Najpiękniej położone polskie zamki (33) – Zamek w Reszlu

Niewątpliwie zamek w Reszlu to z jednej strony pięknie położona nad rzeką Sajny budowla warowna,

Wyświetl większą mapę

a z drugiej jedna z największych atrakcji Warmii i Mazur.

Zamek w Reszlu'2008
Zamek w Reszlu’2008

Wybudowano go w latach 1350-1401. Początkowo w miejscu gdzie obecnie znajduje się zamek była drewniano-ziemna budowla obronna – tzw. gródek, w której chronili się podbijający ziemię Prusów Krzyżacy. Ale jeszcze przed nastaniem Krzyżaków były tu umocnienia, które w czasie badań odkryli archeolodzy – grodzisko pruskiego plemienia Bartów.

Zamek w Reszlu'2013
Zamek w Reszlu’2013

Choć w wyniku porozumień z zakonem krzyżackim od 1254 roku Reszel przeszedł na własność biskupów warmińskich, to ze względu na zagrożenie pruskie do roku 1273 stacjonowali tam krzyżacy.

Zamek w Reszlu'2013
Zamek w Reszlu’2013

Prawa miejskie Reszel otrzymał w roku 1337. Poniżej widok na rynek i ratusz z wieży zamkowej.

Reszel - widok na rynek i ratusz z wieży zamkowej
Reszel – widok na rynek i ratusz z wieży zamkowej

Aby skutecznie móc bronić mieszkańców na miejscu dawnej strażnicy wzniesiono zamek. Za inicjatora budowy uważa się biskupa Jana I z Miśni (1350-1355). Historię budowy zamku znajdziemy np. w Wikipedii  czy na stronie Reszla .

Zamek w Reszlu'2013
Zamek w Reszlu’2013

Pomimo bardzo dobrze pomyślanych umocnień zamek był wielokrotnie zdobywany, jak napisano w Wikipedii „bowiem albo nie miał go kto bronić, albo załoga nie była zbyt zdeterminowana do walki. Wydaje się, że wojska polskie zajęły go, nie napotykając większego oporu, zarówno w 1410, jak i w 1414. Być może dzięki temu miasto i zamek nie zostały wówczas poważnie zniszczone.
W czasie wojny trzynastoletniej miasto wraz z załogą zamku przystąpiło do Związku Pruskiego, konfederacji miast i szlachty Pomorza Gdańskiego, działającej przeciwko władzy Krzyżaków. Już w sierpniu 1455 podeszły pod miasto krzyżackie oddziały zaciężne pod dowództwem komtura von Plauena. Po zdobyciu zamku władzę przejął starosta krzyżacki. Władał nim do 1462, kiedy Krzyżacy oddali zamek sprzymierzającemu się wówczas biskupowi warmińskiemu Pawłowi Legendorfowi. W końcowym okresie wojny biskup ponownie przeszedł na stronę polską, a Reszel stał się miejscem koncentracji polskich wojsk.
W czasie tzw. wojny księżej w 1472 zamek, obsadzony przez rycerza mazurskiego w imieniu króla Polski, był bezskutecznie oblegany przez biskupa Tungena.
Podczas ostatniej wojny polsko-krzyżackiej w latach 1519-1521 biskup warmiński bez walki przekazał swe zamki polskim wojskom.

Zamek w Reszlu'2013
Zamek w Reszlu’2013

Pod koniec XVI wieku zamek został przekształcony na rezydencję kolejnych biskupów warmińskich.
Podczas wojen polsko-szwedzkich został zniszczony i ograbiony przez Szwedów.
A w końcu XVIII wieku, po pierwszym rozbiorze Polski królowie pruscy umieścili tu więzienie.

Zamek w Reszlu'2013
Zamek w Reszlu’2013

W latach 1806 i 1807 miasto i zamek strawiły pożary. Potem w latach 20-tych XIX wieku skrzydło południowe zostało zaadaptowane na kościół ewangelicki. Pozostałe części zamku uległy też dużym przekształceniom. Rozebrane zostały mury obronne, bramę wjazdową i basztę w części północno-zachodniej.

Zamek w Reszlu'2013
Zamek w Reszlu’2013

W okresie międzywojennym było tu muzeum regionalne i rozpoczęto część prac rekonstrukcyjnych. Prace te kontynuowane są z przerwami praktycznie do dzisiaj.
Warto wejść na wieżę zamkową, z której roztacza się piękny widok na całe miasteczko i kościół farny.

Reszel'2013 - kościół farny
Reszel’2013 – kościół farny

Z kolei z wieży kościoła podobnie imponujący widok mamy na zamek – pierwsze zdjęcie tego wpisu.
Reszel trzeba koniecznie odwiedzić będąc w okolicy czy to na wycieczce, czy to na urlopie. My byliśmy tu już kilkakrotnie – nasze zdjęcia można zobaczyć na stronach:
Reszel’2001
oraz
Reszel’2008
Niedługo też pojawią się kolejne zdjęcia z ostatniej naszej wycieczki w lipcu’2013.

Zapraszamy także na nasz film:

Linków kilka o zaniedbaniach w ochronie zabytków

Odpowiadając na niektóre sugestie na naszej stronie na Facebooku w kontekście wpisu: Najwyższy czas na rachunek sumienia – 70 lat grzechu pioniera Ziem Odzyskanych  – postanowiliśmy skorzystać z Google aby sprawdzić co można znaleźć wpisując „zaniedbania w ochronie zabytków”. Okazuje się, że w internecie opublikowano wiele materiałów na ten temat. My wybraliśmy jedynie kilka naszym zdaniem najbardziej interesujących. W tym wpisie wykorzystaliśmy też kilka kolejnych litografii Dunckera z albumu, którego autorem jest Hannibal Smoke – „MAGICZNY ŚWIAT DUNCKERA”.

Charwatynia
Charwatynia

Na początek „NIK o zaniedbaniach w ochronie zabytków”  – artykuł może nie z ostatniego roku, ale obrazujący problemy w tej materii w latach 2004-2008, opublikowany w 2010 roku. Przypomnimy, że od 16 listopada 2007 roku urzęduje jako minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski. W raporcie NIK napisano m.in.: „Zabytkowe pałace i dworki odebrane po II wojnie światowej prywatnym właścicielom są w większości w fatalnym stanie. Obecni publiczni właściciele nie potrafią o nie zadbać. Nieruchomości są niezabezpieczone przed pożarami i włamaniami, co grozi ich dalszym niszczeniem. Brak remontów zagraża zaś zniknięciem niektórych zabytkowych pałaców i dworków z krajobrazu Polski.

W latach 2004-2008 jedynie w 31 (na 63 skontrolowanych) zabytkach prowadzono prace, które poprawiły ich stan. W 32 działania ograniczały się do zabicia lub zamurowania okien i drzwi lub ogrodzenia terenu z zamieszczeniem informacji o grożącym zawaleniu

Publiczni właściciele i posiadacze zabytków w większości nie mieli wymaganej przepisami dokumentacji konserwatorskiej. Na 42 użytkowane obiekty, które skontrolowała NIK, dokumentację także miało jedynie 11. Nie realizowali też zaleceń konserwatorskich, ani nie występowali o zgodę na prace przy zabytkach. Z kolei konserwatorzy nie egzekwowali wydanych przez siebie zaleceń. NIK ustaliła, że prowadzone przez wojewódzkich konserwatorów zabytków bazy danych były nieaktualne. Z kontroli wynika, że obsada kadrowa służby ochrony zabytków jest zbyt mała, co sprawia, że faktycznie wiele obiektów pozostaje poza nadzorem konserwatorskim.
Przejęciem zabytkowych pałaców i dworków, których nie jest w stanie utrzymać ani państwo ani samorząd są często zainteresowani spadkobiercy przedwojennych właścicieli. Organy państwa utrudniały im jednak zwrot własności. Przedłużające się nawet do kilkunastu lat postępowania reprywatyzacyjne powodowały, że obiekty popadały w ruinę. Właściciel publiczny mniej chętnie chciał inwestować w obiekt o nieuregulowanym stanie prawnym, do którego prawo rościli sobie spadkobiercy. Tłumaczono, że w przypadku ewentualnego zwrotu nieruchomości dotychczasowy publiczny właściciel, który zainwestuje w remont spornego obiektu, może spotkać się z zarzutem niegospodarności. Najwyższa Izba Kontroli, mając na celu dobro zabytkowych nieruchomości, postuluje m.in. o jak najszybsze uregulowanie kwestii reprywatyzacyjnej. NIK zwraca również uwagę na konieczność zmiany systemu ochrony zabytków, która zwiększy nadzór Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego nad służbą konserwatorską i zapewni realny nadzór konserwatorski nad wszystkimi zabytkowymi pałacami, dworkami i parkami w Polsce.

W samym raporcie czytamy ponadto: „8.Realizacja zadań przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie sprawuje prawidłowego nadzoru nad służbą konserwatorską, nie dokonuje też niezbędnych analiz polityki państwa w dziedzinie ochrony zabytków. Spowodowane jest to małą obsadą kadrową Departamentu Ochrony Zabytków, strukturą służby ochrony zabytków, która  podporządkowana jest wojewodom jak też podziałem zadań pomiędzy Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i wojewódzkich konserwatorów zabytków.

Od dnia wejścia w życie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami nie został przyjęty Krajowy Program Ochrony Zabytków i Opieki nad Zabytkami, zaś Krajowa Ewidencja Zabytków zawiera nieaktualne dane w zakresie właścicieli i posiadaczy zabytków.

Sposób dokonywania weryfikacji wniosków o dofinansowanie prac przy zabytkach był nierzetelny zaś rekomendowanie wniosków, które nie spełniały wymogów formalnych naruszało obowiązujące przepisy”.

Jakubowice
Jakubowice

Drugim ciekawym materiałem jest Interpelacja nr 9129 z 12.11. 2012 do ministra kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie niedopełnienia obowiązków służbowych przez urzędników Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w zakresie opracowania i wdrożenia krajowego programu ochrony zabytków i opieki nad zabytkami – ponowna, gdzie czytamy na przykład: „Od dnia wejścia w życie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, tj. od dnia 17 listopada 2003 r., nie został przyjęty Krajowy Program Ochrony Zabytków i Opieki nad Zabytkami. W 2005 r. został co prawda uchwalony projekt programu, ale ze względu na przedłużające się ustalenia międzyresortowe oraz prace nad nowelizacją obecnej ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami wstrzymano prace nad programem. W ocenie Najwyższej Izby Kontroli brak Krajowego Programu Ochrony Zabytków i Opieki nad Zabytkami znacząco utrudniał prawidłową i długofalową politykę państwa w zakresie ochrony zabytków.

Ustalenia NIK w omawianej sprawie jednoznacznie wskazują, że opieszałości i zaniedbania obowiązków służbowych przez pracowników resortu wiążą się ze szkodą dla interesu państwa. Związane jest to szczególnie z katastrofalnym stanem technicznym ponad 40% zabytków architektury chronionych wpisem do rejestru zabytków, co zostało udokumentowane raportem MKiDN z roku 2004 (raport o stanie zachowania zabytków nieruchomych opracowany w grudniu 2004 r.). W dokumencie tym zapisano, że w kategorii zabytków architektury i budownictwa ˝konieczność podjęcia natychmiastowych prac remontowych stwierdzono w przypadku 42% obiektów pozostających w stanie daleko posuniętej destrukcji˝.

Starzyński Dwór
Starzyński Dwór

Ciekawie też czyta się minimalnie wcześniejszy materiał „Odpowiedź Stowarzyszenia APS na pismo MKiDN do Marszałek Sejmu jako reakcja na zapytanie poselskie Posła M.Łopińskiego”  z 8.12.2012 gdzie napisano m.in.:

Wnioski:

System ochrony zabytków w Polsce jest źle zorganizowany i nie funkcjonuje w sposób pożądany. Brak w nim rozwiązań systemowych w odniesieniu do obiektów UNESCO w Polsce. System te został poddany w 2011r. szerokiej analizie w pracy zbiorowej pt. „System ochrony zabytków w Polsce – analiza, diagnoza, propozycje” pod redakcją Pana Prof.dr.hab.inż. Bogusława Szmygina – Prezesa PKN ICOMOS i Przewodniczącego Komitetu ds. Światowego Dziedzictwa Kulturowego w Polsce. We wstępie do tego obszernie traktującego problematykę ochrony zabytków w Polsce opracowania możemy przeczytać : (cytat) :„Analiza jest tym bardziej konieczna, że sytuacja w ochronie zabytków w Polsce jest zła i rozwija się w niepokojącym kierunku. W przyjętym modelu rozwoju kraju ochrona zabytków zajmuje pośrednie miejsce – znajduje to wyraz w m.in. w organizacji służb konserwatorskich, pozycji urzędów konserwatorskich, zakresie finansowania, traktowaniu problematyki konserwatorskiej i środowisk konserwatorskich przez władze i media. W efekcie środowiska konserwatorskie – mające wciąż poczucie odpowiedzialności za zabytki, mają coraz mniejszy wpływ na sposób postępowania z zasobem i stan jego zachowania.

W obecnej sytuacji nie jest więc przesadą stwierdzenie, że ochrona i przetrwanie zabytkowego zasobu są zagrożone. Jest to skutkiem coraz mniej efektywnego sytemu ochrony zabytków i coraz silniejszej presji modernizacyjnej i inwestycyjnej”.

Powyższa analiza wskazuje, że zaniedbania istnieją nie tylko w ochronie miejsc Światowego Dziedzictwa UNESCO, ale również w ogóle w ochronie zabytków w Polsce. Biorąc powyższe pod uwagę, w kontekście treści kierowanego do Pani Marszałek pisma Ministra B.Zdrojewskiego, stwierdzamy, że nie jest prawdą jak twierdzi Pan Minister, że ”dokłada wszelkich starań do jak najpełniejszej realizacji zobowiązań wynikających z Konwencji”, skoro przez 5 lat piastowania funkcji ministerialnej niewiele zdziałał w zakresie skutecznej ochrony zabytków w Polsce, w tym również nie ustanowił co najmniej jednej służby ochrony, nadzoru i konserwacji Obiektów UNESCO w Polsce.

Warto przeczytać dokładnie powyższy materiał, bo innych już bardziej konkretnych problemów wymieniono tam sporo.

Narok
Narok

Ostatnim dzisiaj cytowanym artykułem jest „Polska zniszczyła Ziemie Odzyskane tak jak małpa zegarek” z 3.04.2008 http://rasfufu.salon24.pl/16298,polska-zniszczyla-ziemie-odzyskane-tak-jak-malpa-zegarek – napisano tam m.in.:

Polska z Ziemiami Odzyskanymi zrobiła mniej więcej to co małpa robi z zegarkiem. Zniszczono i infrastrukturę kulturalną i transportową. Miasta, które były aglomeracjami rozproszonymi mającymi dzięki tej infrastrukturze w swym zasięgu nawet 200-300 tys. ludności, po upadku systemu transportu stały się 40- 50-tysięcznymi miastami średniej wielkości. Przestały być regionalnymi centrami, jak przed wojną. Ludność przestała podróżować, przynajmniej na te dłuższe dystanse. Wielkomiejskość nagle stąd prysła.

Europejskość też. Kicz zastąpił przedwojenną elegancję i smak. Po niemieckiej stronie jest ładnie, po polskiej wygląda jak w Meksyku- wszędzie strip landscape: krajobraz nieokiełznanych szyldów i tablic reklamowych, parkingów, centrów handlowych. Po niemieckiej stronie pejzaże amerykańskich przedmieść również istnieją, ale nie zdominowały miast tak doszczętnie jak po polskiej stronie. W Niemczech wciąż są wielkie obszary zwykłej miejskiej estetyki.

Upadła turystyka. Do Karpacza przed wojną przyjeżdżało po kilka pociągów dziennie z Berlina i jeden z Amsterdamu. Dziś na torach rosną drzewa, kolejka narciarska na Kopę to pojedyncze krzesełko niezmienione od 30 lat, poruszające się z prędkością emeryta, jakieś 3 km/h. Narciarze na to nie mają czasu, dziś z Europy, a nawet z Polski jeździ się do Czech. Po polskiej stronie został skansen, w którym rzeczy zmieniają się o wiele za wolno.

Warto też przeczytać choćby niektóre z bardzo licznych komentarzy pod powyższym materiałem. Należy też podejść do powyższego wpisu krytycznie i przeczytać choćby ten wpis: “Czy “popsuliśmy” Ziemie Pojałtańskie?“, gdzie napisano m.in. “A jednak jest w wywodach Ras Fufu ziarno (a może cały worek ziaren) prawdy: przez nieomal pół wieku administrowania tzw. Ziemiami Zachodnimi napsuliśmy sporo – zarówno Państwo, jak i ludzie, a więc my, „nowi” (po ponad 60 latach po wojnie to już nie całkiem adekwatne określenie) mieszkańcy tych terenów. Na szczęście przez ostatnie 10-15 lat wiele się zmieniło, również mentalność ludzi i podejście do – nazwijmy to – architektonicznego i budowlanego dziedzictwa historycznego. Niegdyś owe liczne bardzo zaniedbane obejścia w podkarkonoskich wsiach zmieniają swój wygląd (i pewnie właścicieli). Zmiany następują nieustannie – i chyba warto pisać właśnie o takich pozytywnych przykładach (ot, choćby wioska Radzimowice [za Niemców: Altenberg] nad Mysłowem koło Kaczorowa, o którą „zahaczyłem” przed tygodniem) i głosić je, i popularyzować. Tym bardziej, że zmienia się coraz więcej i coraz szybciej: na pewno na „ładniej”, być może – „na lepiej”.
Bo właśnie o krytyczne spojrzenie na przeszłość i konstruktywne wyciąganie z niej wniosków nam chodzi. My też wolimy pokazywać pozytywne zmiany w myśleniu i ich przejawy materialne w konkretnych odbudowanych czy wyremontowanych obiektach. Oby było ich w najbliższej przyszłości jak najwięcej, tak aby też jak najwięcej zabytków udało się uratować.

Narok'2005
Narok’2005

Najwyższy czas na rachunek sumienia – 70 lat grzechu pioniera Ziem Odzyskanych

Pomimo ostatnio upalnej pogody nie sprzyjającej podejmowaniu większych wysiłków Hannibal Smoke na swojej stronie na Facebooku opublikował notatkę „Siedem dekad filozofii wstydu”, której treść w całości publikujemy także na naszym  blogu, a  jako ilustracje wklejamy także z jego albumu „MAGICZNY DOLNY ŚLĄSK”  kilka litografii Dunckera, których więcej można znaleźć tutaj.

Siedem dekad filozofii wstydu uczyniło na Dolnym Śląsku niesłychane spustoszenie w pejzażu kulturowym. Pomimo europejskiej integracji nadal rządzi duch dzielnego pioniera Ziem Zachodnich. Jak długo jeszcze?

   W wielu miastach dobrym obyczajem jest upamiętnianie obecności wybitnych postaci za pomocą ozdobnych tablic. Jednak niewiele miast ma ku temu tyle powodów, co mała wieś Skała w okolicach Lwówka Śląskiego. Miejscowy książęcy pałac w XIX wieku gościł koronowane głowy i światową czołówkę ówczesnych kompozytorów: Liszta, Wagnera i Berlioza. Na ozdobną tablicę zasługują też nieodległe Pielaszkowice w okolicach Środy Śląskiej. W tutejszym zamku w 1813 roku generałowie wielkich mocarstw podpisali rozejm, który istotnie zaważył na losach kampanii napoleońskiej, a tym samym całej Europy.

Kamień powiat Wrocław
Kamień powiat Wrocław

   Pałac w Skale i zamek w Pielaszkowicach na różne sposoby zapisały się w historii Dolnego Śląska. Nie ma jednak drogowskazów do tych wspaniałych niegdyś rezydencji. Nie ma tablic upamiętniających cokolwiek, jakby w tych miejscowościach nie wydarzyło się nic godnego odnotowania. Jak wytłumaczyć tę zagadkę? Tę zdumiewającą zgodę na amputację historycznego i kulturowego kontekstu? Na status zadupia, które nie chce się wyróżniać?

Studniska Dolne
Studniska Dolne

   Stan obu obiektów to katastrofa w przededniu całkowitego unicestwienia. Ale to wytłumaczenie mocno naciągane, bo przecież w Europie mniej okazałe ruiny są przedmiotem szacunku, zatroskania i dumy. Tymczasem w Pielaszkowicach, Skale i setkach im podobnych zabytkowych rezydencji na Dolnym Śląsku tego szacunku od zakończenia wojny nigdy nie było. Grabieże, dewastacja i haniebne niedbalstwo to nasz narodowy wkład w wielokulturową, tysiącletnią historię regionu. Regionu, który zamków, pałaców i dworów ma najwięcej w Polsce, choć połowę zdążył już zrównać z ziemią. I kolejnym, nawet renesansowym i barokowym skarbom, pozwala ginąć w krzakach. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to krzaki i samosiejki są naszym dobrem narodowym, skoro tak skutecznie potrafią ukryć dziesięciolecia tragicznej indolencji. Lasy pokrzyw, bajora i wykroty to nasz najcenniejszy public relations, bo z rezydencji istniejących po wojnie wyremontowano zaledwie co dwudziestą.

Żmigród
Żmigród

   Wobec utrwalonej przez blisko siedem dekad filozofii wstydu jakiekolwiek tablice informacyjne są nie do pomyślenia. Gdyby stanęły w Brzezince, Parchowie, Zaborowie, Daszowie, Dziewinie, Chwalimierzu czy Siedlimowicach, opis pałacu w konfrontacji z gnijącą, zapuszczoną ruderą byłby niedopuszczalną kompromitacją. W tych kategoriach jedynie powodem do wstydu byłby twórczy kunszt Berlioza w kontekście pałacu w Skale, gdzie zawaliła się kolejna ściana. Obciachem byłaby opowieść o mocarstwowych pertraktacjach w zamkowej sali w Pielaszkowicach, po której nie ma już śladu. Bo zamiast pozbyć się gruzu, wycinać chaszcze, porządkować i zabezpieczać ruiny, wolimy chować głowę w piasek i wychylać ją w dogodnej scenerii. Kierować turystów na wydeptane ścieżki jak w Korei Północnej i przechwalać się Książem, Czochą, Kliczkowem czy Wojanowem, bo przecież wszystkiego szlag nie trafił.

Rokitki
Rokitki

   Wydaje się, że w cywilizowanej Europie, w której raz za razem przywołujemy wspólne wartości, tak dalej nie da rady. Trzeba prawdzie spojrzeć w twarz, wziąć na siebie odpowiedzialność za powojenne rumowisko, przyznać się do likwidacji znacznej części pejzażu kulturowego. Dotyczy to właścicieli i użytkowników, ale przede wszystkim państwa polskiego, które kiedyś było inicjatorem dewastacji, funkcjonowało źle, a teraz prawie wcale. Zaboli, ale ważniejsze, by zrujnowanym zabytkom przywrócić właściwy status, nazwę i godność. By nikt nie pomylił renesansowego dworu z bezwartościową ruderą, upadłym pegieerem, wysypiskiem śmieci czy darmową składnicą materiałów budowlanych.

Jaśkowice Legnickie
Jaśkowice Legnickie

   To zaledwie początek, by obudzić szacunek dla najbliższego otoczenia, europejskiego dziedzictwa i regionu, w którego długich dziejach obecne pokolenia są dość kontrowersyjnym epizodem. Na szacunku i budowie historycznej tożsamości żadna lokalna społeczność nie straci. Zyskać może nawet minister kultury, którego największą ozdobą wcale nie jest gładko przyczesana grzywka i krawat. W całym kraju na pękających zabytkowych murach brzęczą niezliczone blaszane wizytówki, które są jawną kpiną z jego urzędu. Nazwa od dawna nieaktualna, bojowo tu zapowiadana ochrona prawna budzi politowanie, a rdza przywodzi na myśl młotek i gwoździe w rękach dzielnego pioniera Ziem Zachodnich, który od pół wieku już nie żyje. Ale jego duch nadal rządzi skuteczniej niż minister.

Hannibal Smoke

Większości pokazanych powyżej obiektów już nie ma. Poniżej to co zostało z pałacu w Żmigrodzie.

Żmigród'2005
Żmigród’2005

Od nas dodamy tylko tyle: właścicielem dużej części zaniedbanych zabytków jest gmina, państwo, czyli tak naprawdę my i do siebie w dużej części powinniśmy mieć zastrzeżenia i pretensje, że pozwalamy na to co się z naszą historyczną przeszłością dzieje. Poczujmy się właścicielami i spadkobiercami tego co w naszym kraju pozostało, nawet po innych narodach, a może szczególnie tych obiektów otrzymanych historycznym zrządzeniem. Zdajemy sobie sprawę, że dla przywrócenia do świetności wielu aktualnie niknących obiektów zabytkowych potrzebne są fundusze i to spore. Jednak nie sama „kasa” będąca dla wielu strażników zabytków z urzędu jedynie wymówką ich bezczynności warunkuje przetrwanie często bardzo cennych historycznie miejsc. Potrzeba nam wszystkim w Polsce zmiany sposobu myślenia – odrobina dobrej woli i szacunku dla przeszłości, szczególnie niby tej “obcej”, bo otrzymanej w wyniku powojennych rozstrzygnięć, potrafi zrobić dla substancji zabytkowej więcej niż czasem ogromne fundusze kierowane w niewłaściwe strony i cele.

Nakomiady – pałac, manufaktura, ogród – czyli pasja i spełnienie

Czytając artykuły o Nakomiadach (np. tu  czy tu ) zdajemy sobie sprawę, że obecni właściciele tego miejsca z pasją i ogromną wytrwałością, żeby nie powiedzieć poświęceniem, realizują od wielu lat nakreślony kiedyś plan posiadania swojego skromnego miejsca na Mazurach.

Nakomiady
Nakomiady

I nie dziwi wyznanie zamieszczone w jednym z powyższych artykułów: „–Dlaczego się na to porwałem? Bo w dzieciństwie oglądałem „Wakacje z duchami” i czytałem „Pana Samochodzika i templariuszy”– mówi ze szczerym śmiechem pan Piotr. –Poza tym to fantastyczna przygoda – dodaje.” Choć na rozmowy z Panem Piotrem podczas naszej krótkiej wizyty nie było czasu, to jednak zauważyliśmy ten młodzieńczy błysk w oku, ten drzemiący za spokojnym wyrazem twarzy impuls do energicznego działania.

Nakomiady
Nakomiady

A w Nakomiadach zajęć nie zabraknie na długo. Od 1998 roku wykonano już ogromy zakres prac, zarówno w samym pałacu, jak też w ogrodzie i parku. Marzenie aby doprowadzić to miejsce do stanu sprzed 300 lat zmobilizowało Pana Piotra i jego żonę Joannę do otworzenia miejsca unikalnego – manufaktury wytwarzającej m.in. piece kaflowe.

Nakomiady
Nakomiady

Nie mogli kupić pieców tradycyjnych, to zaczęli je sami wytwarzać i z czasem także zarabiać na ich sprzedaży. Takie przyjemne z pożytecznym, ale wymagające dodatkowego zaangażowania. A że w Nakomiadach była kiedyś (1704) manufaktura, to zapewne też to historyczne „zobowiązanie” do kontynuacji jej działalności nie sprawiło gospodarzom większych problemów. Ich piece można znaleźć obecnie w wielu znanych miejscach, np. w warszawskim Pałacu pod Blachą  – poniżej nasze zdjęcie z tego miejsca.

Pałac pod Blachą - piec z Manufaktury Nakomiady
Pałac pod Blachą – piec z Manufaktury Nakomiady

W tym artykule ujęło nas wyznanie: „Gdy latem kupowali zrujnowany budynek wraz z 6,5 ha gruntu, mieli po 30 lat. Pierwszego poranka na swoim obudził ich przeciekający dach. Piotr wyszedł do parku, który liczył 600 starych drzew. – Dziwne wrażenie – wspomina. Wszystko należy do mnie, a ani tego nie wezmę na plecy, ani nie obejmę. Trudno mu dziś opisać wyjątkowy rodzaj szczęścia złączony z troską. Wie tylko, że ten pierwszy dzień był jednym z najpiękniejszych w jego życiu.
To było już dość dawno temu… Potem przyszły kolejne lata ciężkiej pracy. Ale patrząc dzisiaj choćby na ogród i uśmiech oprowadzającego nas Pana Piotra wiemy, że nie żałuje swojej decyzji o zaangażowaniu się w prace dla przywrócenia tego miejsca do świetności sprzed wieków.

Nakomiady
Nakomiady

Jeszcze jeden cytat z artykułu: „Latem zeszłego roku Joanna zasugerowała Piotrowi drzemkę na pałacowym tarasie. Zamiast zasnąć, liczył, kiedy ostatnio odpoczywał w ten sposób. Sześć lat temu…”. Cóż można dodać – chyba tylko to, że do uratowania obiektu zabytkowego takie wewnętrzne rozliczenie jest czymś naturalnym. Innym wydawać się może dziwactwem czy też po prostu stratą cennego czasu, który można spędzić na jakimkolwiek lenistwie. Tak, życie można w sumie przespać… tylko czy o to w nim chodzi?

Nakomiady - kaplica parkowa
Nakomiady – kaplica parkowa

Na pewno nie w przypadku Pana Piotra i Pani Joanny! I dzięki takim pasjonatom realizującym swoje marzenia możemy już dzisiaj oglądać zarówno piękne wnętrza pałacu, jak i nabierające nowej jakości ogrody. A cudowne kafle, piece czy kominki z ich manufaktury mogą ozdobić także wiele innych zabytków – zajrzyjcie tutaj: http://nakomiady.pl/piece/ – tu pożyczymy do tego wpisu zrzut ekranu z tej strony, bo warto pokazać te piękne dzieła sztuki:

Nakomiady Manufaktura - piece
Nakomiady Manufaktura – piece

Manufaktura produkuje też inne elementy ceramiczne – http://nakomiady.pl/plytki-scienne/holenderskie-z-delft/:

Nakomiady Manufaktura - płytki ścienne holenderskie
Nakomiady Manufaktura – płytki ścienne holenderskie

Odwiedzający to miejsce oprócz wspaniałych widoków wokół pałacu czy w jego wnętrzach mogą też podziwiać być może elementy przyszłego wystroju swoich domów, w tym także ratowanych zabytków, do czego szczególnie wszystkich zachęcamy.

Nakomiady
Nakomiady

Poniżej ogród warzywny.

Nakomiady -  ogród warzywny
Nakomiady – ogród warzywny

Pałac od strony kaplicy parkowej

Nakomiady
Nakomiady

W Nakomiadach można już pobyć dłużej korzystając z oddanych do użytku gości pokoi – warto przeczytać artykuł „Ciche otwarcie”.

Nakomiady
Nakomiady

Zapraszamy także na nasz film:

Lidzbark Warmiński – także od wewnątrz

O zamku w Lidzbarku Warmińskim pisaliśmy ponad dwa lata temu tutaj. Kiedy tam byliśmy w 2008 roku wnętrza zamku były niedostępne dla fotografujących turystów.

W tym roku przemierzając Warmię i Mazury postanowiliśmy sprawdzić co się tam zmieniło.

Lidzbark Warmiński
Lidzbark Warmiński

Być może za sprawą pewnej nowoczesności wniesionej do otoczenia zamkowego przez powstały w budynkach przedzamcza hotel, a może po prostu wychodząc naprzeciw potrzebom turystów w zamku można już fotografować i filmować wnętrza.

Lidzbark Warmiński
Lidzbark Warmiński

A jest co oglądać i podziwiać, więc korzystając z niewielkiej frekwencji w środku tygodnia i uprzejmości przewodników także i my naszą wycieczkę upamiętniliśmy fotograficznie i filmowo.

Lidzbark Warmiński
Lidzbark Warmiński

Oczywiście w tym wpisie nie zmieścimy wszystkich wykonanych fotografii, więc za jakiś czas zapraszamy na naszą główną stronę, gdzie opublikowana zostanie pełna fotorelacja. Tutaj zapraszamy do obejrzenia jedynie kilku wybranych fotografii. Poniżej kaplica zamkowa.

Lidzbark Warmiński - kaplica zamkowa
Lidzbark Warmiński – kaplica zamkowa
Lidzbark Warmiński - kaplica zamkowa
Lidzbark Warmiński – kaplica zamkowa

Ogromne wrażenie sprawia wielki refektarz nazywany też salą sądową:

Lidzbark Warmiński - wielki refektarz
Lidzbark Warmiński – wielki refektarz
Lidzbark Warmiński - wielki refektarz
Lidzbark Warmiński – wielki refektarz
Lidzbark Warmiński - wielki refektarz
Lidzbark Warmiński – wielki refektarz

W gorące letnie dni zamek, a szczególnie jego chłodne piwnice to znakomite miejsce aby połączyć chwile wytchnienia od upałów z edukacją:

Lidzbark Warmiński
Lidzbark Warmiński

Zajrzeliśmy też do hotelowych podziemi, gdzie umiejętnie połączono historię i nowoczesność:

Lidzbark Warmiński
Lidzbark Warmiński

stwarzając klimat dużej bliskości z wielowiekowym dziedzictwem:

Lidzbark Warmiński
Lidzbark Warmiński

Miasto przez ostatnie pięć lat też nabiera pewnej świeżości. Widać efekty prac remontowych.

Lidzbark Warmiński
Lidzbark Warmiński

Choć niektóre zabytki jeszcze czekają na swoją kolej.

Lidzbark Warmiński
Lidzbark Warmiński

Mamy nadzieję, że w niedługim czasie goście coraz liczniej odwiedzający to piękne miejsce będą mogli patrzeć na nie z coraz większym zachwytem i uznaniem dla wykonywanych prac renowacyjnych.

Lidzbark Warmiński
Lidzbark Warmiński

Wnętrza zamku wydają się czekać również na powrót do oryginalnej kolorystyki – warto przeczytać artykuł „Badacze odkryli sekrety zamku lidzbarskich biskupów”, skąd krótki cytat: „Ten zamek zajmuje wyjątkowe miejsce pośród innych twierdz na Warmii. Wyróżnia go uroda i bogactwo, bo jako siedziba biskupów pełnił rolę reprezentacyjną. Otaczające dziedziniec krużganki robią wielkie wrażenie na przybyszach. Po zakończeniu remontu będą zapewne zachwycały jeszcze bardziej. … Okazuje się bowiem, że lidzbarski zamek był pełen kolorów i malowideł. Cegły też były malowane czerwoną farbą.

Lidzbark Warmiński
Lidzbark Warmiński

Warto zajrzeć także na stronę miasta poświęconą zabytkom, na której szczegółowo opisano poszczególne sale, choć i tam brakuje ich zdjęć – czyżby był to wynik istniejącego do niedawna zakazu fotografowania we wnętrzach?

Lidzbark Warmiński
Lidzbark Warmiński

Warto zajrzeć także na hotelową stronę poświęconą przebiegowi inwestycji oraz na inne podstrony np. tu  lub tu, gdzie w pewnym skrócie, ale zadbano jednak o przedstawienie historii.

My zapraszamy do obejrzenia naszych zdjęć z roku 2008 na stronie oraz na film z roku 2013:

Nowy projekt – Nawigator dla turystów i inwestorów

Jak zapewne już się dawno zorientowaliście bardzo lubimy mapy i sami je też w miarę naszych skromnych możliwości tworzymy za pomocą Google Maps.

Dzisiaj na Facebooku pojawił się bardzo ciekawy projektNawigator dla turystów i inwestorów”, mający też swoją stronę internetową: http://www.residencenavigator.pl, który łączy technologię map z informacjami o Dolnym Śląsku przydatnymi dla turystów i inwestorów prezentując przewodnik po zabytkach i ogrodach, hotele historyczne Dolnego Śląska, renowacje obiektów zabytkowych, wywiady i informacje dla inwestorów, oferty sprzedaży zabytków oraz wsparcie dla fundacji, stowarzyszeń i gmin. Wszystko to podane w interesującej formie graficznej.

Nawigator dla turystów i inwestorów
Nawigator dla turystów i inwestorów

Autorzy napisali o sobie: „Fascynujące dziedzictwo kulturowe Dolnego Śląska po latach zapomnienia wyłania się z ukrycia. Odkrywaj z nami sielską Arkadię, w której pośród pagórków, jezior i rzek czekają na Twoje odwiedziny architektoniczne perły naszego regionu. Residence Navigator poprowadzi Cię do miejsc, których nie znajdziesz w popularnych przewodnikach.

Zobaczysz bajeczne rezydencje będące oczkiem w głowie obecnych właścicieli, zabytki, które znalazły opiekunów i są w trakcie renowacji oraz potężną grupę zapomnianych obiektów, które czekają na inwestorów. Życzymy Ci Wielkich Odkryć!

W innym miejscu – „Platforma Residence Navigator powstała z myślą o turystach, inwestorach i właścicielach zabytkowych obiektów (pałaców, dworów i zamków) na terenie Dolnego Śląska. Dzięki innowacyjnemu podejściu do prezentacji obiektów na mapach (m.in. interaktywne pinezki, tryb StreetView) Navigator umożliwia odkrywanie niewypromowanych do tej pory mikroregionów i zabytków (zarówno pod kątem zwiedzania jak i wyboru przyszłej inwestycji). W serwisie promujemy fundacje i stowarzyszenia opiekujące się zabytkami. Wspieramy bezpłatnymi ogłoszeniami gminy, które starają się o pozyskanie inwestorów dla swoich zabytków. Przyszłość zabytków zaczyna się dzisiaj.”

I choć ostatnie zdanie jest na razie chyba nieco na wyrost, to życzymy temu projektowi intensywnego rozwoju, tak aby mógł spełnić to co obiecuje w tym zdaniu. Brawo za pomysł i początkową realizację. Warto pomyśleć o dodawaniu treści multimedialnych: filmów, prezentacji 3D, modeli rekonstrukcyjnych zachęcających do odbudowy nawet nieistniejących zabytków. Naszym skromnym zdaniem projekt powinien w bliskiej przyszłości objąć całą Polskę, gdyż potrzeby w tym zakresie są ogromne, a tak dobrze zintegrowanych narzędzi jest niewiele. W końcu my turyści mielibyśmy w jednym miejscu ogromną bazę wiedzy o zabytkach w Polsce robioną z myślą o nas.

Zapraszamy do obejrzenia naszych filmów z Dolnego Śląska: