliśmy urocze amazonki dające wypoczynek swoim rumakom – przedtem spotkaliśmy je tego samego dnia także w Dolinie Kobylańskiej.

Dolina Będkowska
Dolina Będkowska

Na filmie poniżej zobaczycie ostrożne młode konie, badające uważnie przeprawę przez strumień.

Dolina Kobylańska – długości około 4 kilometrów oferuje miejskim oczom wspaniałe widoki na formacje skalne, a dla chętnych możliwość wspinaczki czy zjazdu na linie, o ile tylko trafimy na sympatycznych młodych ludzi zabezpieczających tę atrakcję.

Dolina Kobylańska
Dolina Kobylańska

Atmosfera rodzinnego pikniku i widok wspinaczy od lat dwóch (albo od momentu opanowania sztuki chodzenia) i kolorowi skałkowicze próbujący swych sił na prawie wszystkich skałkach doliny to widok tu bardzo częsty i jakże odprężający.

Dolina Kobylańska
Dolina Kobylańska

A turyści podziwiają to miejsce każdym możliwym sposobem. Poniżej konna wycieczka amazonek.

Dolina Kobylańska
Dolina Kobylańska

Za Wikipedią zacytujemy: „Wylot Doliny Kobylańskiej znajduje się na północnych krańcach zabudowań wsi Kobylany. Dojść można ulicą asfaltową wybudowana w 2012 roku Poprzednio do doliny prowadziła ścieżką z płyt betonowych, ułożonych obok koryta potoku Kobylanka mającego źródła w tej właśnie dolinie. Koryto tego potoku było równocześnie drogą dojazdową dla okolicznych mieszkańców (dla innych zakaz wjazdu). Do doliny od strony zachodnie prowadzi specjalna ścieżka z parkingu położonego przy drodze do Będkowic . Na początek doliny prowadzi droga z parkingu z centrum Będkowic.

Wylot doliny ograniczony jest bramą skalną, za nią ciągnie się niezalesiony, kręty i skalisty wąwóz zwany Nagajami. Na obu jego zboczach, a w niektórych miejscach również w dnie doliny występują wapienne skały. Są bardzo strome i większość z nich udostępniona jest do wspinaczki. Tworzą poszarpane granie, pojedyncze bloki lub mury skalne. Mają swoje nazwy nadane przez wspinaczy skałkowych, którzy tutaj uczą się wspinaczki. Wielu znanych polskich taterników i alpinistów tutaj rozpoczynało swoja górską karierę. W sezonie urlopowym można tu zobaczyć niemal na każdej skale licznych wspinaczy. Po zachodniej stronie wąwozu, w jego dolnej części, znajdują się: Sikornik (przez wspinaczy zwany Kula), Turnia Marcinkiewicza, Szara Płyta, Turnia z Krokiem, Zjazdowa Turnia, Turnia Długosza, Bodzio, Cycówka, Czarna Ścianka. Skały po wschodniej stronie doliny występują na niemal całej jej długości i są to (idąc od dołu) m.in.: Przydrożne, Mnich, Żabi Koń, Dzwon, Dwoista, Okręt, Płetwa, Krucha Turnia, Pieninki, Wronia Baszta, Omszała Turnia, Obelisk, Sępia Baszta, Szeroka Turnia, Jastrzębia Turnia, Lotniki, Słoneczna Turnia i na samym końcu Gzylowe Skały„.

Jest więc co oglądać i warto się rozglądać dookoła aby czegoś nie przegapić.

Dolina Kobylańska
Dolina Kobylańska

I dalej cytując Wiki: „Dolina Kobylańska jest nie tylko piękna krajobrazowo, ale ma również bogatą przyrodę. Na wapiennych skałach występują bogate zbiorowiska muraw kserotermicznych i naskalnych. Na piargach występuje rzadki gatunek paproci zachyłka Roberta. W płaskich rozszerzeniach doliny roślinność pastwiskowa (Lolio-Suretum) i krzaczaste zarośla. Nad potokami znaleźć można zbiorowiska ziołorośli i szuwaru mannowego (Sparganio-Glycerietum). Wiosną przed rozwojem liści przez drzewa bujnie zakwitają tutaj: śledziennica skrętolistnazawilec gajowy i żółtykokorycz pełna (wśród fioletowych kwiatów trafiają się osobniki o białych kwiatach),fiołkizdrojówka rutewkowatapierwiosnek lekarskimiodunka ćmaknieć błotna, a w cienistych miejscach w lesie przylaszczka pospolita i kopytnik pospolity. Na różnorodność zbiorowisk leśnych składają się: lasy grądowe, brzozowe młodniki i lasy sosnowo-dębowe. Na zachodniej stronie zbocza górnej części wąwozu występuje rzadki endemityczny gatunek brzoza ojcowska i jedyne na całej Jurze stanowisko krzaczastej brzozy Szafera„.

Dolina Kobylańska
Dolina Kobylańska

Warto więc tu przyjechać o każdej porze roku, bo zawsze można to miejsce zobaczyć w nieco innej szacie.

Dolina Kobylańska
Dolina Kobylańska

Jeśli tylko jeszcze kiedyś będziemy w tych okolicach – a te urzekły nas kompletnie – to na pewno wrócimy tu na dłużej niż tylko krótki wiosenny spacer.

Zapraszamy także na krótki film z Doliny Kobylańskiej.

LIST OTWARTY DO PREZYDENTA RP BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO W SPRAWIE RATOWANIA DZIEDZICTWA DOLNEGO ŚLĄSKA

W grupie Ratujemy Polskie Zabytki powstał pomysł zwrócenia uwagi na katastrofalny stan dziedzictwa Dolnego Śląska poprzez wysłanie listu do Prezydenta RP. W utworzonym specjalnie do tego celu wydarzeniu opublikowana została w środę 14.05.2014 pierwsza wersja listu. Dzisiaj po godzinie 18-tej redakcja listu została ukończona. Jego treść dostępna jest zarówno w wydarzeniu jak i w tym wpisie poniżej:


Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa

OBYWATELSKA GRUPA SPOŁECZNOŚCIOWA
„RATUJEMY POLSKIE ZABYTKI”

LIST OTWARTY DO PANA PREZYDENTA RP

BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO

W SPRAWIE RATOWANIA DZIEDZICTWA DOLNEGO ŚLĄSKA

Szanowny Panie Prezydencie!

Zwracamy się do Pana Prezydenta z apelem o pomoc w ratowaniu zagrożonych unicestwieniem zabytków Dolnego Śląska. Jako obywatele, nie możemy spokojnie patrzeć, jak na naszych oczach, w sposób z niczym nie porównywalny, niszczeje i rozpada się bogata, wielowiekowa spuścizna tego regionu.

Dolny Śląsk jest najbogatszym w zabytki polskim regionem, co Pan sam podkreślił podczas swojej niedawnej wizyty w opactwie w Lubiążu, mówiąc o „klęsce urodzaju” pod tym względem. Znajduje się tu wiele przykładów wybitnej architektury i sztuki z różnych epok. Nierzadko też, podobnie jak w przypadku Lubiąża, obiekty te pod względem artystycznym reprezentują poziom światowy. Ze względu na swoje walory historyczne i krajobrazowe, a także położenie geograficzne, kraina ta ma ogromny potencjał turystyczny.

Niestety, dziedzictwo to – z wielu powodów – jest obecnie zagrożone zniszczeniem na skalę dotychczas niespotykaną. Dewastacja ta postępuje w szybkim tempie nie pozostawiając złudzeń: jeśli natychmiast nie podejmiemy zdecydowanych działań zaradczych, większość historycznych obiektów i krajobrazów, zwłaszcza tych oddalonych od większych centrów, jest skazana na zagładę! W tym sezonie turystycznym wielu z nas obejrzy, sfotografuje i udokumentuje zabytki na granicy unicestwienia, o których już dzisiaj wiadomo, że bez podstawowego choćby zabezpieczenia nie wytrzymają następnej zimy…

Dlaczego zwracamy się z tym problemem właśnie do Pana Prezydenta?

Robimy to, ponieważ od kilku lat bezskutecznie staramy się zwrócić uwagę władz różnego szczebla na katastrofę dolnośląskich zabytków. Dolny Śląsk jest pod tym względem regionem szczególnie zaniedbanym. Społeczna świadomość wartości tego dziedzictwa jest tu jeszcze bardzo niska, co przekłada się na brak presji społecznej i, co za tym idzie, obojętność władz różnego stopnia. Zabytki dolnośląskie znikają, bo są niedoceniane, niewystarczająco chronione, zostawiane na pastwę żywiołów, wandali i złodziei. Inwestorów odstrasza skala degradacji, obojętność mieszkańców oraz niedostateczna pomoc państwa.

Problem Dolnego Śląska jak w soczewce ogniskuje braki i niedostatki polskiego systemu ochrony dziedzictwa. Jest on źle zorganizowany i niedoinwestowany, co przekłada się na brak standardów i małą skuteczność działań. Aktualnych przykładów rażącej bezsilności państwa mamy wiele: wymieńmy chociażby skandal z nielegalnym wyburzeniem cennego zabytku poprzemysłowego, jakim była przędzalnia w Mysłakowicach, albo porzucenie zjawiskowego pałacu w Bożkowie przez jego właściciela na pastwę wandali.

Wiemy, że Pan Prezydent, Dolnoślązak z urodzenia i historyk z wykształcenia, rozumie wyjątkowe znaczenie dziedzictwa Dolnego Śląska dla Polski i Europy. W dniu 16 kwietnia br., zwiedzając opactwo w Lubiążu, powiedział Pan o tym obiekcie: „To niezwykły zabytek. Dziedzictwo polskie i niemieckie, europejskie. Jesteśmy za nie odpowiedzialni.” Z kolei, jako strażnik Konstytucji RP i inicjator wielu ustaw, także w zakresie ochrony zabytków, jest Pan świadomy zobowiązań, jakie ustawa zasadnicza, a także prawo polskie i międzynarodowe, nakładają na państwo polskie w zakresie ochrony dóbr kultury i dziedzictwa.

Zwracamy się zatem do Pana Prezydenta z prośbą o pilną interwencję w celu uratowania tego, co jeszcze da się uratować z dziedzictwa Dolnego Śląska. Nie żądamy, aby Pan wyręczał w tym względzie kompetentne organy Państwa. Przeciwnie, uważamy, że inicjatywa taka powinna powstać pod Pana patronatem, lecz przy współpracy wszystkich tych podmiotów, od których zależy los zabytków i które są nim zainteresowane. Niech to będzie na początek jakiś projekt pilotażowy, na wybranym obszarze lub wybranej grupie zabytków, który można powielić dalej, a przy okazji zbudować podstawy do bardziej poszerzonego działania (jak w załączonych tu naszych Propozycjach do Projektu Krajowego Programu Ochrony Zabytków na lata 2013-2016).

Uważamy, że rola Pana Prezydenta, z racji swojej rangi i funkcji, będzie tutaj nieoceniona.

Jak Pan Prezydent zauważył podczas swojej wizyty w Lubiążu, „jest on dziedzictwem europejskim”. Przebogata spuścizna wielu pokoleń mieszkańców Dolnego Śląska jest właśnie tym, co symbolizuje opactwo w Lubiążu – skarbem wszystkich Polaków i Europejczyków, a nie jedynie problemem gmin, właścicieli czy fundacji zajmujących się poszczególnymi obiektami. Pomóżmy więc razem uratować ten skarb, a wzbogacimy nie tylko ten region, lecz cały kraj, przy okazji wzmacniając dobrą markę Polski w świecie.

Jako grupa społecznościowa skupiająca miłośników i propagatorów dziedzictwa kulturowego w Polsce, reprezentujemy różnorodne umiejętności i wiedzę. Nasi członkowie prowadzą strony internetowe, piszą blogi, artykuły, publikują zdjęcia i filmy, a w 2013 r. wzięliśmy jako grupa udział w Konsultacjach w Sprawie Projektu Krajowego Programu Ochrony Zabytków na lata 2013-2016.

Jesteśmy otwarci na współpracę. Możemy zaoferować nasze doświadczenie (nie tylko z Polski) pomysły i świeże spojrzenie, a nade wszystko naszą wrażliwość i entuzjazm.

Z poważaniem

Członkowie
(podpisy)

Kontakt:

Obywatelska Grupa Społecznościowa ‘Ratujemy Polskie Zabytki” reprezentuje opinie szerokiego grona miłośników zabytków w Polsce
https://www.facebook.com/groups/ratujemypolskiezabytki


LIST OTWARTY DO PREZYDENTA RP W SPRAWIE RATOWANIA DZIEDZICTWA DOLNEGO ŚLĄSKA
LIST OTWARTY DO PREZYDENTA RP W SPRAWIE RATOWANIA DZIEDZICTWA DOLNEGO ŚLĄSKA

Zachęcamy wszystkich, którym na sercu leży los dziedzictwa Dolnego Śląska do udziału w tym wydarzeniu oraz do podpisywania listu – można to zrobić pod pierwszym wpisem zamieszczonym pod listem.

Nasze propozycje zmian do projektu Krajowego Programu Ochrony Zabytków i Opieki nad Zabytkami na lata 2013-2016 można znaleźć np. tutaj.

O naszym liście napisano też w mediach:  „Chcą, by prezydent Komorowski został „głównodowodzącym w walce o zabytki„, oraz „Grupa „Ratujemy Polskie Zabytki” prosi Prezydenta Bronisława Komorowskiego o pomoc w ratowaniu zabytków Dolnego Śląska„.

Aktualizacja 21.05.2014

Do godziny 18-tej w dniu 21.05.2014 list podpisało 366 osób.

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią przyjętą przez kilkanaście osób przekształciliśmy nasze wydarzenie z akcji redagowania i podpisywania, na wysyłanie listu na adres mailowy Prezydenta: listy@prezydent.pl.

 21 Wyślij list otwarty do Prezydenta RP W SPRAWIE RATOWANIA DZIEDZICTWA DOLNEGO ŚLĄSKA

Wyślij list otwarty do Prezydenta RP W SPRAWIE RATOWANIA DZIEDZICTWA DOLNEGO ŚLĄSKA


Lista 366 popisów zebranych do godziny 18-tej zostanie przesłana mailowo i drogą tradycyjną do Prezydenta wraz ze wskazaniem linku do naszego wydarzenia, tak aby wszystkie dotychczasowe i następne podpisy mogły być przez Prezydenta zobaczone. Zachęcamy więc do dalszego podpisywania listu i wysyłania go we własnym imieniu do Prezydenta. 
List i wydarzenie są tu:
https://www.facebook.com/events/288068108029211

Czy Ty też się podpiszesz? Możesz to zrobić dokładnie w tym miejscu dodając komentarz ze swoim podpisem.

List wysłaliśmy mailowo opatrując go krótkim wstępem:

Szanowny Panie Prezydencie,

przesyłamy na Pana ręce list otwarty w SPRAWIE RATOWANIA DZIEDZICTWA DOLNEGO ŚLĄSKA – pierwszy plik pdf w załączeniu.

List ten został stworzony w obywatelskiej grupie społecznościowej Ratujemy polskie zabytki:
(https://www.facebook.com/groups/ratujemypolskiezabytki)
mocno zatroskanej stanem dziedzictwa na Dolnym Śląsku.

Liczymy, że zawarte w nim treści i przesłanie skłonią Pana Prezydenta do zainteresowania się tematem i podjęcia pilnych działań zaradczych.

W utworzonym specjalnie wydarzeniu na Facebooku –https://www.facebook.com/events/288068108029211 – zbieraliśmy podpisy pod tym listem. W ciągu kilku dni (od 17.05 do 21.05) list podpisało ponad 366 osób. Wydarzenie to nadal jest dostępne i składane są tam kolejne podpisy.

W załączeniu przesyłamy także stworzone w naszej grupie kilka miesięcy temu Propozycje do Projektu Krajowego Programu Ochrony Zabytków i Opieki nad Zabytkami na lata 2013-2016, zgłoszone w ramach konsultacji społecznych ogłoszonych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wraz z wszystkimi dołączonymi do nich załącznikami – drugi plik zip.

Nasze pomysły nie zostały uwzględnione przez MKiDN, ale może Pan Prezydent będzie mógł i chciał z nich skorzystać tworząc własny program i strategię ratowania dziedzictwa Dolnego Śląska, a szerzej i docelowo także dziedzictwa w całym naszym kraju.

z poważaniem
Ewa i Marek Wojciechowscy


Warto przy okazji powyższego listu wskazać też na link na stronie Prezydenta gdzie czytamy m.in.: „Dialog i otwartość są podstawowymi metodami działania Bronisława Komorowskiego. Prezydent jest przekonany, że tylko działając RAZEM Polacy są w stanie wykorzystać najlepszy od kilkuset lat okres w historii kraju. Polska potrzebuje dziś wyznaczenia długofalowych celów, wyraźnego kierunku, w którym powinna podążać. Rolą Prezydenta RP jest określanie tego kierunku – w dialogu z Polakami, w rozmowie o najważniejszych sprawach, prowadzonej w duchu wspólnoty celów. Rolą Prezydenta RP jest też nazywanie najważniejszych problemów polskiego życia publicznego i tworzenie przestrzeni kompromisu politycznego, by je skutecznie rozwiązać.” – mamy więc nadzieję, że w sprawie ratowania dziedzictwa Dolnego Śląska  zasady te także zostaną zastosowane.

Zachwyt, przerażenie, wściekłość i odrętwienie – czyli Śląsk w oczach turystów i mieszkańców

Pewnie wielu turystów odwiedzających Śląsk, ten Górny i Dolny, przechodziło i nadal przechodzi podobne „fazy” w postrzeganiu i myśleniu o tym co w tych regionach zobaczyło czy w najbliższym sezonie turystycznym zobaczy.

Krowiarki'2005
Krowiarki’2005

Są na Śląsku miejsca niewątpliwie piękne i zadbane. Na ich bazie oparte są liczne kampanie reklamowe – choćby:


Ale świadomi ogromu zaniedbań mieszkańcy tworzą też inne obrazy:

Media powoli zauważają ogrom barbarzyństwa:

tu wspominany powyżej film:

Inny obiekt tutaj:

Nie trzeba chyba przypominać tych przejmujących obrazów:

Patrząc na to wszystko zaczynamy się zastanawiać czemu tak się dzieje, że jeden z najpiękniejszych regionów naszego kraju od wielu dziesięcioleci zarówno „za komuny”, jak i w czasach obecnej 25-letniej już demokracji, nie potrafi wykorzystać tego co otrzymał na skutek historycznych zawirowań i powojennych ustaleń.
We wpisie „Frustracja potrzebna od zaraz”  autor pisze tak: „Dolny Śląsk to region dla wymagających, dla kogoś, kto chce zobaczyć coś, czego nie mają inni. Miejsce dla ludzi wrażliwych, lubiących historię, wyczulonych na prawdziwe piękno, zdeterminowanych w poszukiwaniach kolejnych ukrytych skarbów. Na początku jest zauroczenie, po nim przychodzi ciekawość i chęć poznania kolejnych zapomnianych zakątków, rozpoczyna się niekończący maraton po kościołach, zamkach, pałacach, dworach położonych poza utartymi szlakami. Z czasem rodzi się frustracja i gniew, a poglądy na zastaną rzeczywistość coraz bardziej się radykalizują. W głowie się nie mieści jak zaniedbany jest region i ile zniszczeń przyniosły ostatnie dziesięciolecia. Nie zauważają tego mieszkańcy i stali bywalcy, nie przeszkadza to urzędnikom i politykom, oswoili się z tym widokiem – dewiza „nic się nie da zrobić” trafiła na podatny grunt. Nawet najbardziej odporni miłośnicy muszą przejść przemianę widząc walący się dwór w Dziewinie, zaśmiecone ruiny zamku w Gościszowie, zdemolowaną salę balową pałacu w Brzezince i setki innych, podobnych obrazków. Im nie da się wmówić, że jest wspaniale, że jest sukces bo wyremontowano co dwudziesty zabytek, a reszty uratować się nie da. Jeżeli ktoś w to wierzy, chociaż nie da się ukryć że jest niewielki postęp, bardzo mało jeszcze widział i powinien te braki jak najszybciej nadrobić. Im więcej będzie „frustratów” tym większa szansa na obalenie niebezpiecznej propagandy sukcesu i zmuszenie odpowiedzialnych za ten stan do działania. Czarowanie rzeczywistości i przesadny optymizm nie służą niszczejącym zabytkom…”.

Piotrkowice'2005
Piotrkowice’2005

W dyskusji w grupie facebookowej  pod powyższym wpisem Dorota Jones-Olszanka dodała taką opinię: „Im bardziej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że z tą ludnością, która tu jest na prowincjonalnym DŚ, to jeśli uratuje się 10%-15% tego, co jeszcze jest, to będzie sukces. Przeciwko zabytkom jest nie tylko jakość społeczeństwa (pre-obywatelskiego?) na tych terenach, ale też i ogrom Dolnego Śląska. Ja też już jeżdżę do miejsc zrewitalizowanych, bo nie wpędzają w depresję…. typu Łomnica itp. Tych kilku, może kilkunastu, właścicieli robi fantastyczne rzeczy. Od razu robi się lepiej na duszy. Zaczyna też to promieniować na: lokalne gminy, sąsiednie posesje itp. Jednak nie łudźmy się, skala rewitalizacji Dolnego Śląska jest nikła i za powolna w stosunku do galopującej wręcz destrukcji (triada: opuszczenie, wandalizm i złodziejstwo). Bez naprawdę masowej i dobrze pomyślanej medialnej kampanii nic nie ruszymy. Trzeba w to wprzęgnąć Prezydenta, Gazetę Wyborczą (która podobne „obywatelskie” kampanie robi z powodzeniem od lat). Jesteśmy rozproszeni po całym Śląsku. Boimy się cos zrobić, bo tak naprawdę nie wierzymy w sukces…. już jesteśmy pokonani…. W Czechach mamy (w większości tamtejszych zadbanych miejsc) ludność autochtoniczną. Nawet tam, gdzie wypędzono Niemców, ludność nie była tak radykalnie zmieniona w sensie stopnia rozwoju. Na miejsce Niemców sudeckich przyszli Czesi, czyli ludzie o podobnej kulturze i nawykach estetycznych. Naprawdę, mamy tu na Dolnym Śląsku do czynienia ze skalą dewastacji, porównywalną może z ChRL podczas rewolucji kulturalnej. Proszę mnie źle nie rozumieć, nie pogardzam dolnoślązakami, staram się zrozumieć zachodzące tu procesy, ale wystarczy się rozejrzeć: co wieś, to ten sam kikut ewangelickiego kościoła zarośnięty chaszczami, ruina pałacu i zdewastowane mauzoleum. Pierwszym szokiem po przyjeździe z Australii na DŚ było to, że tutaj się NIC NIE NAPRAWIA. A tak naprawdę bez gospodarskiej postawy, która każe uporządkować własne podwórko, nie ma uporządkowanego i zadbanego krajobrazu. Być może ludzie tutaj faktycznie się do tego przyzwyczaili, nie jeżdżą do naszych sąsiadów, nie muszą równać w górę, bo wokół ta sama degrengolada.

Stolec'2005
Stolec’2005

Mirek Kasztel dodał swoje spostrzeżenie: „Weźmy cytat z Zientary Benedykta który oddaje w całej swej rozciągłości naszą dzisiejszość: „Widmo świata bez historii krąży nad naszymi głowami. Historia przestała być nauczycielką życia; współczesna ludzkość woli się radzić ekonomistów, socjologów i psychoanalityków”. I w tym jest problem!”.

Sebastian Borecki napisał: „Ja zmieniłem nieco zdanie na ten temat. Ludzie nie interesują się zabytkami bo w Polsce nikt ich nie szanuje i nie reklamuje. W Czechach tysiące Polaków zwiedzają muzea i tamtejsze atrakcje. Po prostu mają tam to estetycznie i przystępnie podane. U nas zwiedzanie to zazwyczaj sport ekstremalny dla pasjonatów.” I podał link do wpisu: „Czeski film (1)”, w którym czytamy: „Kraj niewielki ale tak bogaty w zabytki, że wizyta w nim przypomina zwiedzanie skarbca pełnego wspaniałych dzieł sztuki. Okazałe zamki i pałace, niesamowite ogrody i parki, ogromne klasztory, bezcenne świątynie, malownicze miasteczka w których czas zatrzymał się w miejscu, do tego fortyfikacje wszystkich epok, doskonale zachowane zabytki przemysłowe. Wszystko to w otoczeniu wzgórz i gór urozmaiconych skalnymi formami, pełnymi jaskiń i grot. Raj na ziemi, którego opis bardzo pasuje do Śląska… Jest jednak subtelna różnica, wyczuwalna nawet dla kompletnego laika – o Śląsku w ten sposób możemy mówić jedynie w czasie przeszłym, w Czechach to piękno przetrwało do dzisiaj w niezmienionym stanie. Zamki i pałace zazwyczaj zachwycają odrestaurowanymi murami, w których mieszczą się muzea, biblioteki i inne instytucje kulturalne. Są ich tysiące, więc po jakimś czasie kompletnie zachowana średniowieczna warownia lub renesansowy dwór z dekoracją sgraffitową mijamy z obojętnością i znużeniem. Tylko wyjątkowe okazy, o jakich nam się wcześniej nawet nie śniło, potrafią przykuć swoją uwagę. Ruiny porośnięte chaszczami są tutaj taką samą rzadkością jak wyremontowane obiekty w Polsce. Miasta i miasteczka pełne malowniczych zaułków, z zachowaną dawną zabudową urzekają swoim klimatem i oryginalnością. Gotyk, renesans, barok, secesja, neogotyk o wyszukanych formach, nawet doskonały modernizm współgrają ze sobą tworząc spójną całość. Jest czysto, kolorowo i bezpiecznie bo typowe w polskim krajobrazie bloki z wielkiej płyty i wszechobecni degeneraci w zasadzie nie istnieją, lub nie rzucają się tak nachalnie w oczy.

Czesi pokazują sobie i nam także, że chcemy czegoś więcej niż tylko wegetacji i siermiężnej rzeczywistości. Zadbali o kulturę i edukację własnego narodu inwestując miliony w zabytki i muzea. Okazało się że przy okazji edukują tysiące Polaków, o których zapomniano we własnym kraju, skazując ich na wędrówki po śmietnikach i ruinach…

Gościszów'2000
Gościszów’2000

Dorota Jones-Olszanka pyta więc: „No dobrze, ale z jakiego środowiska mają się wyłonić elity, które „podadzą przystępnie i estetycznie” te nasze zabytki? Nie wyłonią się one z tych zabiedzonych, wyludnionych miasteczek i wsi, które nie radzą sobie z własną inercją i patologią. A uwaga tych nielicznych inteligentów, których historia i zabytki jeszcze interesują, będzie zwrócona na ich własne miejsca: a to są duże miasta. Warszawa jeszcze ewentualnie „zagospodaruje” Mazury. Władza centralna zrzuci odpowiedzialność na władze województwa i samorząd. I tu koło się zamyka. Klasa średnia i młodzi profesjonaliści, których interesują europejskie zabytkowe miejsca z „duszą”, ostatnio jeżdżą do Lizbony. Dolny Śląsk duszę ma i to w tonach, ale jest ona pokiereszowana. My nie mamy problemu z identyfikowaniem się z DŚ, a miejscowa ludność niestety ciągle ma. I nie jest to ich wina. Kto wyrastał w cieniu pałacu zamienionego na chlew, ten jest od dziecka przyzwyczajony do pewnych standardów gospodarsko-estetycznych. Nie ma się co dziwić, że ci ludzie naprawdę tego nie widzą.

Ratno Dolne'2002
Ratno Dolne’2002

O tych problemach pisaliśmy i dyskutowaliśmy wielokrotnie – proszę kliknąć w link, aby przejrzeć nasze wpisy na te tematy. Jednak sprawa jest na tyle istotna, przynajmniej dla wielu ludzi podobnych do nas, doceniających rolę dziedzictwa narodowego w życiu codziennym, w wychowaniu młodych pokoleń, czy w końcu jako elementu rozwoju i poprawy statusu ekonomicznego społeczności wielu regionów, w tym także Śląska, że należy o niej pisać nieustannie i wywierać presję na osoby mające wpływ na kształtowanie i odpowiedzialne za wykonywanie programów celowych w tym zakresie, na lokalnych polityków, samorządy – czyli władzę na każdym szczeblu. Powoli nadchodzi czas kolejnych wyborów. Wiemy, że dla społeczeństwa, któremu podaje się przykłady ostatnich osiągnięć choćby w postaci wielu nowych autostrad mających przybliżać nas cywilizacyjnie do krajów wyżej rozwiniętych, a mającego w wymiarze pewnej ogólnopolskiej przeciętnej duże problemy z codziennym utrzymaniem się, ze zdobyciem mieszkania czy choćby kredytu na potrzeby mieszkaniowe, mówienie i pisanie o ochronie zabytków to jak lizanie cukierka przez szkło pancerne. Jednak kiedy już ten cukierek będzie dostępny, bo mimo wszystko trzeba przyznać obiektywnie, że wejście do UE podniosło poziom życia i wielu rodzinom żyje się jednak lepiej niż 15, 10 czy 5 lat temu, to będą one chciały oprócz swojej okolicy zobaczyć na wyjazdach weekendowych czy urlopowych coś więcej. Czy wtedy regiony śląskie będą dla nich na tyle atrakcyjne aby tu przyjechać na krócej czy na dłużej? Czy wtedy oprócz kilkudziesięciu zadbanych miejsc wizyta w innych znanych historycznie obiektach będzie w ogóle jeszcze możliwa?

Ubocze Dolne'2006
Ubocze Dolne’2006

Jeśli nie chcemy pozostawać tylko na uboczu Europy i głównych kierunków turystycznych tras, jeśli chcemy w bliskiej i dalszej przyszłości coś ciekawego i pięknego jeszcze na naszym własnym, krajowym podwórku móc zobaczyć i pokazać to następnym pokoleniom  to rozliczajmy naszych samorządowców, ministrów, konserwatorów zabytków, posłów i senatorów, premiera i prezydenta z działań jakie powinni podjąć i skutecznie realizować, aby dziedzictwo narodowe nadal było dla narodu dostępne w miejscu i formie historycznej, a nie jedynie w postaci multimedialnych przekazów. To się nam po prostu wszystkim należy, na to idą nasze podatki.

Kraków nocą – nastrojowo czy tylko oszczędnie?

Odwiedzając ostatnio Kraków – wbrew zapowiedziom pogodynek pogodny, choć wszędzie w zasadzie miało być deszczowo – postanowiliśmy jeden wieczór przeznaczyć na spacer po zmierzchu.

Kraków'2014
Kraków’2014

Podziwiając zabytki architektury zastanawialiśmy także z kilkoma napotkanymi osobami z samego Krakowa oraz z turystami będącymi tu na wycieczce czy nocny Kraków jest oświetlony wystarczająco i po prostu akceptowalnie.

Kraków'2014
Kraków’2014

Od mieszkańców Krakowa usłyszeliśmy, że oświetlenie jest włączane o stałych porach niezależnie od rzeczywistych warunków oświetleniowych, co często prowadzi do sytuacji skrajnych, a wizerunek miasta po prostu na tym traci.

Kraków'2014
Kraków’2014

Postulaty zainstalowania czujników/włączników zmierzchowych trafiają w próżnię… To może dziwić szczególnie w znanym z oszczędności Krakowie, ale widocznie taniej kosztuje niepotrzebnie włączane oświetlenie niż same czujniki/włączniki.

Kraków'2014
Kraków’2014

Nie mieliśmy jednak na tyle czasu aby zaglądać w te same miejsca i sprawdzać czy pora włączenia oświetlenia jest wszędzie identyczna, czy też może jednak chociaż w niektórych miejscach „zmierzchówki” zainstalowano.

Kraków'2014
Kraków’2014

Jednak przynajmniej na rynku oświetlenie jest naszym  zdaniem zbyt oszczędne i skupione praktycznie na niewielu obiektach. Może to i wygląda nastrojowo, ale nie oddaje właściwie i w pełni nocnych uroków tego miejsca.

Kraków'2014
Kraków’2014

Przyrynkowe kamienice w większości nie są oświetlone, poza światłem z licznych kawiarnianych i restauracyjnych ogródków. To jednak zbyt mało aby uznać taki widok za urzekający, czy nastrojowy.

Kraków'2014
Kraków’2014

Niektóre ujęcia fotograficzne sukiennic faktycznie są piękne. Ale nie tylko sukiennice są w Krakowie warte pokazania w odpowiednim nocnym oświetleniu.

Kraków'2014
Kraków’2014

Na przykład pomnik wieszcza mógłby być trochę lepiej doświetlony.

Kraków'2014
Kraków’2014

Kościół Mariacki też mógłby być lepiej oświetlony z każdej strony.

Kraków'2014
Kraków’2014

Wieża ratuszowa podświetlona jest też bardzo skromnie.

Kraków'2014
Kraków’2014

Cóż, jak się nie ma co się lubi, to się fotografuje to co widać… Choć to oczywiście nasze subiektywne zdanie. Widocznie oświetlenie nie jest w Krakowie najistotniejsze, bo turyści i tak przyjadą, więc po co zbędne wydatki.

Kraków'2014
Kraków’2014

Powyżej Kościół św. Wojciecha.

Poza rynkiem jest już tylko ciemniej, choć oczywiście zdarzają się miejsca lepiej doświetlone.

Kraków'2014
Kraków’2014

Powyżej Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła.

Trochę lepiej jest w okolicach Wawelu.

Kraków - Wawel'2014
Kraków – Wawel’2014

Ale dziwne by było gdyby tu było ciemno – to nasza narodowa perła, choć mury mogłyby lepiej pokazywać naturalne obramowanie Wawelu.

Kraków - Wawel'2014
Kraków – Wawel’2014

W niektórych miejscach jest lepiej w innych gorzej, choć w przypadku Wawelu chyba nie ma na co narzekać.

Kraków - Wawel'2014
Kraków – Wawel’2014

Najlepiej jednak będzie jeśli sprawdzicie sami nocne uroki Krakowa przyjeżdżając tu na więcej niż jeden wieczór. Nam w sumie się podobało, choć od takiego miasta jak Kraków można oczekiwać o wiele więcej.

Zapraszamy także na nasz krótki film: