Pomiędzy pięknem a niedokończonym remontem – Krosno koło Ornety

Krosno koło Ornety to wspaniałe miejsce, porównywane przez nas do karpackich cerkiewek czy raczej do sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej ze względu na lokalizację gdzieś pośród pól i lasów:

Wyświetl większą mapę
oraz ze względu na swoisty nastrój zadumy i skupienia. Pozostaje jakby nieco na uboczu głównych szlaków turystycznych, choć miejsce to odwiedzić należy koniecznie przebywając na Warmii czy Mazurach.

Krosno koło Ornety
Krosno koło Ornety

Kiedy tu zajrzeliśmy w zwykły dzień tygodnia, choć to wakacje, a więc okres wycieczek w pełni, to nie zastaliśmy nikogo, żadnego turysty a kościół czekał na nas otwarty, jakby zapraszał: wejdź i podziwiaj.

Krosno koło Ornety
Krosno koło Ornety

Nie będziemy tu szczegółowo opisywać tego miejsca, gdyż wiele opisów można znaleźć w Internecie – jeden z obszerniejszych można znaleźć na tej stronie  lub w Wikipedii .

Krosno koło Ornety
Krosno koło Ornety

Miejsce to zasługuje ze wszech miar na pokazanie światu, ma ciekawą historię – z pierwszego linka zacytujemy jedynie drobny fragment:
Sanktuarium Nawiedzenia NMP i św. Józefa w Krośnie koło Ornety jest być może jednym z najstarszych spośród żywych do dziś warmińskich miejsc kultu. Jego legendarne początki sięgają XV wieku. Jak większość warmińskich miejscowości o historycznym rodowodzie wieś nad Drwęcą Warmińską powstała w miejscu starszych osad pruskich Bludyn i Gayliten połączonych w 1384 r. przez Jana von Krossen. Pruska miejscowość Gayliten wymieniana była w dokumentach już w połowie XIV wieku. Wieś, której nazwę Krossen (Crossen) nadano od nazwiska pierwszego właściciela, została ulokowana na prawie chełmińskim przez biskupa warmińskiego Henryka Sorboma 11 listopada 1384 roku.

Najpopularniejsza legenda dotycząca powstania sanktuarium opowiada o dzieciach bawiących się nad brzegiem Drwęcy Warmińskiej. Na kamieniu w rzece znalazły one alabastrową figurkę Matki Boskiej z Dzieciątkiem i zabrały ją do domu. Następnego dnia figurka została znaleziona w tym samym miejscu. Schowana i zamknięta przez matkę dzieci w skrzyni ponownie wróciła nad rzekę. Kilkakrotnie uroczyście przenoszona do kościoła w Ornecie również w cudowny sposób wracała na dawne miejsce. W końcu – odczytując to jako znak boży – wzniesiono nad rzeką kapliczkę i w niej pozostawiono figurkę, do której szybko zaczęli przybywać pątnicy.
Istniejące źródła archiwalne potwierdzają kult w XVI wieku. Poza tym wiadomo że w 1593 Jakub Bartsch r. ufundował w Krośnie kaplicę poświęconą cudownej figurce. Sama czczona w Krośnie do 1945 r. rzeźba wydatowana została na 1 poł. XIV wieku. Najprawdopodobniej Krosno jako miejsce pielgrzymkowe zaczęło funkcjonować w 2 poł. XV wieku.

Krosno koło Ornety
Krosno koło Ornety

Kiedy byliśmy poprzednio w Krośnie 14 lat temu, to trwał tam remont. Teraz (lipiec’2013) budynki sanktuarium wyglądały nieco lepiej, ale odnosi się wrażenie, że prace nie zostały do końca wykonane, szczególnie na zewnątrz.

Krosno koło Ornety
Krosno koło Ornety

Choć i wnętrze, pomimo wielu już wykonanych prac, czeka cierpliwie na ich finał, tak jak i strona internetowa sanktuarium: http://krosno.warmia.pl .

Krosno koło Ornety
Krosno koło Ornety

Na stronie czytamy w końcowych akapitach: „W 2007 roku sprawą fatalnego stanu kościoła p.w. Nawiedzenia NMP i św. Józefa w Krośnie zainteresowali się politycy. Z inicjatywy senatora warmińskiego R. Góreckiego kilkudziesięciu senatorów wystosowało apel do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o ratowanie zabytkowego kościoła w Krośnie k. Ornety.” Apel ten dostępny jest na tej stronie, gdzie także dostępna jest odpowiedź MKiDN, której fragment zacytujemy: „Pragnę zapewnić Państwa, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego dokłada starań, aby obiekty zabytkowe w Polsce otrzymywały należytą pomoc. Ilość środków dostępnych na cel ochrony zabytków jest jednak, ze względu na zły stan zachowania wielu obiektów i wieloletnie zaniedbania w tej sferze, niewspółmierna do skali potrzeb.”,  a artykuł na ten temat można przeczytać na tej stronie.

Krosno koło Ornety
Krosno koło Ornety

Sądząc po aktualnym stanie i nie znajdując informacji na temat ewentualnych dofinansowań prac w Krośnie, a także czytając notkę o sanktuarium na tablicy informacyjnej z 2012 roku:

Krosno koło Ornety
Krosno koło Ornety

widzimy, że jest to zabytek ciągle czekający na powrót do świetności, a także wymagający zarówno wsparcia finansowego w zakresie renowacji samego obiektu, jak też w zakresie bazy noclegowej dla pielgrzymów i turystów.

Krosno koło Ornety
Krosno koło Ornety

Warto aby ten zabytek był efektywnie i sprawnie zarządzany, aby powstały dla niego dobre projekty rewitalizacji skutkujące pozyskaniem stosownych funduszy. Mała parafia z tak dużym wyzwaniem i obiektem może sobie nie poradzić. Warto aby ten cenny zabytek zyskał szersze grono osób zainteresowanych i chcących czynnie działać dla jego szybkiego całkowitego odrodzenia.

Krosno koło Ornety
Krosno koło Ornety

Zapraszamy także na nasz film z Krosna:

Inni robią to skutecznie od dawna – czy w Polsce też jest to możliwe?

Pod naszym wpisem na Facebooku na temat zmian w panoramie Malborka w wyniku dobudowy Szkoły Łacińskiej Pani Dorota Jones-Olszanka napisała bardzo ciekawy komentarz, który publikujemy za jej zgodą:

„Czy zabytki maja wartość samą w sobie? Nie, to suma wartości: historycznej, artystycznej, emocjonalnej, oraz tej wynikającej z rzadkości. Dlatego często ludzie o niskiej świadomości nie rozumieją, dlaczego ta kupa starych cegieł w ogóle ma dla kogoś jakąś wartość . Być może ludzie, którzy zdecydowali, że rekonstrukcja z pustaków będzie lepsza od trwałej ruiny, która miała swoją miękką urodę i legendę, też tak myślą. Ta wartość jest umowna: w Polsce debatuje się, czy pałac z XVIII wieku ma jakąkolwiek wartość, bo został splądrowany i jest (cytuję) „pozbawiony cech historycznych”. Za taki XVIII-wieczny pałac Amerykanie daliby nie wiadomo co, bo dla nich zabytkiem pierwszej klasy są kościółki misyjne zbudowane z ziemi/gliny – które artystycznie w żaden sposób nie dorównują np. naszemu Legnickiemu Polu. Ale dla Kalifornijczyka to jest ważne dziedzictwo narodowe, świadectwo narodzin ich stanu. W australijskich górach jest drewniana bacówka, która ma status zabytku pierwszej klasy, bo została uwieczniona w słynnym poemacie i na obrazach impresjonistów. Pielgrzymują do niej turyści. Na twarzy Europejczyka wywołuje to uśmiech pobłażania. Niesłusznie, bo dziedzictwo, które mamy chronić, musi mieć znaczenie dla nas samych – dla Polaka to jest na razie Kraków, Matejko itp.. To się już na szczęście zaczyna zmieniać. Wrocław skutecznie rozwija w swojej społeczności dumę z tego szczególnego miejsca. I o to chodzi. Musimy stać się dumni ze Śląska, z jego skarbów. Przestać myśleć kategoriami, że to poniemieckie. Cieszyć się, że mamy u siebie freski Asama i nie musimy jechać do Monachium; pałac Pöppelmana, więc nie musimy jechać do Drezna. Jeśli przyjadą do nas turyści ze świata, nie będą się zastanawiać, czy to poniemieckie czy sarmackie jest. Będą się zachwycać, tak jak zachwycam się ja, patrząc na to z perspektywy kogoś spoza Europy. Jednakże będą kręcić nosami, jeśli to będzie zaniedbane i brudne.

Malbork'2014
Malbork’2014

Im szybciej pędzi życie i społeczeństwa się urbanizują, tym bardziej tęsknią one za starą zabudową i tradycyjnym charakterem wsi czy miasteczek. Przecież dla całego wielkiego świata ta niewielka Europa jest mekką, za którą się tęskni i którą się ‚romantycyzuje’. W tym wielkim ludnym świecie tęskni się za prawdziwą wiejską chałupą, zamkiem z wieżami, za autentyzmem, naturalnymi materiałami i zapomnianym gdzie indziej rękodziełem. W wielkim nowym świecie, od obu Ameryk przez Chiny po Australię, nowego nie brakuje! Czego brakuje, to tej nieuchwytnej aury europejskiego historycznego krajobrazu, kompletnego i nawarstwionego właśnie, pełnego tajemnicy i harmonii wynikającej z powolnej przemiany dziejowej. To najlepiej widać w krajach śródziemnomorskich, gdzie np. renesans to już jakaś piąta warstwa kulturowa, bo pod spodem jeszcze średniowiecze, Rzymianie, Etruskowie i epoka brązu. Patrząc z tego wielkiego świata, my tu w Polsce jesteśmy przede wszystkim Europejczykami i tak się złożyło, że dostaliśmy w 1945 r. w posiadanie jedną z najbardziej zachwycających europejskich krain historycznych. Chodzi o to, żebyśmy teraz my nie zachowywali się jak barbarzyńcy. I przy okazji żebyśmy nie postrzelili się w stopę, jak mawiają Anglosasi. Musimy patrzeć globalnie: nowy świat pielgrzymuje do Europy. Najwięcej turystów amerykańskich i chińskich odwiedza Francję, Włochy. To są miliony turystów. Kiedy już obejrzą dokładnie starą Europę, zapragną poznać inne jej części. To tylko kwestia czasu. Tylko kto to wepchnie w głowy naszym ministrom i konserwatorom?

Panorama zamku w Malborku jest tylko pewnym punktem wyjściowym do dużo szerszej myśli, którą w bardzo przekonujący sposób Pani Dorota przedstawiła.

Malbork'2007
Malbork’2007

I nasze krótkie odniesienie. Mając na terenie naszego kraju dużo zabytków, choć często zaniedbanych i wręcz w ruinie, wydaje się nam pozornie, że strata kolejnego czy nawet wielu z nich to i tak w sumie nic nadzwyczajnego, bo ciągle tych mało użytecznych ruin mamy pod dostatkiem. Popatrzmy jednak na te nasze skarby historii oczami innych, mających do dyspozycji tylko maleńki ułamek tego co my. Zauważmy jak o te nikłe pozostałości własnej historii dbają.

Malbork'2013
Malbork’2013

Czy podczas naszych urlopów chętniej odwiedzamy zadbane zamki, pałace, dwory, odnowione zabytkowe rynki małych miast, dobrze utrzymane inne budowle zabytkowe: kościoły, ratusze, mury i wieże obronne lub ogromne twierdze niż pozostawione własnemu losowi smutne pozostałości dawnych zabytków ukryte gdzieś w gęstwie roślinności albo po prostu w zbiorowisku śmieci? To jest oczywistość, ale jakże chętnie z naszych zapamiętanych z takich wycieczek obrazów usuwamy to co po prostu było brzydkie i wzbudziło w nas jedynie odruch niesmaku. Wolelibyśmy tego nie widzieć. Psuje nam to nastrój, bo jednak zmusza do odrobiny zastanowienia (oby jak najczęściej) – czy tak musi być? Czy jako społeczeństwo potrafimy o to nasze wspólne dziedzictwo po prostu zadbać? Czy przed odwiedzającymi nas turystami spoza Polski potrafimy wytłumaczyć ogrom zaniedbań i zaniechań na tym polu? Czy po prostu i po ludzku nie będzie nam wstyd za naszego ministra, naszego marszałka województwa, burmistrza czy sołtysa, a wreszcie za nas samych patrzących na to wszystko obojętnie?

Piotrkowice'2005
Piotrkowice’2005

Potrzeba nam zmiany sposobu myślenia o naszym otoczeniu i o nas samych. Życie w otaczającej nas coraz częściej brzydocie, architektonicznej przypadkowości w najgorszym stylu, w pomazanym otoczeniu przez pseudograficiarzy marzących tylko o pozostawieniu śladów swojej frustracji na wszystkim co czyste i nowe staje się praktycznie normą. Ale przecież nie musi tak być, choć to wymaga odrobiny naszej aktywności i braku przyzwolenia na taką szarzyznę i bylejakość. Dlatego bardzo mile byliśmy zaskoczeni czytając wpis „Nowy Staw – koncepcja rozwoju przestrzeni miejskiej – (Paulina Skrodzka – wywiad)”, w którym opowiedziano o pracy magisterskiej „Małe miasto. Wpływ przestrzeni miejskiej na poprawę relacji międzyludzkich. Projekt koncepcyjny Domu Mądrości oraz Parku Miejskiego w Nowym Stawie.” Chciałoby się powiedzieć więcej takich prac i więcej działań, które obiecuje przedstawicielka Urzędu Miasta w Nowy Stawie” „Na przestrzeni ostatnich dwóch lat przy wsparciu środków unijnych przeprowadzony został pierwszy etap procesu rewitalizacji przestrzeni zabytkowego centrum miasta. Stało się to za sprawą zakończonego projektu rewitalizacji zabytkowych rynków Nowego Stawu.

Nowy Staw'2014
Nowy Staw’2014

Działania te będą kontynuowane w najbliższych latach, bo przywracanie mieszkańcom zniszczonych, często zapomnianych przestrzeni publicznych, tworzenie przyjaznych miejsc odpoczynku ale też aktywizacji mieszkańców jest jednym z priorytetów polityki rozwoju przestrzennego i społecznego Nowego Stawu. Będzie to z pewnością długi proces wymagający dużych nakładów i szerokiej partycypacji społecznej, dobrych pomysłów na wykorzystanie potencjału Nowego Stawu i jego mieszkańców a wśród nich niezaprzeczalnie cennego dla naszego miasta potencjału Pani Pauliny.

Tym bardziej cieszę się, że już dziś mogę zaprosić Panią Paulinę do współpracy z Urzędem Miejskim w Nowym Stawie przy współtworzeniu nowego oblicza naszego miasta.”

Nowy Staw'2014
Nowy Staw’2014

Cieszymy się i my, że mniejsze miejscowości podchodzą w ten sposób do myślenia o otaczającym ich mikroświecie, w którym po prostu żyją. Docenienie i dbałość o wspólną przestrzeń, zachowanie w tej przestrzeni zabytków to cele bardzo oczywiste. Nie wszędzie jednak jest to myślenie powszechnie „dostępne” delikatnie rzecz ujmując.

Aktualizacja 2015-01-14 – poniżej zdjęcie Malborka z 2014 roku

Malbork'2014
Malbork’2014

Na koniec pragniemy za zgodą Pani Doroty Jones-Olszanka udostępnić pełny tekst artykułu „OCHRONA ZABYTKÓW W ANGLII – CZEGO MOŻEMY NAUCZYĆ SIĘ OD ANGLIKÓW?”,  który w 4 odcinkach został opublikowany na blogu Zabytki Dolnego Śląska i Śląska Opolskiego – w Polsce ciągle brakuje kompleksowego pomysłu na ochronę zabytków, więc warto przy jego tworzeniu spojrzeć na to, co inni robią skutecznie od dawna.
Tekst tego artykułu w pliku pdf dostępny jest tu: OCHRONA ZABYTKÓW W ANGLII – CZEGO MOŻEMY NAUCZYĆ SIĘ OD ANGLIKÓW?

Giżycko – dynamicznie rosnący zbiór atrakcji

Dzisiaj
zapraszamy
do Giżycka dynamicznie zmieniającej się miejscowości na Mazurach, gdzie historyczne zabytki są wspaniałym dopełnieniem żeglarskiego urlopu.

Giżycko odwiedziliśmy w tym roku po raz kolejny. Od ostatniej wizyty upłynęło 5 lat i w przeciwieństwie do niektórych innych miejsc np. pałacu w Drogoszach tutaj dobrze widać co się zmieniło. W 2008 roku giżycki zamek wyglądał tak:

Giżycko'2008
Giżycko’2008

Teraz Ci, którzy spoglądają na to miejsce zobaczą zupełnie inny widok:

Giżycko'2013
Giżycko’2013

Zamek co prawda skrył się za budynkami hotelowymi, ale również wygląda dużo lepiej.

Giżycko'2013
Giżycko’2013

Giżycki port przechodzi aktualnie dotowane z UE przekształcenie, ale pierwsze prace też dają obraz pozytywnych zmian.

Giżycko'2013
Giżycko’2013

Poniżej Ekomarina – http://www.gizycko.pl/ekomarina.html

Giżycko'2013
Giżycko’2013

Giżycka kładka nad torami może stać się lokalnym Golden Gate:

Giżycko'2013
Giżycko’2013

Warto pamiętać o oddanym do użytku w 2008 roku po kilkuletnim remoncie świetnym punkcie widokowym w dawnej wieży ciśnień:

Giżycko'2013
Giżycko’2013

gdzie oprócz podziwiania widoków na Giżycko:

Giżycko'2013
Giżycko’2013

można zjeść coś dobrego w pięknym otoczeniu i na odpowiednio wysokim poziomie (kawiarnia ma 2 poziomy na dwóch ostatnich piętrach):

Giżycko'2013
Giżycko’2013

I choć symbolowi miasta przydałaby się też jakaś drobna odnawiająco-oczyszczająca metamorfoza:

Giżycko'2013
Giżycko’2013

to ogólne pozytywne wrażenie z przemian zachodzących w tym mieście przeważa nad drobnymi uszczypliwościami. Zapewne na wszystko przyjdzie czas, bo skupiono się w pierwszym rzędzie na rzeczach większych. Ale o lubiane nie tylko przez turystów zakątki warto dbać na co dzień.

Giżycko'2013
Giżycko’2013

I nie wymaga to zbyt wielkich inwestycji, a jedynie czujnego oka gospodarza i jego estetycznej wrażliwości.

Giżycko'2013
Giżycko’2013

Choćby takiej jak o miejsce wokół krzyża św. Brunona:

Giżycko'2013
Giżycko’2013

Jedną z większych atrakcji Giżycka pozostaje most obrotowy nad Kanałem Łuczańskim, konstrukcja unikatowa w Polsce, w Europie jest podobnych kilka.

Giżycko'2013
Giżycko’2013

W tym roku dzięki sprzyjającej pogodzie mogliśmy dokładniej przyjrzeć się wielu zakątkom Twierdzy Boyen.

Giżycko'2013
Giżycko’2013

A warto obejrzeć wiele miejsc twierdzy zajmującej prawie 100 hektarów powierzchni – http://www.boyen.gizycko.pl – gdyż i one zmieniły się na plus. Na zdjęciu poniżej wykonanym w Galerii Twierdzy Boyen fragment historii twierdzy:

Giżycko'2013
Giżycko’2013

Widoki w trakcie spaceru po twierdzy uzmysławiają ogrom prac i ludzkiego wysiłku włożonego w budowę tej ciekawej i na swój sposób pięknej budowli.

Giżycko'2013
Giżycko’2013

Szczególnie, że roślinność malowniczo ujęła w swoje władanie zabytkowe mury.

Giżycko'2013
Giżycko’2013

Oczywiście Giżycko to raj dla wszystkich fanów sportów wodnych i tym tematem kończymy ten wpis.

Giżycko'2013
Giżycko’2013

Zapraszamy także na film z Giżycka:

Piękno krajobrazu i miejsca na wypoczynek – Paprotki, Brożówka – czyli Mazury z bliska

Kiedy zastanawiamy się gdzie chcielibyśmy spędzić trochę czasu na urlopie lub podczas weekendowych wycieczek najczęściej przychodzą nam do głowy miejsca położone nieco na uboczu często odwiedzanych szlaków czy kurortów.

Paprotki
Paprotki

Miejsca, gdzie oprócz oczywistych miejsc noclegowych (tu zapraszamy do Gościńca Rycerskiego w Paprotkach) można także znaleźć w najbliższym otoczeniu wspaniałe widoki, rozległą perspektywę czy też ciekawe lokalne atrakcje.

Paprotki
Paprotki

Mazury dzięki połączeniu środowiska wielu jezior o mniejszych i większych rozmiarach, pofałdowanemu terenowi i dużemu zalesieniu, a także wtopionych w ten naturalnie różnorodny krajobraz wiosek czy tylko pojedynczych siedlisk ludzkich są wręcz wymarzoną krainą na wycieczki, spacery czy letnie słoneczne lenistwo.

Paprotki
Paprotki

Lokalne atrakcje, choćby nawet z lekka kiczowate wydają się naturalnym dopełnieniem tej krajobrazowej sielanki. Poniżej Kamienny Park w Paprotkach.

Paprotki
Paprotki

Zapraszamy na krótki film z Paprotek:

Naturalne ukształtowanie terenu umiejętnie wykorzystane przez człowieka może być ucztą dla oczu. Takie wrażenie robi widok na jezioro w Brożówce.

Brożówka
Brożówka

Na stronie Dworku Tamara wita nas taki tekst, pochodzący z treści jednej z mazurskich szant:
Marzymy, chwalimy obce krainy,
do mórz i gór wyciągamy dłonie
a obok tak blisko, magiczne Mazury
Perła w Rzeczpospolitej koronie”.
Patrząc na to co widzimy tuż po wjeździe na teren przy dworku, na pewną magię podkreśloną umiejętnie przez gospodarzy tego miejsca, powyższe słowa wydają się w pełni uzasadnione.

Brożówka
Brożówka

Uporządkowanie terenu pomiędzy dworkiem a jeziorem to znakomity pomysł. Można tu spędzić nie jedno popołudnie spacerując wśród zieleni i podziwiając zarówno roślinność jak i przyległe jezioro.

Brożówka
Brożówka

Dla chętnych dostępne są też atrakcje związane z jazdą konną.

Brożówka
Brożówka

Zapraszamy na film z Brożówki:

Jeśli znacie podobne miejsca, nie tylko na Mazurach, to dajcie nam znać. Chętnie je odwiedzimy i potem pokażemy na naszych stronach.

Drogosze – jeden z ciekawszych obiektów na Mazurach

Przemierzając Mazury postanowiliśmy ponownie odwiedzić pałac w Drogoszach, aby sprawdzić czy coś się tam dzieje.

Drogosze'2013
Drogosze’2013

Poprzednio byliśmy tam w 2008 roku, więc wydawało się nam, że 5 lat to spory okres na przeprowadzenie jakichś prac renowacyjnych.

Drogosze'2013
Drogosze’2013

Drogosze jednak zatrzymały się w miejscu, a raczej w czasie. I jest tam tak, ja to napisano w Wikipedii: „Od 1991 roku majątek wystawiony był na sprzedaż i od 1993 pozostaje w rękach osób fizycznych. Od tego czasu w budynku przeprowadzono tylko drobne remonty wnętrz. Natomiast reszta, zarówno sam pałac, otaczający go ogród jak i zabudowania gospodarcze pozostają w bardzo złym stanie i systematycznie niszczeją. Park krajobrazowy już niemal całkowicie zatracił swoje walory, a znajdujące się w nim stawy są zaniedbane, mają niższy poziom wody oraz poważnie uszkodzone groble. Obecnie obiekt pałacu głównego wraz z przylegającym do niego ogrodem otoczone są płotem.” A szkoda bo to obiekt posiadający ogromny potencjał, ciągle jednak nie jest on wykorzystywany. Zacytujemy ponownie z Wikipedii: „Majątek w Drogoszach jak każdy większy pałac czy zamek posiada liczne legendy związane z jego założeniem. Niemniej jednak, ta dotycząca symboliki architektury pałacu, w zdecydowanej większości jest prawdziwa. 100 metrowej długości budowla posiada 4 kolumny – symbolizujące cztery pory roku, 12 kominów – tyle ile jest miesięcy, 52 pokoje – tyle ile tygodniu w ciągu roku, 365 okien – tyle co dni w roku i 7 balkonów – tyle co dni w tygodniu.

Drogosze'2013
Drogosze’2013

Historię tego miejsca znaleźć można m.in. w podanym linku powyżej lub na tej stronie. Można też posłuchać audycji radiowej, gdzie znaleźć można cenną dla turystów informację: „Od lat ma, mieszkającą tuż obok, wspaniałą opiekunkę, która udostępnia zwiedzającym pałacowe wnętrza.”.

I nam udało się spotkać tą przyjazną turystom osobę, która pokazała nam bardzo ciekawe wnętrza pałacu.

Zacznijmy od kaplicy i mauzoleum.

Drogosze'2013
Drogosze’2013

Tu można zobaczyć zgodnie z opisem w Wikipedii „Bogato zdobione symboliczne grobowce z białego marmuru, przedstawiające zmarłych naturalnej wielkości zostały ustawione w kaplicy prawdopodobnie w 1889 roku. Razem z wykonanymi z białego marmuru epitafiami członków rodziny Stolberg-Wernigrode umieszczonymi na ścianach tworzą jedyną tzw. memoratywną kaplicę w prowincji.”

Drogosze'2013
Drogosze’2013

Warto rozejrzeć się dokładniej, aby móc podziwiać jakby przyprószone kurzem zapomnienia elementy wystroju.

Drogosze'2013
Drogosze’2013

 W niektórych pomieszczeniach odnaleźć można jeszcze bardzo dobrze zachowane sufity.

Drogosze'2013
Drogosze’2013

Szczególnie dawna sala balowa robi ogromne wrażenie, pomimo zerwanej podłogi.

Drogosze'2013
Drogosze’2013

Będąc więc w tych okolicach warto poświęcić trochę czasu na odwiedzenie tego urokliwego zespołu pałacowo-parkowego, gdzie czas na razie zatrzymał się dla zabytku w miejscu. Mamy jednak nadzieję, że obecni właściciele prędzej czy później doprowadzą go do świetności.

Drogosze'2013
Drogosze’2013

Zapraszamy także na nasz krótki film:

Uczmy się szybko od innych jak ratować zabytki – nie wymyślajmy na nowo przysłowiowego koła

Będąc ostatnio na zamku w Kętrzynie nabyliśmy ciekawą lekturę: „Mazury od środka” autorstwa Wojciecha Marka Darskiego (Wydawnictwo Mazurskie, wydanie III). We wstępie autor pisze m.in. „W opłakanym stanie jest wiele cennych mazurskich zabytków – przez szereg powojennych lat traktowanych bardzo źle jako niechętnie widziane „zabytki pruskości” tych ziem. We współczesnych rynkowych warunkach rzadko znajdują one chętnych do renowacji i rewitalizacji inwestorów. Wygląda na to, iż bardzo wiele elementów stanowiących ów szczególny kulturowo-krajobrazowy kształt Mazur niebawem odejdzie w niebyt, tak jak dawni mieszkańcy tej krainy – ewangeliccy Mazurzy.

Prosna'2013
Prosna’2013

Dzisiaj na stronie ukazał się obszerny wpis autorstwa Pani Doroty Jones-Olszanka „Ochrona zabytków – czego możemy się nauczyć od Anglików ? (cz.1)”. Zachęcamy do lektury tego bardzo interesującego wpisu, „ponieważ architektura zabytkowa niszczeje i znika u nas w zastraszającym tempie, nie ma czasu, aby samodzielnie i mozolnie dochodzić do skutecznych rozwiązań metodą „błędów i wypaczeń”. Możemy za to zobaczyć, jak robią to inni i – być może – nauczyć się od tych, którzy robią to lepiej.

Pisaliśmy już o tym m.in. tu: Ratowanie zabytków – teoria i praktyka, a może referendum?: „NID wydał też ciekawy dokument – „System ochrony zabytków w wybranych krajach europejskich” dostępny na tej stronie. Mamy z kogo czerpać bardzo dobre wzory, warto przez te dokumenty przedrzeć się w sposób twórczy tworząc pewne podwaliny pod ogólny plan ratowania zabytków w Polsce. Czy jednak zarówno NID jak i MKiDN zechce skorzystać z własnej pracy analitycznej i zastosować któryś z przedstawionych w tym dokumencie pomysłów na naszym podwórku? Chcielibyśmy życzyć tego zarówno zabytkom w Polsce, jak i wszystkim turystom je odwiedzającym. Ale aby tak się stało potrzebna jest aktywność w tym zakresie – przede wszystkim nas samych, stykających się często z przejawami wandalizmu czy po prostu bezmyślnego wyżywania się na zabytkach. Żadne ministerstwo ani inna jego agencja nie dopilnuje wszystkich zabytków, musimy zadbać o nie sami. „

Warto zacytować także fragment z wpisu Pani Doroty Jones-Olszanka: „Inną zasadą, zupełnie nie znaną w systemie polskim, jest zasada równoprawnego traktowania dziedzictwa Anglii, jako „spuścizny różnych kultur wplecionych we wspólną wielowiekową historię kraju”. Wszystkie te miejsca zaświadczają bowiem o „wkładzie milionów ludzi z różnych środowisk, którzy przyczynili się do zbudowania kultury materialnej, która nas otacza, a która z kolei kształtuje naszą tożsamość”. Stąd EH wyznaje zasadę, że jak największa możliwa liczba ludzi powinna pomagać w przechowaniu dla przyszłych pokoleń tego dziedzictwa, które ma dla nich samych znaczenie. Dlaczego w Polsce nikt nawet nie sformułował podobnej myśli? Brak równoprawnego traktowania zabytków jest tu przecież ewidentny, czego jaskrawymi przykładami jest traktowanie po macoszemu dziedzictwa na tzw. ziemiach odzyskanych (gdzie kultura materialna niszczeje dlatego, że w pewnym momencie historycznym znikli ludzie, którzy ją tworzyli i uważali za swoją, a dla nowych była symbolem wroga), czy też preferencyjne traktowanie Krakowa, który posiada odrębny fundusz ratowania zabytków, a więc jest w nieuzasadniony sposób faworyzowany przy podziale środków publicznych.”

Nasuwa się oczywiste pytanie: czy potrafimy skorzystać szybko i skutecznie z takich zasad  ochrony zabytków, jakie już od dawna funkcjonują np. w Anglii? Czy MKiDN czyta analizy NID i potrafi je twórczo dostosować do polskich realiów? Te pytania wymagają na tyle pilnej odpowiedzi, na ile nam wszystkim zależy na ochronie wspólnego historycznego dziedzictwa na terenie naszego kraju.

Druga część wpisu dostępna jest już na tej stronie. Warto z niej zacytować m.in. to:

„Komisja English Heritage opracowała zbiór zasad i wytycznych dotyczących ochrony i konserwacji zabytków. … Warto wyliczyć owe zasady, aby uzmysłowić polskiemu czytelnikowi, jak kompleksowo podchodzi się tu do problematyki dziedzictwa kulturowego:

Zasada 1: Środowisko historyczne jest wspólnym bogactwem 
Zasada 2: Każdy powinien mieć możliwość partycypowania w procesie ochrony środowiska historycznego 
Zasada 3: Zrozumienie wartości miejsc jest zagadnieniem kluczowym 
Zasada 4: Miejsca o szczególnym znaczeniu powinny być zarządzane w sposób chroniący ich wartość 
Zasada 5: Decyzje o dokonywaniu zmian muszą być rozsądne, przejrzyste i konsekwentne
Zasada 6: Niezbędne jest dokumentowanie decyzji na bieżąco i uczenie się na ich podstawie.

….

Poniższe zestawienie liczb może rzucić światło na wspomniane różnice pomiędzy systemami rejestracji zabytków w Anglii i w Polsce:

– Anglia, przy liczbie mieszkańców ok. 53 milionów – posiada ponad 374 tys. pozycji (zabytkowe budynki kubaturowe objęte rejestrem, dane z 2013 r.);

– Polska, ludność ok. 38 milionów – posiada ponad 66 tys. pozycji (wszystkie zabytki nieruchome wpisane do rejestru, dane z 2012 r.). Na podst. Raportu o Stanie Zabytków z 2004 r. można oszacować, że budynki kubaturowe stanowią ok. 55 tys. zabytków nieruchomych.

Przy wszelkich różnicach wynikających z historii, urbanizacji czy systemu rejestracji zabytków, widzimy więc, że w Anglii rejestracją objęta jest znacznie większa liczba budynków, niż w Polsce. Biorąc pod uwagę różnice w liczbie ludności – rejestr polski to zaledwie ok. 25% rejestru angielskiego!

Skąd taka różnica? Można oczywiście argumentować, że Anglia jest po prostu gęściej zabudowana zabytkową architekturą. Być może jest to prawda, jednakże większa wnikliwość ujawnia nam, że spośród zabytków pod ochroną według epoki, największą ilość zabytków chronionych w Angli (32%) stanowią zabytki z XIX wieku.

Wpisuje się to w ogólnoświatową tendencję przesuwania granicy wieku, według której jesteśmy skłonni uznać obiekt za zabytkowy. W Polsce pod tym względem notujemy znaczne opóźnienia. Widać to gołym okiem w naszych miastach, gdzie najczęściej tylko średniowieczna starówka, kościoły i kilka wybitniejszych budynków z różnych epok są pod ochroną, natomiast zupełnie nie są chronione np. całe ciągi XIX wiecznej zabudowy. Tę różnicę potwierdza także wgląd w polskie rejestry zabytków, w których udział architektury XIX wiecznej jest znikomy, być może na poziomie kilku procent. 

I na koniec: „Jeśli zabytkowy budynek jest bezpośrednio zagrożony wyburzeniem lub przebudową niszczącą jego charakter, organ samorządowy może wydać tymczasowy nakaz ochrony budynku (building preservation notice), który daje czas ministrowi na decyzję o wpisaniu zabytku na stałe do rejestru. W nagłych sytuacjach organ samorządowy może nawet – zamiast wysyłać nakaz właścicielowi – przykleić go do budynku lub innego obiektu na zagrożonej posesji!„.

21-07-2013 – Zapraszamy do lektury części 3 wpisu: Ochrona zabytków – czego możemy się nauczyć od Anglików ? (cz.3). Wśród wielu innych warto zwrócić uwagę np. na ten fragment: „Prawo wejścia na teren prywatny leżący w strefie ochrony konserwatorskiej – każda osoba mająca pisemne upoważnienie ministra, komisji lub władz samorządowych może wejść na czyjąkolwiek nieruchomość,aby: dokonać inspekcji budynku, który ma być włączony (lub wyłączony) do strefy ochrony konserwatorskiej; wręczyć nakaz lub sprawdzić, czy nakaz został wykonany, sprawdzić, czy nie dokonano przestępstwa w stosunku do jakiegokolwiek budynku znajdującego się w obrębie nieruchomości, oraz czy budynek jest utrzymany w dobrym stanie. W celu zabezpieczenia interesów właściciela, osoby wchodzące na posesję również mają obowiązki wyszczególnione w ustawie.

24-07-2013 – Zapraszamy do lektury części 4 wpisu: Ochrona zabytków – czego możemy się nauczyć od Anglików ? (cz.4), oraz do lektury naszego wpisu Inni robią to skutecznie od dawna – czy w Polsce też jest to możliwe? gdzie dostępny jest także cały wpis Pani Doroty Jones-Olszanka w pliku pdf.