DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW

DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW

Pod takim tytułem Hannibal Smoke rozpoczął na swoim profilu na Facebooku (https://www.facebook.com/HanniSmoke) publikować serię grafik ukazujących tragiczny los zabytkowych obiektów na Dolnym Śląsku. Także my pożyczyliśmy do naszego wpisu ten wymowny tytuł i chyba nikomu nie trzeba go tłumaczyć… Choć czytając o nowych projektach multimedialnych muzeów za kilkaset milionów złotych tytuł ten już można by rozwinąć o kolejną znamienną część: a Polska to więcej niż kilka dużych miast – np. Wrocław, Gdańsk, Kraków czy Warszawa… Multimedialne muzea są ważne, ale czy równolegle nie warto i trzeba ratować oryginalnych świadectw naszych historycznych dziejów?  Czy najpierw lub równolegle nie powinniśmy zadbać o to co jeszcze można zachować w formie oryginalnej, a nie jedynie w formie cyfrowych multimedialnych zapisów?  Mamy nadzieję, że w tych trudnych finansowo czasach ratowanie polskich zabytków będzie tak samo ważne jak budowa multimedialnych muzeów.

Za zgodą Hannibala publikujemy pierwsze 4 obrazy wraz z ich opisami w takiej postaci w jakiej zamieścił je autor.

1. Ostroszowice koło Dzierżoniowa. Zmasakrowana kupa cegieł kopnięta w krzaki. Nie sposób w niej rozpoznać niegdyś imponującego, trzykondygnacyjnego pałacu, który wraz z parkiem i stawem był największą ozdobą okolicy. Rozkradziony i opuszczony na wiele lat, zapewne podzieli los 800 rezydencji, które po wojnie znikły z powierzchni ziemi na Dolnym Śląsku.

DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW
DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW

W tym przypadku pokazujemy poniżej także nasze zdjęcie z Ostroszowic z 2005 roku, gdyż to co tam obecnie się znajduje wygląda strasznie:

Ostroszowice'2005
Ostroszowice’2005

2. 800 pałaców i dworów zburzono po wojnie na Dolnym Śląsku. Z chęci odwetu – bo zdobyczne. Z przyczyn narodowych – bo poniemieckie. Z powodów ideologicznych – bo burżuazyjne, obszarnicze i “hitlerowskie”. Wreszcie by zapobiec katastrofie budowlanej i usunąć ślady działalności szabrowników, złodziei, przerażającej ignorancji, głupoty i prymitywnej woli niszczenia. Setkom rezydencji, które ocalały, grozi ten sam los…

DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW
DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW

3. Chwalimierz. Dwa monumentalne kikuty rozsadzane przez gęstwinę roślinności na skraju wsi to słynący niegdyś z przepychu ogromny pałac przemysłowca Georga von Kramsta. Rozkradany, niszczony, burzony, wreszcie spalony i opuszczony pozostawił po sobie imponujące zgliszcza – niemego świadka publicznej zgody na barbarzyństwo i zabójczą bezczynność. Z tym nieubłaganym przeciwnikiem walczą setki zabytkowych pałaców w regionie. Przegrywają…

DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW
DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW

4.Wygląda jak po trąbie powietrznej. Jeden z najcenniejszych zabytków Dolnego Śląska, ponad 500-letni, największy w regionie renesansowy dwór w Dziewinie. Rujnowany od dziesiątków lat, opuszczony pół wieku temu. Ostatnio nabyty przez kupca z Warszawy, którego stać było jedynie na jedną kłódkę. Ogromny majątek nadal jest rozkradany i wali się na potęgę, jak zapomniana budowla Inków zawładnięta przez żarłoczne samosiejki. Wobec skandalicznej bezczynności i tumiwisizmu na naszych oczach ginie perła śląskiego renesansu…

DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW
DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW

Poniżej wspólna część podpisów pod każdym obrazem Hannibala:

Cywilizacyjny dystans między Wrocławiem i regionem rośnie z roku na rok. W wielu przypadkach to przepaść, która już nigdy nie zostanie zasypana. Nie ma żadnego racjonalnego argumentu na potwierdzenie tezy, że stolicy województwa należy się wszystko, co najlepsze, a reszta jest tylko uboczem, gdzie 1000-letnie, najwspanialsze w Polsce dziedzictwo kulturalne zasługuje na zagładę.
Znajdźmy każdego, kto podejmuje decyzje. Nie pozwólmy, by podejmował niewłaściwe. Nie zgadzajmy się na bezczynność, bo dziś to ona zabija najwięcej zabytków. 

I pod tym tekstem my także się podpisujemy. Nie raz też już o tym pisaliśmy w odniesieniu nie tylko do Dolnego Śląska, bo problem ten występuje w mniejszym lub większym stopniu w wielu innych regionach naszego kraju:
Czy zabytki w Polsce przetrwają kolejny sezon?
– Zabytkowe życzenia na każde święta i na co dzień
– Facebook czy Google+ to za mało!
– Krzyżtopór – trwała ruina czy trwały brak koncepcji?
– Czy to już tylko stracone nadzieje dla zamku/pałacu w Pilicy?
– Zamkowe przebudzenie prywatnych inwestorów i nie tylko
– Kolejny mocny film „Zaginiona Hiroszima”
– Ratowanie zabytków – teoria i praktyka, a może referendum?
– Nowe zamki – stare i nowe problemy
Polska Dolina Loary – start i zamierzenia
– Konające zabytki – aby nie przegapić ważnych wpisów z Facebooka
– Czy zabytki w Polsce oprócz ludzi z pasją mogą liczyć na bardziej konkretny plan ratunkowy i rzeczywiste wsparcie państwa?
– Zapaść moralna i fizyczna zabytków w Polsce
– Czy to tylko szum informacyjny? Nowe podejście do zabytków w Polsce
– 11.11 – Turystyczna duma i niedosyt
– Apel o sprawiedliwy podział funduszy na ochronę zabytków w Polsce i dalej idące propozycje
– List otwarty do WKZ – chcielibyśmy zapytać o merytoryczne przyczyny, które stwarzają Państwu najwięcej problemów w codziennej pracy przy ochronie zabytków
– Krótka odpowiedź Świętokrzyskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Kielcach
– Czas się wziąć do roboty skoro koniec świata nie nastąpił ! 

Więc ponawiamy wspólnie z Hannibalem apel w nieco zmodyfikowanej formie:

Nie bądźmy bezczynni – bezczynność zabija najwięcej zabytków.

Jak nie być bezczynnym? To już zależy od Państwa. My widząc co się ostatnio stało w Gorzanowie – wpis “Rozpoczęła się agonia pałacu w Gorzanowie” – napisaliśmy 15.07.2012 w tej sprawie list:

Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków we Wrocławiu                     
Delegatura w Wałbrzychu

mgr Barbara Nowak-Obelinda
ul. Zamkowa 3
58-300 Wałbrzych

 Szanowna Pani Konserwator

             Kierowani troską o niszczejące dobra kultury prosimy o interwencję w sprawie pałacu w Gorzanowie powiat Kłodzko nr rej. A/5216/209 z 05.1950.

             Ten bezcenny obiekt w zastraszającym tempie niszczeje. Nie jest w odpowiedni sposób zabezpieczony przed aktami wandalizmu oraz zagraża bezpieczeństwu przebywających w jego pobliżu ludzi. Na terenie pałacu przeprowadzono nieudolny remont dachu, po którym jak widać zawaliła się część połaci dachowej od strony dziedzińca. Powstała w ten sposób wyrwa nie jest w żaden sposób zabezpieczona i wnętrza obiektu narażone są na niszczące działanie czynników atmosferycznych.

             Otwory okienne zabezpieczane są deskami z malowanymi motywami roślinnymi, pochodzącymi z renesansowych stropów. Zachodzi podejrzenie, że zdewastowane zostały również cenne elementy wnętrza.

             Czy w związku z postępującym bardzo szybko niszczeniem zabytku były wydawane nakazy konserwatorskie na właściciela lub nakładane kary zgodnie z ustawą z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. z dnia 17 września 2003 r.) ?

             W związku z tym, że mamy do czynienia z wyjątkowo cennym zabytkiem, chcemy zapytać czy zostaną przeprowadzone prace interwencyjne w postaci remontu zastępczego mające na celu ratowanie pałacu przed zniszczeniem? Przypominamy, że mamy do czynienia z obiektem, który był w różny sposób zabezpieczany przez cały okres powojenny, aż do naszych czasów. W chwili obecnej jest bezmyślnie niszczony. Czy zostały podjęte jakiekolwiek kroki mające na celu pozyskanie funduszy na ratowanie dachu pałacu z pominięciem prywatnego właściciela ?

             Pałac w Gorzanowie jest obiektem na tyle cennym, że potrzebne jest podjęcie radykalnych kroków mających na celu ratowanie tego zabytku dla przyszłych pokoleń i takiego działania od Pani oczekujemy.

                                                              Z poważaniem
                                                              Ewa i Marek Wojciechowscy

Niestety do tej pory nie otrzymaliśmy w tej sprawie odpowiedzi.

23-08-2012 Napisaliśmy też do Marszałka Województwa Dolnośląskiego:

Szanowny Panie!

Na Dolnym Śląsku bywamy turystycznie co pewien czas – wyniki tych wizyt dostępne są na naszych stronach: http://tripsoverpoland.pl/

To co nas w tym regionie najbardziej boli to np. opisany tutaj:
http://blog.tripsoverpoland.pl/2012/07/07/zaginiona-cywilizacja-proroctwo-czy-rzeczywistosc/ los zabytków…

Przy ogromnym szacunku dla podejmowanych wysiłków ciągle naszym zdaniem brakuje tu po prostu dobrego nadzoru nad tym zagadnieniem, szczegółowego planu ratowania lub choćby zatrzymania w czasie postępującej ruiny wielu obiektów.

Mamy nadzieję, że będąc Marszałkiem tego pięknego regionu czuje Pan potrzebę zadbania o własne “podwórko” i weźmie Pan sobie do serca te nasze skromne uwagi. Chcielibyśmy móc oglądać przy każdej wizycie nowo wyremontowane zabytki, uporządkowane choćby ich otoczenie itp. itd. – sam Pan wie jakie wrażenie na turystach robi brutalny śmietnik wokół zabytków, więc nie będziemy zbytnio rozwijać tego tematu.

Zapraszamy do lektury wpisu:
http://blog.tripsoverpoland.pl/2012/07/27/ratowanie-zabytkow-teoria-i-praktyka-a-moze-referendum/ – może natchnie on Pana jakimiś pomysłami.

Na Facebooku polecamy grupę:
https://www.facebook.com/groups/ratujemypolskiezabytki/
w której systematycznie dyskutujemy o różnych aspektach losu polskich zabytków ze szczególnym naciskiem na Dolny Śląsk, który z jednej strony jest regionem najbogatszym w zabytki, ale z drugiej wydaje się być zapomnianym przez swoje władze obszarem obojętności na los obiektów historycznych.

Życzymy Panu wielu sił i pomysłów, które pozwolą odwrócić te niekorzystne tendencje w dziele dbałości o historyczne dziedzictwo.

Mamy nadzieję na Pana wypowiedź w zakresie ratowania/odbudowy zabytków na Dolnym Śląsku.

Serdecznie pozdrawiamy
Ewa i Marek Wojciechowscy

Przypominamy także poruszające filmy tego samego autora:


(8-9-2012) I uzupełnienie – warto przeczytać wpis na tej stronie, gdzie podano kilka interesujących danych statystycznych:
Osiem dużych realizacji, z czego 6 we Wrocławiu. Potwierdza to, że Dolny Śląsk z pozycji “Warszawy” to tylko Wrocław. Osiem projektów w dziedzinie kultury i ochrony zabytków na 62 w całym kraju, na które przeznaczono łączną kwotę 3 469 077 299, 29 zł (!), z czego dofinansowanie unijne wynosi 1 991 905 581, 36 zł (!). Wychodzi z tego, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przeznaczyło z budżetu państwa (w latach 2010-2012) 1 477 171 717, 93 zł (!) w programie “Kultura i dziedzictwo kulturowe”. Czy to wiele ? Porównując to z wydatkami na inne cele jest to niewielka kwota, ale porównując z wydatkami na zabytki tylko w województwie dolnośląskim…

W 2011 roku z budżetu województwa dolnośląskiego na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane przy zabytkach wpisanych do rejestru przeznaczono kwotę 5 050 000, 00 zł. Dla porównania, mniej niż MKiDN przeznaczyło na konserwację pięciu drewnianych baraków dawnego KL Auschwitz II – Birkenau (5 475 440, 97).”

I kolejny cytat: ” Ten system jest chory i sprawia, że nigdy nie będzie lepiej, a nasze lokalne dziedzictwo zginie kosztem “piramid” budowanych przez polityków ku swojej chwale. Lekką ręką wydaje się miliony, miliardy, kiedy brakuje kilkuset tysięcy żeby uratować rzeczy bezcenne dla kultury regionu. Nikt nawet nie próbuje przeznaczyć ułamka tych pieniędzy na rewitalizację wybranych zabytków ważnych dla lokalnych społeczności. “.

Proponujemy także lekturę innego wpisu na tej stronie, skąd zacytujemy jedynie ten fragment: “Może nie czas na budowę “piramid” gdy zabytki są w kompletnej ruinie ? Gdy budowano stadiony na Euro, równocześnie powstawały “Orliki” na prowincji. Może ten sam wzorzec trzeba zastosować w kulturze, zamiast porywać się na budowę kolejnych “parków rozrywki” za ogromne pieniądze w dużych miastach ?“.

Polska Dolina Loary – start i zamierzenia

Polska Dolina Loary (https://www.facebook.com/PolskaDolinaLoary) to „inicjatywa”, która powstała zaledwie kilka tygodni temu. Jej myślą przewodnią jest: „chrońmy niezwykłe pałace i rezydencje Dolnego Śląska” – tyle czytamy w profilu na Facebooku. Dzisiaj przedstawili się nam jej autorzy pisząc: „Założenie społeczności Polskiej Doliny Loary to prywatna inicjatywa – nie jesteśmy powiązani z żadną instytucją/organizacją. Nie jesteśmy też elementem kampanii reklamowej żadnej firmy (naprawdę pojawiły się takie pytania:)”.
Wiemy więc już trochę więcej na temat osób, które w nietypowy sposób rozpoczęły działania na portalu społecznościowym i w krótkim czasie zyskały spore grono Fanów – ponad 2000. Po trwającej 2 tygodnie „akcji wirusowej” czas na bardziej konkretne działania. My też staramy się wskazać możliwe sposoby działania, gdyż takie akcje jak ta mogą w dłuższej perspektywie przyczynić się do:

– lepszego zobrazowania społeczeństwu i decydentom trudnej i kosztownej tematyki związanej z ochroną i ratowaniem obiektów zabytkowych,

– poznania historii własnego kraju i konkretnych miejsc,

– wskazania obiektów będących w najtrudniejszym położeniu, dla których pomoc jest potrzebna tu i teraz,

– zaktywizowania być może nie tylko i tak już aktywnych jednostek próbujących ratować zabytki w grupie: https://www.facebook.com/groups/ratujemypolskiezabytki, ale także wielu nowych osób zachęconych przez ciekawą akcję „udostępniając pomagasz”, polegającą na udostępnianiu grafik opracowanych przez autorów akcji na swoich indywidualnych profilach lub wszędzie gdzie się tylko da – do czego i my zachęcamy. Jedno kliknięcie wystarcza aby problem ginących zabytków pokazany został naszym znajomym czy rodzinie – klikajmy więc ile się da, ale też niech nie skończy się tylko na klikaniu. Jeśli trzeba będzie bardziej się zaangażować, napisać jakieś pismo lub podpisać się pod jakąś petycją nie bójmy się tego tak jak nie boimy się odwiedzać pięknych miejsc na Dolnym Śląsku i nie tylko… Bo jeśli Polska Dolina Loary stanie się czymś więcej niż pewną plakatową akcją w mediach społecznościowych, jeśli pobudzi do działania firmy, prasę czy w końcu wywoływanych do tablicy urzędników odpowiedzialnych za stan zabytków to będzie jej – mamy nadzieję – wymierny sukces.

Akcja ta może być wtedy – gdy się powiedzie – pewnym wzorcem dla innych regionów Polski… Ale na razie trwa proces definiowania planu działań i jest jeszcze zbyt wcześnie aby stwierdzić czy akcja przyniesie oczekiwane rezultaty. Zachęcamy więc wszystkich, którym los zabytków na Dolnym Śląsku nie jest obojętny do włączenia się w ten trudny proces i zgłaszania swoich pomysłów na stronie akcji.

Dolnośląskim zabytkom życzymy aby dzięki m.in. Polskiej Dolinie Loary wyglądały co najmniej tak jak pałac w Wojanowie – poniżej na zdjęciu:

Wojanów'2011
Wojanów’2011

oraz na naszym filmie z 2011 roku:

A także jak przywracane do świetności inne obiekty z Doliny Pałaców i Ogrodów.

O zabytkach pisaliśmy też w innych wpisach:
– Czy zabytki w Polsce przetrwają kolejny sezon?
– Zabytkowe życzenia na każde święta i na co dzień
– Facebook czy Google+ to za mało!
– Krzyżtopór – trwała ruina czy trwały brak koncepcji?
– Czy to już tylko stracone nadzieje dla zamku/pałacu w Pilicy?
– Zamkowe przebudzenie prywatnych inwestorów i nie tylko
– Kolejny mocny film „Zaginiona Hiroszima”
– Ratowanie zabytków – teoria i praktyka, a może referendum?
– Nowe zamki – stare i nowe problemy
DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW
– Konające zabytki – aby nie przegapić ważnych wpisów z Facebooka
– Czy zabytki w Polsce oprócz ludzi z pasją mogą liczyć na bardziej konkretny plan ratunkowy i rzeczywiste wsparcie państwa?

Jeden dzień w Toruniu to stanowczo za mało!

Idąc za własną radą opisaną tutaj postanowiliśmy spędzić cały dzień w Toruniu.

Na mapach Google można zobaczyć jak Toruń obecnie wygląda z lotu ptaka:

Wyświetl większą mapę

Pewien skrót historii miasta znajdziemy na jego oficjalnej stronie. Trochę więcej można znaleźć tu. W skondensowanej formie historia Torunia dostępna jest w Wikipedii.  Cytując Panią Annę Magdalenę Walczak z Facebooka: “jednak najbogatsze źródło wiedzy o ZABYTKACH Torunia – to portal i strona m.in.:
http://www.turystyka.torun.pl/index.php?strona=44“.
Toruń ma wiele uroczych zakątków i trzeba by spędzić tu wiele dni aby je wszystkie dokładnie poznać. Warto więc przejrzeć ofertę hoteli w Toruniu i pomyśleć o rezerwacji w dogodnym terminie i miejscu.

Toruń
Toruń

Piękne toruńskie zabytki opisane zostały np. tu.

My polecamy piękny i ciekawy album o Toruniu autorstwa Artura Anuszewskiego dostępny np. tu.

Toruń
Toruń

Oczywiście zdjęcia Torunia znajdziecie także na naszych stronach np. tu: http://tripsoverpoland.pl/index.php?s=2006-18.php
A nowe zdjęcia  z początku sierpnia’2012 oglądacie w tym wpisie w pewnym niewielkim wyborze. Reszta znajdzie się niedługo na naszej głównej stronie – http://tripsoverpoland.pl.

Toruń
Toruń

Wędrując ulicami Torunia trudno oprzeć się wrażeniu, że ilość i jakość spotykanych tu ciekawych budowli czy zabytków jest jakby celowo nagromadzona na stosunkowo niewielkim obszarze po to aby odwiedzającemu to miasto turyście nie dać ani chwili wytchnienia w odbiorze sztuki i historii.

Toruń
Toruń

Szczególnie okazale Toruń prezentuje się z punktów widokowych na wieży ratuszowej i wieży katedry. Warto poświęcić nieco sił i wdrapać się na oba te punkty, bo widok wynagradza ten w sumie niemały wysiłek.

Toruń
Toruń

Wieża katedry jest wyższa od wieży ratusza o kilkanaście metrów i choć widoki z niej ograniczone są ramami otworów okiennych rozmieszczonych jedynie w 4 kierunkach to perspektywa na zabudowę miasta jest stąd chyba najlepsza.

Toruń - Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny
Toruń – Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny

W którą by stronę nie spojrzeć to na horyzoncie Torunia dojrzymy piękny kościół. Koniecznie trzeba zajrzeć do każdego z nich, gdyż piękna fasada czy dach to tylko ułamek atrakcji jakie te budowle oferują. Powyżej i poniżej Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.

Toruń - Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny
Toruń – Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny

Spis toruńskich kościołów można znaleźć tu.

Obowiązkowo trzeba zobaczyć wnętrze Bazyliki katedralnej św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty.

Bazylika katedralna św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Toruniu
Bazylika katedralna św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Toruniu

A jeśli spotkacie tam przemiłego Pana kościelnego to warto posłuchać jego świetnych opowiadań o historii tego obiektu. Swoją drogą gdyby nie on to wiele szczegółów zapewne dalej byłoby dla nas tajemnicą.

Bazylika katedralna św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Toruniu
Bazylika katedralna św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Toruniu

Powyżej chrzcielnica przy której chrzest w 1473 roku przyjął Mikołaj Kopernik. Poniżej XIV wieczne malowidło nad wejściem do zakrystii – a na nim Sąd Ostateczny i Ukrzyżowanie na Drzewie Życia.

Bazylika katedralna św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Toruniu
Bazylika katedralna św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Toruniu

Poniżej ołtarz główny – tryptyk św.  Wolfganga z krucyfiksem z XV wieku.

Bazylika katedralna św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Toruniu
Bazylika katedralna św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Toruniu

W kościele tym jest wiele ciekawych elementów i choć remont wnętrza powoli się kończy warto już teraz je zobaczyć kiedy pokazują się nam w pełni barw.

Jednym z takich elementów jest wczesnobarokowy ołtarz św. Franciszka Ksawerego.

Bazylika katedralna św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Toruniu
Bazylika katedralna św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Toruniu

Innym ciekawym kościołem jest Kościół św. Jakuba, którego  budowę rozpoczęto w 1309 roku.

Kościół św. Jakuba w Toruniu
Kościół św. Jakuba w Toruniu

Jego nastrojowe wielowiekowe wnętrze to uczta dla oczu.

Kościół św. Jakuba w Toruniu
Kościół św. Jakuba w Toruniu

Najwięcej turystów można w Toruniu spotkać na rynku w okolicy pomnika Mikołaja Kopernika. I nic dziwnego – to miejsce przyciąga z wielu względów. Tu znajdziemy zarówno toruńskie pierniki – poniżej na zdjęciu:

Toruńskie pierniki
Toruńskie pierniki

a także wiele atrakcji muzealnych – w ratuszu koniecznie trzeba obejrzeć zbiory tutejszego muzeum i ratuszową architekturę.

Ratusz w Toruniu
Ratusz w Toruniu

Ratusz z zewnątrz oglądaliśmy już poprzednio z okna katedry, poniżej także widok z rynku.

Ratusz w Toruniu i pomnik Mikołaja Kopernika
Ratusz w Toruniu i pomnik Mikołaja Kopernika

Inne wnętrza ratusza poniżej.

Ratusz w Toruniu
Ratusz w Toruniu

Obok ratusza warto dokładnie obejrzeć Dwór Artusa wybudowany w końcu XIX wieku.

Dwór Artusa w Toruniu
Dwór Artusa w Toruniu

Bardzo ciekawą prezentację 3D o początkach Torunia zobaczymy w Domu Eskenów, gdzie przygotowano specjalną salę do tego celu, a na podłodze możemy odbyć dosłowną wędrówkę po ulicach starego Torunia.

Toruń
Toruń

Toruń to także zamek krzyżacki, a w zasadzie jego ruiny i tu też miłe zaskoczenie – obecnie ruiny to nie tylko zbiór cegieł, ale także uporządkowane i zagospodarowane podziemia

podziemia zamku krzyżackiego w Toruniu
podziemia zamku krzyżackiego w Toruniu

gdzie m.in. obejrzeć można miniaturę zamku.

Toruń - model zamku krzyżackiego
Toruń – model zamku krzyżackiego

A bardziej wrażliwi muszą przygotować się na dźwiękowe spotkania z zamieszkującymi tu multimedialnymi duchami. Otoczenie zamku też sprawia już bardzo dobre wrażenie.

ruiny zamku krzyżackiego w Toruniu
ruiny zamku krzyżackiego w Toruniu

Warto zatrzymać się w ogrodzie przed Muzeum Uniwersyteckim aby pomiędzy kolejnymi atrakcjami nieco odpocząć w uroczych okolicznościach natury.

ogródzie przed Muzeum Uniwersyteckim w Toruniu
ogródzie przed Muzeum Uniwersyteckim w Toruniu

Po drodze do kolejnych atrakcji miniemy gmach Collegium Maius toruńskiego uniwersytetu.

gmach Collegium Maius toruńskiego uniwersytetu
gmach Collegium Maius toruńskiego uniwersytetu

A tuż obok toruńskie Planetarium.

toruńskie Planetarium
toruńskie Planetarium

Nieco dalej okazały gmach Teatru Wilama Horzycy.

gmach teatru Wilama Horzycy
gmach teatru Wilama Horzycy

Ciekawie prezentuje się budynek zwany magiczną szafą Teatru „Baj Pomorski”.

magiczna szafa Teatru „Baj Pomorski”
magiczna szafa Teatru „Baj Pomorski”

Nie można ominąć budynku Krzywej Wieży wtopionej w mury obronne Torunia.

Krzywa Wieża w Toruniu
Krzywa Wieża w Toruniu

Jej nachylenie lepiej widać z wewnętrznej strony murów.

Krzywa Wieża w Toruniu
Krzywa Wieża w Toruniu

Okazale prezentuje się Pałac Dąmbskich.

Pałac Dąmbskich w Toruniu
Pałac Dąmbskich w Toruniu

Przedstawiliśmy tylko niektóre atrakcje Torunia, a tych w tym przepięknym mieście jest znacznie więcej. Ponownie okazało się, że do Torunia musimy powrócić i to zapewne nie jeden raz aby zobaczyć jego pominięte do tej pory przez nas ciekawe zakątki. Do czego i Państwa zachęcamy.

Krótki film z naszej ostatniej wizyty w Toruniu można zobaczyć poniżej:

Nowe zamki – stare i nowe problemy

Zapraszając na blogu http://zamkinanowodotcom.wordpress.com na szlak nowych zamków w Polsce jego autor napisał m.in.:

Niestety te nowe zamki powstają na ruinach historycznych siedzib średniowiecznych możnowładców, książąt i królów Polski. Dlaczego napisałem “niestety”? Ponieważ jestem głęboko przekonany, że w większości przypadków mamy do czynienia z niszczeniem materialnego dziedzictwa naszej historii i kultury oraz fałszowaniem historii poprzez kreowanie budowli udających zabytki w formie, w jakiej nigdy nie istniały. Wąskie grono specjalistów będzie doskonale zdawało sobie sprawę, że taki “średniowieczny” zamek, ot choćby jak na tym zdjęciu z Poznania, nigdy nie funkcjonował w proponowanym kształcie i jest na ogół kiepską atrapą zabytku. Jednak mniej uświadomieni odbiorcy tego typu przedsięwzięć, zwłaszcza za kilkanaście/kilkadziesiąt lat, gdy pamięć o nowej metryce budowli przeminie, będą przekonani, że mają do czynienia z historycznym gmachem. Ich świadomość historyczna będzie kształtowana przez formę opartą na kłamstwie, a więc fałszowana.

Ten jeden fragment streszcza w dużej mierze myśl przewodnią dla całego blogu. Choć oczywiście jest to z naszej strony pewne uproszczenie. Inne zdanie: „Natomiast w Polsce, gdzie właściwie żaden średniowieczny zamek nie zachował się w dobrym stanie, pokusa aby tę sytuację poprawić jest duża, a w dodatku mocno podszyta kompleksem niższości.” z pierwszego wpisu mówi już o pewnej pokusie i kompleksie niższości, co naszym zdaniem jest stwierdzeniem wysnutym raczej na potrzeby rozwijania blogowej argumentacji, niż faktem naukowym, o ile w tym przypadku można o czymś takim mówić. Bo dalej autor pisze: „Nie prowadzę badań nad nowymi zamkami, gdyż interesują mnie te średniowieczne, ale z konieczności nie mogę ignorować zjawiska, którego skala nie jest chyba powszechnie uświadamiana.” Więc jeśli się takich badań nie prowadzi to może lepiej nie wysnuwać zbyt pochopnych wniosków. Ale to z naszej strony jedynie takie słowne gry, bo w sumie w tych wpisach jest dużo cennych „współczesnych odkryć” zamkowych.

Na koniec pierwszego wpisu pada też stwierdzenie: „Jakkolwiek paradoksalnie to brzmi, mam nadzieję, że uda się jeszcze uratować trochę zabytkowych ruin przed… zniszczeniem przez odbudowę.”, z którym chcielibyśmy podyskutować, patrząc na to zjawisko z nieco innej perspektywy. My nie jesteśmy z wykształcenia historykami sztuki specjalizującymi się w badaniach architektury średniowiecznych zamków, a jedynie może nieco nietypowymi turystami i fanami zabytków, starającymi się swoimi skromnymi środkami wyrazu – poprzez zdjęcia, krótkie filmy turystyczne, mapy ciekawych miejsc czy krótkie opisy na naszym blogu – pokazywać przede wszystkim naszym rodakom walory ich własnej ziemi, na której żyją często nie zdając  sobie sprawy z tego co jest wokół nich i nie doceniając miejsc rodzimych poszukujących atrakcji wszędzie ale nie w najbliższym nawet sąsiedztwie.  Pomimo tych oczywistych różnic w pozycjach „startowych” do takiej zamkowej dyskusji, wydaje się nam, że sprawa odbudowy zamków jest przez Pana Tomasza Ratajczaka potraktowana zbyt jednostronnie. Przynajmniej w opublikowanych dotychczas 4 blogowych wpisach.

W drugim z nich mowa jest o planach odbudowy zamku w Będzinie, gdzie autor pisze: „Tak monumentalna forma będzińskiego zamku okazuje się jednak niewystarczająca dla miłośników “rekonstrukcji”, którzy w ostatnim czasie podejmują szereg działań zmierzających do “odbudowy” zamku dolnego w Będzinie, zachowanego od kilkuset lat jedynie w partii fundamentów i częściowo przyziemia. Oczywiście nasza wiedza na temat wyglądu będzińskiego przedzamcza jest znikoma i w żadnym wypadku nie daje podstaw do wykonania projektu rekonstrukcji.” A następnie: „Naszym przodkom z pierwszej połowy XIX wieku łatwiej jest wybaczyć historyzujące kreacje, nie mające na ogół zbyt wiele wspólnego ze średniowieczną formą “odbudowywanych” zamków. Dysponowali znacznie mniejszą wiedzą niż my i działali w zupełnie innych warunkach kulturowych i społecznych. Dla współczesnych “rekonstruktorów” trudno jednak znaleźć usprawiedliwienie. Romantyzm to zamknięta epoka w dziejach, do której oczywiście warto powracać, szukając twórczych inspiracji lub próbując zrozumieć skomplikowaną naturę polskości, ale tamte wartości nie mogą być fundamentem przedsięwzięć związanych z ochroną zabytkowych ruin średniowiecznych zamków. Takie działania powinny opierać się na osiągnięciach dwudziestowiecznej historii sztuki i współczesnych założeniach doktryny konserwatorskiej, które zalecają unikanie budowy zabytkowych atrap, zwłaszcza wtedy gdy nie ma naukowych podstaw do odbudowy historycznych ruin.

Bardzo ładnie napisane i praktycznie tu autor mógłby skończyć, bo po takich stwierdzeniach to już chętni do odbudowy średniowiecznych zamków powinni zapomnieć o swoich ewentualnych planach i marzeniach. Ale wiemy, że raczej się tak nie stanie, a romantyczni marzyciele dalej będą się pojawiać (oby jak najliczniej) i próbować wskrzeszać to co naukowcy spisali na straty jako relikty nie do tknięcia tworząc przy okazji dogmaty typu „trwała ruina” i inne takie smutne pomysły. W naszym wpisie   poruszaliśmy tą sprawę, pisząc m.in. tak: „Naszym skromnym zdaniem postawa naukowców w przypadku pałacu Krzyżtopór jest bezpiecznie dla nich zachowawcza i nie stwarza dla tego pięknego zabytku dobrych perspektyw na przyszłość. Łatanie dziur w murach to praca konieczna, ale praktycznie dość jałowa – co pewien czas musi być powtarzana, a i tak jej efekty są dość mało widoczne. Co do zaś przyciągnięcia tutaj większej ilości turystów, to sam remont zabytku to stanowczo za mało. To co jest obecnie to prowizorka, którą widzieliśmy tu już w 1997 roku. Wtedy też trwał remont. Doceniamy wysiłek gminy, pozyskanie funduszy unijnych, prace archeologów. To wszystko jest konieczne i dobrze, że zostało wykonane. Być może nasze marzenie aby Krzyżtopór odbudować opisane w tym wpisie jest zbyt daleko idące, ale opracowanie kompletnej koncepcji udostępniania tego zabytku, jego szerokiej promocji i innych działań zarówno popularyzujących jak i bardziej praktycznych, zmierzających do samofinansowania się tego obiektu jest pilnie potrzebne.”

Bo nie sztuka – choć w sumie to jednak ogromny wysiłek i organizacyjny, i finansowy – odbudować jakiś zamek, ale znaleźć dla niego formułę dalszego po odbudowie funkcjonowania i samofinansowania to już rzecz o wiele trudniejsza.

Opisywany w 3 wpisie zamek w Poznaniu to sprawa chyba już prokuratorska i może być przykładem jak takich prac „odtwórczych” nie należy przeprowadzać i słusznie autor pisze: „Niewątpliwie gdyby Komitet od początku przyznał, że zamierza zniszczyć zabytkowe relikty pod budowę atrapy z ceramicznych pustaków, opór przeciwko takiej inwestycji byłby znacznie silniejszy. A tak, właśnie na fundamencie kłamstw inicjatorów budowy nowego zamku, utraciliśmy bardzo ważny element naszego dziedzictwa.

W 4 wpisie mowa jest m.in. o Bobolicach.

Bobolice'2000
Bobolice’2000

I tu czytamy: „Większość zamków w Polsce obróciły w gruzy wojny przetaczające się przez nasze ziemie w XVII i XVIII stuleciu. Często nie wiemy nawet jak te obiekty wyglądały przed zburzeniem. Próby ich odbudowy są tragicznym w skutkach wyrazem niezgody na nieodwracalność pewnych historycznych zdarzeń, niekiedy próbą leczenia prowincjonalnych kompleksów tych, którym dalej śni się Polska od morza do morza. Budowa nowego zamku, zazwyczaj prowadząca przy okazji do destrukcji jego historycznych reliktów, będących naszym autentycznym dziedzictwem kulturowym nie zmieni naszej przeszłości, nie anuluje tragicznych wyroków losu. Będzie tworzeniem nowej historii, nie mającej zbyt wiele wspólnego z tamtą sprzed wieków, a bardzo często fałszując ją zarazem poprzez wyimaginowaną formę zabytkowej atrapy.”  Ale dlaczego takie dramatyczne sformułowania padają spod pióra autora: „Próby ich odbudowy są tragicznym w skutkach wyrazem niezgody na nieodwracalność pewnych historycznych zdarzeń” ? Czy lepiej aby te pozostałe resztki ruin rozwiał wiatr a okoliczna ludność wykorzystała na podjazdy do swoich budynków? Albo aby zniknęły wśród niekontrolowanej przez nikogo roślinności podsypywanej dla urozmaicenia wszelkiego rodzaju odpadami i śmieciami? Tą drugą stroną  trudnego „bytu” takich ruin autor na razie się nie zajmuje, ale może w swoim cyklu kiedyś to uwzględni – do czego zachęcamy. O źródłach decyzji o odbudowie Bobolic i skomplikowanych działaniach dla jej urzeczywistnienia można przeczytać tu – http://www.jaroslawlasecki.pl/pl/publikacje-prasowe/rekonstrukcja-marzen-dla-regionu-i-potomnosci. Warto przytoczyć choć jeden fragment tego tekstu: „Nasuwa mi się porównanie ze Starym Miastem w Warszawie i niebezpieczeństwem podobnych zarzutów sztuczności rekonstrukcji, które z czasem okazały się bezpodstawne, bo stare kamienie doskonale zrosły się z nowymi.
– Niestety, dziś wciąż króluje u nas komunistyczna doktryna konserwatorska, w myśl której dobrem najwyższym była ruina. Pozostałość po wymyśle naczelnego architekta Warszawy – Sigalina, który nawoływał „Chrońmy ruiny”. Właśnie ci doktrynerzy powołują się na zapisy Karty Weneckiej, sygnowanej ze strony polskiej przez prof.  Zachwatowicza, który Warszawę odbudował. Zapisy te nie mają nic przeciwko rekonstrukcji, mówią tylko, w jaki sposób i kiedy należ) ją podejmować. W przypadku zamku w Bobolicach w proces rekonstrukcji były zaangażowane największe sławy polskiej nauki i byli zaangażowani wybitni eksperci z dziedziny castelologii z dr. Waldemarem Niewaldą na czele. Siły zjednoczyli młodzi i doświadczeni architekci oraz specjaliści czuwający nad bezpieczeństwem konstrukcji.”

Zapewne taka wypowiedź właściciela zamku nie może być traktowana jako bezstronna, ale warto się nad nią pochylić i przeanalizować dokładniej, bo te ślady starej doktryny widoczne są aż nazbyt.

Jak widać z tych 4 wpisów odbudowa wielu zamków to zadanie bardzo niewdzięczne i często ryzykowne. Krytyka historyków sztuki to w tym wypadku chyba najdrobniejszy z problemów. Jeśli historycy sztuki będą działać i pisać jedynie w ten sposób, zniechęcając do podejmowania wysiłków na rzecz odbudowy zamków czy innych historycznych budowli, to zapewne sytuacja innych, nawet istniejących jeszcze obiektów zabytkowych stanie się jeszcze trudniejsza, a turystom będą znikać z pola widzenia kolejne atrakcje. Długotrwałość, żeby nie pisać przewlekłość, w działaniach w sferze ochrony zabytków to niestety codzienność nie tylko odbudowujących zamki. Stąd już tylko krok do papierkowego uzasadniania braku działania. Bardzo uproszczona teza mogłaby by brzmieć: lepiej nie robić nic i w domyśle mieć święty spokój, niż próbować ratować znikające zabytki i narażać się na krytykę naukowych autorytetów, które często wydają wzajemne sprzeczne opinie w tej samej sprawie. Każda odbudowa zamku czy innego zabytku budzi i będzie budzić różnorodne emocje, w tym też te naukowe – zadaje się oczywiste pytania: czy zrobiono wszystko jak należy?, czy można było zrobić to lepiej?, czy czegoś przy okazji odbudowy nie zniszczono?, itp.. Niestety każda odbudowa prowadzi do mniejszych czy większych przekształceń, uproszczeń, zastosowania innej technologii, bo tej dawnej albo nie można już zastosować bo warunki geologiczne się zmieniły albo nie daje ona gwarancji spełnienia obecnych wymogów budowlanych i przepisów BHP. Czy jednak tego wszystkiego nie można ze sobą w pewien sposób pogodzić, dając z jednej strony turystom kolejny wspaniały obiekt do zwiedzania, a raczej oglądania w dużej części od nowa pewnej umownej wizji będącej kompromisem dla zachowania wartości historycznych i pełnienia nowych, współczesnych funkcji? Jak na razie z wpisów na blogu Pana Tomasza Ratajczaka takiej wizji wysnuć się nie da, a szkoda bo fachowiec tej klasy mógłby pokusić się o stworzenie pewnej koncepcji uniwersalnej dla odbudowywanych obiektów biorąc pod uwagę nie tylko historyczną „czystość” takich zabiegów, ale także osadzenie ich we współczesnych realiach z zakresu odpowiednich wymagań i przepisów. Samo negowanie i narzekanie na przeprowadzone rekonstrukcje to czynność dość jałowa. Skoro ludzie od tysięcy lat budowali i przekształcali to co już było zbudowane, to i tak będą robić to nadal, niezależnie od takiej czy innej opinii nawet najlepiej argumentującego naukowca. Jednak aby robili to nieco lepiej i rozważniej warto im wskazać pewne kierunki i zasady, pomóc aby popełniali jak najmniej błędów.

Jest jeszcze jeden aspekt takich nowych zamków: o ile cenne relikty w postaci fragmentów murów czy fundamentów nie skuszą do odwiedzin większej ilości turystów, o tyle odbudowany zamek pokazujący choćby jedynie zdjęcia tych reliktów przyciąga turystów w takich ilościach, że można planować i rozwijać w jego pobliżu dochodową działalność gospodarczą – obsługa turystów, pamiątki, itp.. Więc nawet najwięksi przeciwnicy odbudów muszą zauważyć ten ekonomiczny aspekt takich działań, które wynikowo przyczyniają się także do lepszego upowszechniania wiedzy o obiektach zabytkowych, o historii regionu, itd.. Takie odbudowane obiekty pełnią też często rolę lokalnych ośrodków kulturalnych czy choćby  muzeów, a nawet warsztatów przyuczających do ginących zawodów, związanych z lokalnymi tradycjami.